3 sezon - już nie to samo :(

Wszystko o III serii
Forum rules
Strefa wolna - można spoilerować.
User avatar
Olka
Redaktor
Posts: 1365
Joined: Tue Jul 08, 2003 1:14 pm
Contact:

Post by Olka » Thu Sep 06, 2007 9:22 pm

Jednak chyba Michał nie stoimy w opozycji, bo ja przede wszystkim jestem Dreamerką, więc na pierwszym miejscu byli u mnie Max i Liz... Ale wcześniej o tym nie wspomniałam, więc to mogło zmylić. W serialu najbardziej podobało mi się to, że naszym kosmitom daleko było do normalności i w przeciwieństwie do większości z nas oni nie próbowali się wyróżniać z tłumu, a zlać się z nim. Ich zdolności pozwalały im na tak wiele, jednocześnie pozbawiając ich możliwości doświadczania zwykłych rzeczy, nad którymi my przechodzimy do porządku dziennego nie zdając sobie sprawy, jak dużo znaczą. Co miałam na myśli w poprzednim poście to to, że bez całej kosmicznej otoczki pościgów, tajemnic, obecności w ich życiu szeryfa Valentiego, który moim zdaniem był jednym z najlepiej rozwiniętych wątków od początku do samego końca, Roswell byłoby kolejnym Jeziorem marzeń, Życiem na fali, czy inną operą mydlaną dla nastolatków :)

Michał
Gość
Posts: 58
Joined: Sun Sep 02, 2007 2:02 pm

Post by Michał » Thu Sep 06, 2007 10:58 pm

To jesteśmy w koalicji :) Masz racje mówiąc o niewyróżnianiu się z tłumu. Uważam, że to wyszło scenarzystom i reżyserom bardzo dobrze. Nie było wszechobecnej przemocy i eksponowania swoich zdolności, co by zrobiło ten serial zbyt fantastycznym. Z drugiejn strony bez pościgów i obecności agentów służb specjalnych każdy z sezonów byłby o parę odcinków krótszy.
Zgadzam się z Tobą również w odniesieniu doszeryfa Valentiego, to zdecydowanie jedna z najbarwniejszych postaci serialu.
Żałuję jednak, że zdecydowano się uśmiercić Alexa, myślę że jego osoba pasowała do grona "obcych", o wiele bardziej niż Ramirez. Szkoda również Tess, choć nie wiadomo jak potoczyłyby się dalsze losy Liz i Maxa. Powinno być jednak o wiele więcej sytuacji z życia codziennego, takich jak choćby odcinki dotyczące Świąt, wypadku samochodowego Liz i Maxa czy Sylwestra, niekoniecznie naśludując Jezioro Marzeń ;-)

User avatar
Graalion
Mroczny bóg
Posts: 2018
Joined: Sat Jul 12, 2003 8:10 pm
Location: Toruń, gdzie 3 małe kocięta tańczą na kurhanach swych wrogów
Contact:

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by Graalion » Mon Sep 10, 2007 5:23 pm

Śmierć Alexa - tak. Zamiana na Jessiego - nie!
Mimo wszystko jako serial bądź co bądź fantastyczny, "Roswell" pragnęło wyrózniać sie na tle "Żyć na fali" czy "Jezior Marzeń". Jednak moim zdaniem wyważenie wątków fantastycznych i obyczajowych było całkiem niezłe.
"Please, God, make everyone die. Amen."
Wieczorny pacierz Scratch'a ("PvP")

User avatar
Olka
Redaktor
Posts: 1365
Joined: Tue Jul 08, 2003 1:14 pm
Contact:

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by Olka » Mon Sep 10, 2007 5:40 pm

Wyważenie było w sam raz. W końcu nikt nie zainteresowałby się kolejnym "Archiwum X" i "Jeziorem marzeń", a tak wyszedł Mix prawie idealny :) Co do śmierci Alexa, jeśli chodzi o ogół serialu był to jeden z bardziej udanych wątków. Odejście Hanksa z serialu było związane z tym, że aktor zrezygnował z roli, a nie wynikło tak z planów scenarzystów, ale tak czy tak ze śmierci Alexa rozwinęły się jedne z ciekawszych wątków w całym serialu. Alex był jedną z moich ulubionych postaci i moje biedne 16 letnie jeszcze wtedy serduszko bardzo się wzruszyło po jego wypadku :) Ale trudno mi sobie wyobrazić, jaki inne wydarzenie mogłoby doprowadzić do rozbicia grupy, co było o tyle dotkliwsze, że nie było to działanie z zewnątrz osób trzecich. Zresztą cierpienie Liz po śmierci przyjaciela, jej determinacja w chęci dotarcia do prawdy były moim zdaniem najlepszym popisem umiejętności aktorskich Shiri Appleby. Zdarzenie dało także możliwość pokazania prawdziwej twarzy Tess. Może to dziwne, ale właśnie w ostatnim odcinku, kiedy w komorze inkubacyjnej wydała się jej zdrada po raz pierwszy pomyślałam, że to postać warta zrozumienia, a nie tylko odczuwania w stosunku do niej niechęci, bo bruździła w związku Maxa i Liz.

Jesse jakoś też nie przypadł mi do gustu. Nie leżał mi kompletnie w swojej roli. Scenarzyści zupełnie nie poradzili sobie z zakończeniem jego wątku. Myślę jednak, że gdyby mieli szansę dokręcenia wcześniej planowanych 21 odcinków zamiast 18, potrafili by nas przekonać, że warto było dać tej postaci nieco kredytu zaufania. Jesse miał potencjał, niestety wykorzystano go jak większość stereotypowych bohaterów latynoskich - kiedy wkraczają w życie bohaterów mają za zadanie ich w sobie rozkochać. I tak powstał kolejny wątek M, jak miłość w 3 sezonie. A że był tylko kolejnym na liście już istniejących w serialu pozostawił jedynie uczucie przesytu... Bez Jesse'go wątek z Khivarem mógłby być o wiele ciekawiej pociągnięty. A tak wyszedł z niego kolejny komunał "miłość wszystko zwycięży".

pmk1990
Gość
Posts: 11
Joined: Fri Dec 26, 2008 4:07 pm

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by pmk1990 » Mon Jan 19, 2009 9:24 pm

Sezon 3 byl najlepszy :) najwyrazniejszy :D

meagwin
Gość
Posts: 3
Joined: Sat Feb 13, 2010 6:20 pm
Location: Koszalin

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by meagwin » Sat Feb 13, 2010 7:56 pm

Olka wrote:Zapomniałeś o bardzo ważnym wątku: akcja, wojna, FBI i inne etc. Roswell, choć opierało się na historii nastolatków, którzy przechodzą swoje pierwsze miłości, zauroczenia, rozstania i powroty, miało też w sobie coś z sensacji. Tajemnice, tropienie zagadek i rozwiązywanie problemów lub przed nimi uciekanie zawsze, przynajmniej mnie, elektryzowały przed ekranem.
taaak, bez tych elementów sercowe rozterki Maxa i Liz oraz szkolne perypetie stałyby się wątkiem godnym innych młodzieżowych seriali, no, może z odrobiną pikanterii tabasco w postaci kosmicznego pochodzenia-tylko po co? Interesujące byłoby przyglądanie się specyfice działania kosmicznych zdolności, ale ponadto byłoby po prostu nudne. Dla mnie właśnie ta cała otoczka sensacyjna sprawiała, że nie mogłam doczekać się następnego odcinka. I uważam sezon 3 za gorszy w stosunku do reszty, ponieważ trochę utracił tego klimatu. Wiadomo, co za dużo, to niezdrowo, ale...we wcześniejszych seriach można było zauważyć jakiś główny motyw działania bohaterów: czy to uzyskania odpowiedzi o swoim pochodzeniu, czy walka z wrogami i dążenie do powrotu na swoją planetę...a w trzecim? Przez pierwsze odcinki działania Maxa do kontaktu z synem, a kiedy się nie udało, cóż,życie obyczajowe...pewne wątki nie układały się w logiczną całość, nie były wkomponowane albo pojawiały się nagle niewiadomo skąd i zaraz były urywane.Brak tajemnic i poszukiwania ich rozwiązań w pewnych miejscach sprawia, że ten sezon nie podobał mi się w całości.

User avatar
MAX EVANS
Fan
Posts: 567
Joined: Wed Feb 03, 2010 2:44 pm
Location: Ciałem w Wałbrzychu ale duchem w Roswell.

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by MAX EVANS » Sun Feb 14, 2010 2:18 pm

Trzeci sezon to nie to samo ponieważ potraktowali go po macoszemu :( I gdyby nie fani to w ogóle nie zobaczyli byśmy zakończenia :? na szczęście nasi amerykańscy Roswellianie nie dopuścili do tego :D :D
Image

Roswell to dla mnie coś więcej niż tylko serial to opowieść o przyjaźni i miłości, to część mojego życia.

User avatar
kinia55
Gość
Posts: 16
Joined: Mon Feb 01, 2010 10:33 pm
Location: Szczecin

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by kinia55 » Sat Feb 20, 2010 6:54 pm

OOczywiscie wszystkie trzy sezony Roswell sa interesujace,jednak 3 sezon wzbudzil we mnie najmniej emocji,dwa pierwsze sa zdecydowanie lepsze.Moim skromnym zdaniem ;)
Image

User avatar
Beauty_Has_Come
Zainteresowany
Posts: 407
Joined: Mon Feb 01, 2010 6:37 pm
Location: Kraina baśni

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by Beauty_Has_Come » Sun Feb 21, 2010 12:43 pm

Nie lubię trzeciego sezonu. Tak, wiem, ze brzmi to dość nietypowo jak na wypowiedź osoby, dla której Roswell jest serialem ważnym, ale niestety tak jest. Od samego początku, kiedy zaczęła się emisja 3 sezonu, pomyślałam - to chyba jakiś żart :|

Bohaterowie wydawali mi się jacyś pozmieniani. I Max, i Liz czasem zachowywali się w tak irytujący mnie sposób, że ciężko mi było czasem dalej lubić tę parę. Również odcinki nie miały dla mnie tej magii, co dwa poprzednie sezony. Dla mnie " moje Roswell" skończyło się po dwóch sezonach - trzeci obejrzałam do końca tylko z sentymentu.
Image

User avatar
irien7
Zainteresowany
Posts: 486
Joined: Mon Feb 15, 2010 7:11 pm
Location: Szczecin

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by irien7 » Sun Mar 07, 2010 11:08 pm

A mnie w trzecim sezonie najbardziej podobało się to, że Max i Liz byli znowu razem :cheesy:
Przez całą drugą serię czekałam na ich powrót i nic. Byłam bardzo rozczarowana balem w 2 sezonie, tym jak Max pozwolił sobie na mizganki z Tess.
Bardzo podobał mi się pierwszy odcinek trzeciego sezonu, a w szczególnosci Liz pokazana całkiem od innej strony- jako niegrzeczna dziewczynka.
Oczywiście nie to, żeby się miała przeistoczyć w diablice, ale pazurki czasem mogła pokazać. Wkońcu to nastolatkowie w okresie dojrzewania.
Bo to jak w 2 sezonie cierpiała w imię dobra swiata, wkurzało mnie niesamowicie. Powinna była poiformować Maxa, żeby zabronił Tess wyjeżdżać.....
Ale odnośnie 3 sezonu, za mało było spójności między odcikami, ale to już pisało wiele osób.
Odnośnie ostatniego odcinka, żenujące było to, że pożegnanie Kyla z ojcem było lepiej i szczegółowiej przedstawione niż ślub Liz i Maxa. Noo exuse me :wow:

User avatar
Czips
Zainteresowany
Posts: 283
Joined: Sun Dec 18, 2005 11:12 pm
Location: Katowice rulezz

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by Czips » Tue Mar 09, 2010 10:39 am

a ja nie przepadałam za trzecim sezonem właśnie z powodu niegrzecznej Liz... i tego jej wyjazdu głupiego. W pierwszym i drugim sezonie wszystko było przemyślane, a trzeci taki na odwal się, co by go szybko skończyć i wszystko wyjaśnić.
Tak samo Max, ten grzeczny i uczynny chłopak zmienił się w faceta, który nawet nie miał zamiaru powiedzieć swojej dziewczynie, że ma zamiar odlecieć z Ziemi po swojego syna. eh... no i zniszczył życie Strażnika. A co mi się podobało? Kyle buddysta, Isabel mężatka - zwłaszcza w I married an Alien. No i burzliwy związek Michaela i Marii.
Godzina późna, wychodzę.
Oślepia mnie księżyc,
Oślepia mnie uczucie,
Wracam... Sam...

User avatar
czarny
Nowicjusz
Posts: 124
Joined: Sat Jan 08, 2011 4:47 am

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by czarny » Sat Apr 02, 2011 11:01 pm

ja nie uznaję trzeciego sezonu. jest tam tyle nieścisłości, że po prostu nie można go traktować poważnie. w Gwiezdnych Wojnach przykładowo wyszła cała masa pozycji opowiadań jako uzupełnienie tego co na ekranie i nawet sam Lucas powiedział w wywiadzie, że nie uznaje ich jako uzupełnienie fabuły. w Roswell mamy jeszcze gorzej, bo zmienił się producent. to tak jakby ostatnią część Gwiezdnych Wojen zlecić producentom M jak Miłość. bezsens całkowity. trzeci sezon oglądam z uśmiechem jako pewnego rodzaju autoparodię ale dla mnie historia z Roswell skończyła się otwartym zakończeniem w ,,the departure". nie uznaję też argumentów w dyskusjach opierających się na przykładach z trzeciego sezonu, bo ma on niewiele wspólnego z oryginalną fabułą.

User avatar
femii
Zainteresowany
Posts: 478
Joined: Sat Dec 17, 2005 11:17 pm
Location: Stockholm
Contact:

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by femii » Sat Apr 02, 2011 11:38 pm

Moim zdaniem III sezon faktycznie odbiegał od pozostałych. Ale mam takie odczucie, że jednak był zrobiony przemyślanie.
Na przykład śmierć Maxa była wprowadzona po to aby pokazać drugą stronę Michaela. I to, że w ostateczności Max był dobrym przywódcą mimo wcześniejszego postępowania. Bo jak powiedział Kyle o Michaelu "Kocham faceta ale nie chce być członkiem żadnego klubu, w którym on jest przywódcą."
Ozdrowienie Isabel. Jeśli oglądamy uważnie to widzimy, że to Michael ją uzdrowił. Już wtedy po śmierci Maxa dostaje jego moce. Tylko nie jest tego świadomy. A są to różne odcinki.
Ślub Isabel z kolei wprowadzono aby mieć dobry powód na pojawienie się Kavara. Bo powiedzmy sobie szczerze wiele osób chciało wiedzieć co by zrobiła Isabel w jego obecności.
Liz jako niegrzeczna dziewczynka. Trochę po to aby mogła sobie poradzić w końcu ze swoim życiem i z kosmicznymi zmianami. Choć chyba najbardziej po to by mogła Tess posłać małego kosmicznego blasta o ścianę. Bo Liz z 1 czy 2 sezonu by tego nie zrobiła.
Zawirowania w związku Michael/Maria. Żeby ta głupia baba w końcu zrozumiała czego chce i przestała go ranić. Całe te ich zamieszania były też po to byśmy zobaczyli jak Michael się rozwija. Z osoby skrytej, zamkniętej w sobie i myślącej, że nie jest wart miłości. W kogoś kto kocha całym sercem i duszą a przede wszystkim chce walczyć o tą miłość.
Jak się dobrze przyjrzeć całości to coś w tym jest. Choć powiem, że mnie III sezon też wkurzał. Czasami aż za bardzo.
Ale się rozpisałam :D
I thought our story was epic, you know, you and me. Spanning years and continents. Lives ruined, bloodshed. EPIC.

User avatar
czarny
Nowicjusz
Posts: 124
Joined: Sat Jan 08, 2011 4:47 am

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by czarny » Sun Apr 03, 2011 12:16 am

trzeci sezon to profanacja, przykład :
femii wrote: Na przykład śmierć Maxa była wprowadzona po to aby pokazać drugą stronę Michaela. I to, że w ostateczności Max był dobrym przywódcą mimo wcześniejszego postępowania. Bo jak powiedział Kyle o Michaelu "Kocham faceta ale nie chce być członkiem żadnego klubu, w którym on jest przywódcą."
zrobili z Michaela psychopatę rządnego władzy któremu odbiło po tym gdy ją dostał, dla mnie to profanacja tej postaci.
poza tym czemu Rath nie miał pieczątki króla po śmierci Zana?
wiele osób chciało wiedzieć co by zrobiła Isabel w jego obecności.
jak to co? nic. i to by było najlepsze wyjście. tymczasem producenci zrobili z Vilandry demona który opętał biedną niewinną Isabel. rozterki wewnętrzne trudno przenieść na ekran (np. profanacja ekranizacją świetnej książki ,,Wilk Stepowy" pełnej rozterek) najlepiej się tego w ogóle nie podejmować a jeśli już to na pewno nie jest rozwiązaniem dorobienie ,,czarnych oczu" i wyłączenie świadomości u Isabel, wyszło to po prostu śmiesznie. jawna profanacja bardzo fajnego motywu z Vilandrą w 2 sezonie.
Liz jako niegrzeczna dziewczynka. Trochę po to aby mogła sobie poradzić w końcu ze swoim życiem i z kosmicznymi zmianami. Choć chyba najbardziej po to by mogła Tess posłać małego kosmicznego blasta o ścianę. Bo Liz z 1 czy 2 sezonu by tego nie zrobiła.
no chyba nie muszę pisać, że to jedna z najgłupszych scen w historii tego serialu, choć nie powiem - za każdym razem gdy to widzę mam banana na mordzie. ^_^
Zawirowania w związku Michael/Maria. Żeby ta głupia baba w końcu zrozumiała czego chce i przestała go ranić. Całe te ich zamieszania były też po to byśmy zobaczyli jak Michael się rozwija. Z osoby skrytej, zamkniętej w sobie i myślącej, że nie jest wart miłości. W kogoś kto kocha całym sercem i duszą a przede wszystkim chce walczyć o tą miłość.
a nie było czasami powodem chęć wylansowania płyty Majandry Delfino i stąd ten cały muzyczny wątek który najbardziej namieszał w związku z Michaelem?

poza tym szeryfa też sprofanowali - obejrzyjcie sobie pierwszy odcinek pierwszego sezonu kiedy szeryf wchodzi do knajpy prawie jak Chuck Norris, w 3 sezonie zdegradowali go do pajaca śpiewającego muzykę country. takich przykładów jest o wiele więcej, nikt mnie nie przekona że ten sezon miał jakikolwiek sens. :jezyk:

User avatar
femii
Zainteresowany
Posts: 478
Joined: Sat Dec 17, 2005 11:17 pm
Location: Stockholm
Contact:

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by femii » Sun Apr 03, 2011 5:58 pm

Zgadzam się co do szeryfa. Strasznie mi się to nie podobało. Pamiętam ten moment jak wchodził do Crashdown po strzelaninie. Sama miałam ciarki na jego widok.
Zgadzam się też, że są takie momenty, które są po prostu nie przemyślane i irracjonalne. Jak na przykład wyjazd Liz do szkoły. Ucieka od Maxa tylko po to by zaraz z nim wrócić gdy tylko on zawita do jej drzwi.
Lecz w większości wydaje mi się, że był w miarę spójnie przygotowany i zrobiony.
czarny wrote: tymczasem producenci zrobili z Vilandry demona który opętał biedną niewinną Isabel. rozterki wewnętrzne trudno przenieść na ekran (np. profanacja ekranizacją świetnej książki ,,Wilk Stepowy" pełnej rozterek) najlepiej się tego w ogóle nie podejmować a jeśli już to na pewno nie jest rozwiązaniem dorobienie ,,czarnych oczu" i wyłączenie świadomości u Isabel, wyszło to po prostu śmiesznie. jawna profanacja bardzo fajnego motywu z Vilandrą w 2 sezonie.
A według Ciebie jak miało to wyglądać. Przecież nie zrobili by z niej zielonego stworka. Chodziło o ukazanie jej kosmicznej części osobowości. Jak powiedziała Isabel, Vilandra jest w niej i Isabel czuła jak ta druga chce się wyrwać na powierzchnię.
I thought our story was epic, you know, you and me. Spanning years and continents. Lives ruined, bloodshed. EPIC.

tomek-roswell
Gość
Posts: 2
Joined: Fri Oct 07, 2011 9:02 pm

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by tomek-roswell » Sat Oct 08, 2011 11:57 am

Witam po raz pierwszy, wczoraj skończyłem oglądać ostatni 61 odcinek, całą serie miałem od znajomego na płytach CD w formacie RMVB z polskim lektorem.

Przyznam że 3 sezon był bardzo okrojony i zrobiony za szybko, ale wiadomo zrobiony pod presją fanów, i śmiało mogłoby powstać nawet i 5 sezonów.

Podzielę się trochę swoimi odczuciami co do serialu.

Wiadomo że nie wyjaśnionych zostało kilka kwestii w tym sezonie, np. drugi Michael i Isabel (Ci ubrani jak punki czy metalowcy jakoś tak :wink: )
nie wiadomo co się z nimi stało, oraz druga Tess, która odeszła od nich, ciekawi mnie też historia tego młodego Nicholasa w skórze 14-latka, który chciał zabić Maxa, Michaela i Isabel w tym miasteczku kongresmenki Whitaker w Arizonie w którym zastali złapani.
Także Kivar który odleciał bez Isabel na swoją planetę, mógłby zapewne jeszcze tu przylecieć, lub nasłać innych obcych, tym bardziej że znalazł metodę na przenikanie do obydwu światów. Ślub który wzięli Liz i Max pokazuje że nastąpiło to po jakimś czasie, więc mógłby śmiało powstać 4 sezon i mogłoby powstać dużo nowych akcji, zanim odbyłby się ślub Liz i Maxa.
Maria i Michael mogliby też wsiąść ślub, szkoda że Jessie Rodriguez zostawił Isabel, przecież mógł jednak wyjechać z nimi razem.
Valenti został ponownie szeryfem tzn. zastępcą więc mógłby znowu ochraniać bohaterów, wiadomo że wszyscy skończyli szkoły i pewnie poszliby do innych uczelni w różnych miastach, i byłby problem żeby żyli razem, chyba że poszliby wszyscy do tej samej uczelni, dlatego raczej powróciliby z powrotem do Roswell do swoich rodziców, np. po 2-3 miesiącach (wakacjach i już po ślubie)
Na pewno jest jeszcze kilka niewyjaśnionych kwestii o których teraz sobie nie przypominam, jak to z serialami dużo jest niewyjaśnionych rzeczy...

Trochę pokręcone i nawet jak już minęło 10 lat jak skończył się serial, to chyba pogdybać sobie można prawda?

A mam pytanie odnośnie stworzonych opowiadań o 4 sezonie, gdzie można takie znaleźć w necie, i czy są może opowiadania do kolejnych sezonów np. 5-tego itd.

User avatar
femii
Zainteresowany
Posts: 478
Joined: Sat Dec 17, 2005 11:17 pm
Location: Stockholm
Contact:

Re: 3 sezon - już nie to samo :(

Post by femii » Sat Oct 08, 2011 7:52 pm

Witam nowego kolegę. I mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej. :D :D
Masz dużo pytań, które sami sobie do dziś zadajemy. Możesz poszperać trochę na forum by znaleźć ciekawe odpowiedzi ( oczywiście w formie przypuszczeń fanów). Co do 4 sezonu to kiedyś był dostępny w dziale twórczości( gdzie jest dużo ciekawych opowiadań) ale nie jestem pewna czy linki do niego jeszcze działają.
Możesz dręczyć Hotaru na http://hotaru.webd.pl/komnata/index.php to jest własne forum. Bądź w archiwum gdzie Hotaru trzyma większość swoich prac http://web.archive.org/web/200803191420 ... u.webd.pl/
I zapytaj Goi o 4 sezon. Ona go kiedyś szukała, możę jej się udało.
I thought our story was epic, you know, you and me. Spanning years and continents. Lives ruined, bloodshed. EPIC.

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests