W Krainie straconych Dusz...

Piszesz? Malujesz? Projektujesz statki kosmiczne? Tutaj możesz się podzielić swoimi doświadczeniami.

Moderators: Olka, Hotaru, Hotori, Hypatia

Post Reply
User avatar
GhoST
Gość
Posts: 61
Joined: Sun Jul 13, 2003 8:31 pm
Location: Myślenice Camp
Contact:

W Krainie straconych Dusz...

Post by GhoST » Mon Aug 25, 2003 9:36 pm

Dzisiaj po 24 umieszcze moje nowe opowiadanko. Nie ma ono nic wspólnego z Roswell. Właściwie to moje uczucia spowodowały, że je napisałem... Sami zobaczycie, że jest bardzo dziwne.
Uważasz unikasz dotykasz nie świadoma... Zakochany w twoim Cieniu... Przytulam się w otchłani...

Ewa
Gość
Posts: 40
Joined: Sun Aug 03, 2003 12:35 pm
Location: Brzeg opolski

Post by Ewa » Mon Aug 25, 2003 9:45 pm

to czekam z niecierpliwoscia na to opowiadanko
evi

User avatar
GhoST
Gość
Posts: 61
Joined: Sun Jul 13, 2003 8:31 pm
Location: Myślenice Camp
Contact:

Post by GhoST » Tue Aug 26, 2003 12:17 am

"Kolejny poranek, kolejny dzień... Dzisiaj miałem spotkać się z moją przyjaciółką, Magdą ale to już nie była przyjaźń przynajmnie po mojej stronie. Ja ją zacząłem kochać nie dzisiaj, nie wczoraj, ale jakiś czas temu i sam nie wiem co obudziło we mnie to uczucie. Może ból, może smutek, może nasza bliskość... Sam nie wiem i niepotrafie znaleść na to pytanie odpowiedzi. To wszystko nie zmienia faktu, że ją kocham. Ale ona nie jest pewna tego co czuje, nie wie czy mnie kocha, czy nie. Mimo to już od kilku dni między nami coś kwitło, znaczy ja to tak odbierałem. Pieszczoty, uściski, objęcia i wreszcie ten wczorajszy pocałunek, mój pierwszy w życiu. Byłem szczęśliwy, rozpierała mnie energia... Ale później ta wiadomość, w której napisała, że wszystko przemyślała i, że nie chce być ze mną. Łzy popłynęły... Prawdziwe i szczere łzy, gdy spływały po moim ciele czułem smutek i ból, którymi były przepełnione. Coś we mnie się obudziło, jakaś część mnie, która spała teraz się obudziła. Poczułem jeszcze nową dawkę energi, nie fizycznej tylko tej psychicznej. W żyłach zaczęla płynąć już nie moje krew tylko krew tej zbudzonej istoty. Staliśmy się jednym, a w zasadzie trzema: umysłem, którym byłem ja, ciałem i tą siła, energią. Łzy płynęły dalej, gniew rosnął, ból także. Nawet tego nie spostrzegłem, ale wszystkie przedmioty wokół mnie się unosiły i ja także. Jak to możliwe pytałem siebie... Nie słyszałem odpowiedzi, jedynie stare myśli plątały się po moim umyśle. Gdzieś w głębi czułem, że przeszkodą do prawdziwej doskonałości jest jeszcze moje fizyczne ciało, ale nie chciałem go stracić ze względu na nią... Chciałem jeszcze raz ją dotknąć, zobaczyć, może coś się zmieniło, może te słowa były fałszywe... Nastała ta chwila, chwila spotkania. Wracaliśmy do domu ja, Magda i Renata nasza przyjaciółka. Gdy Renata sobie poszła my staneliśmy. Chciałem jej powiedzieć wszystko co czułem, ale nie mogłem bałem się, że weźmie mnie za chorego człowieka, dzisiaj wiem, że powinienem był jej to powiedzieć. Patrzyłem w jej oczy, nie widziałem w nich już siebie, wtedy zrozumiałem, że to koniec. Niewiele mi powiedziała, tylko tyle, że nic do mnie nie czuje, że kocha mnie, ale inaczej... Jak przyjaciela, ale to nie była prawda jedynie środek, który miał niby złagodzić moje cierpienie. Znowu coś zrozumiałem, zrozumiałem że musze odejść, oddlaić się od jej życia, ale przyżekłem sobie, że jeszcze wróce. Wróce jak stane się człowiekiem, którego ktoś będzie umiał pokochać. Po jej słowach niewiele powiedziałem... z żerała mnie miłość przpełniona ciemnością. Odwróciłem się i odeszłem udając, że nie słysze jej myśli. Za mną zaczęły więdnąć wszystkie kwiaty i drzewa. Teraz ciało fizyczne nie stanowiło przeszkody, mogłem się go pozbyć nie było mi potrzebne. Wyszedłem na szczyt pobliskiej góry, siadłęm pod największym jej drzewem i czekałem na zachód słońca. Doczekałem się go... Był piękny, jeszcze nigdy takiego nie widziałem. Słońce zaczęło błękitnieć, a z nieba zaczęły spadać pojedyncze błyszcząće się krople deszczu. Padłem na kolana i przed swoimi oczami zobaczyłem ją... To była tylko myśl. Wtedy coś się zmieniło, moje ciało nie umarło, ale połączyłem się z dwoma światami. Połączyłem się ze światem duchów i światem ludzi. Obie te krainy pokryły się i stały się jednym... Moim nowym domem...
Uważasz unikasz dotykasz nie świadoma... Zakochany w twoim Cieniu... Przytulam się w otchłani...

User avatar
GhoST
Gość
Posts: 61
Joined: Sun Jul 13, 2003 8:31 pm
Location: Myślenice Camp
Contact:

Post by GhoST » Wed Aug 27, 2003 12:22 am

Leżałem na łóżku, patrzyłem w sufit swojego pokoju, ale nie widziałem ściant tylko nocne niebo pokryte miliardami gwiazd...Ten spokój i rozmyślanie nad tym co się stało nad nią, nad tym co mam zrobić ze sobą przerwała mi Mama. Spojrzałem na nią o zobaczyłem jej duszę w jej ciele, widziałem jak umrze, widziałem jej przyzłość... Jej marzenia się spełnią. Wstałem z łóżka wyszłem z pokoju, zobaczyłem mojego Brata, siedział i oglądał telewizję. Jego duszę także widziałem, jego przyszłość, jego śmierść, wtedy zrozumiałem, że moge zapobiec wielu bezsensownym śmiercią. Zjadłem kolację i powiedziałem Mamie, że wychodzę. Nie wiem gdzie szedłem, po prostu podążałem przed siebie. Miłame tylu Ludzi i tyle Dusz... Widziałem los moich znajomych i całą ich przyszłość. Nagle coś błysło czyjaś Dusza, czyjaś śmierć. Mała dziewczynka znalazła się przypadkowo na ulicy, tuż przed pędzącą ciężarówką... Obok mnie... Szybko zareagowałem, szybciej niż przypuszczałem, milimetry dzieliły ją od pojazdu. Postawiłem ją na chodniku, przy rodzicach i szepłem uważaj na siebie, twoje życie w tej chwili będzie piękniejsze niż możesz sobie wyobrazić. Dziewczynka podbiegła do Mamy, szarpła ją za sukienkę. Mamusiu widziałam Anioła... Jest tam wskazałą na mnie, wtedy znikłem. Nadal byłem w tym samym Świecie co ludzie, ale oni nie mogli mnie dostrzec. Wstałem obróciłem się i podążałem dalej przed siebie. Powoli odkrywałem swoją moc, nie wiem jak to sie stało, że jestem tym kim jestem. Każdego dnia nabierałem więcej doświadczenia, powoli odnajdywałem swoje miejsce w tym Świecie. Minęło sześć miesięcy od kąd nie widziałem Magdy, usiadłem na dachu sąsiedniego domu, Miłości przez którą stałem się pół-Duszą pół-Człowiekiem... Widziałem ją, ściany jej domu nie były dla mnie przeszkodą. W jej duszy widziałem Siebie mimo, że odeszłem tak dawno, że mnie przez tyle czasu nie było, jej Miłość do mnie stawała się coraz silniejsza... Wleciałem do jej pokoju, przez okno wraz z wiatrem. Stała na środku pomieszczenia, trzymała w rękach branzoletkę, którą dawno temu ja miałem na swojej ręce. Wiatr rozwiał jej włosy. Dotknałem swoją ręką jej policzka, poczułą mój dotyk, moje ciepło. Obróciła się, ale mnie nie widziała, bo nie chciałem żeby mnie zobaczyła. Przybliżyłem się, objąłem ją i pocałowałem... To był pocałunek Duszy, gdy skończyłem i oddaliłem się trochu od niej szepła... To ty? Nie chciałem się jej pokazywać, jeszcze nie teraz. Dałem jej tylko znak w postaci niebieskich promieni i kulek, które rozpromieniły jej pokój... To ty... Powiedziała... Ale jak to możliwe... Wyleciałem z jej pokoju. Wyjżała za mną przez okno. Wróciłem do Domu, stałem przed nim i spowrotem powróciłęm do swojego Ciała fizycznego.
Uważasz unikasz dotykasz nie świadoma... Zakochany w twoim Cieniu... Przytulam się w otchłani...

User avatar
piter
Wieczna zrzęda
Posts: 1724
Joined: Thu Aug 07, 2003 2:57 pm
Location: warszawa
Contact:

Post by piter » Wed Aug 27, 2003 1:53 am

takie oderwane... ciekawe. jedno z lepszych jakie ostatnio czytalem.
dzien dobry. jestem piter i wszystkich lubie.

User avatar
GhoST
Gość
Posts: 61
Joined: Sun Jul 13, 2003 8:31 pm
Location: Myślenice Camp
Contact:

Post by GhoST » Wed Aug 27, 2003 11:49 pm

Ten ból jest jak wirus, rozchodzi się po całym Ciele, po całej Duszy. Mam drgawki, dreszcze, skórcze mięśni... Czasami prawie mdleje z cierpienia, czuje że coś jest nie tak, że ktoś mnie obserwuje... Zerwałęm się z łóżka, kolejny koszmar. Pojawiły się one niedawno, ale nawiedzają mnie bez przerwy, te dziwne postacie, zjawy i Magda. To bardz obciąża, jestem bardzo zmęczony jakby w agonii. Ale gdy pomyśle o niej mam coraz więcej energi, siły do życia, a jednocześnie ten ból. Wydaje mi się, że już tyle pojąłem, a tak naprawde to dopiero malutka część tego co powinienem wiedzieć. Myśli, ile ich przelatuje przez mój umysł, jedne silniejsze, drugie oddalone, słabe. Z tego transu rozmyślania wybiły mnie promienie słońca, które wypełniły i rozjaśniły mój pokój. Wstałem, poszłem do łazienki. Przemyłem twarz, popatrzyłem się na nią, na moją twarz... To nie pytania są trudne, tylko odpowiedzi... Musze uporządkować myśli, wszystkie myśli. Ale co może zrobić człowiek pogrążony w smutku. Żeby zapomnieć zacząłem pić ze znajomymi, upiłem się trochu, no może trochu więcej... Czułem, że ona będzie u Kasi, poszłem do niej zapukałem do drzwi. Hej Kasiu... Za nią stała Madzia, podbijała piłke do siatkówki, a ja stałem pijany, ale niedługo , padłem na kolana z bólu. To uczucie, uczucie że wiele słów to poprostu kłamstwa. Ale gdy zobaczyłem Dusze Kasi, Madzi i Renaty zdałem sobie sprawe, że moje cierpienie jest najmniej ważne. One cierpiały bardziej, a szczególnie Kasia bo ona otczuwała to w Świecie rzeczywistym. Zaufała komuś kogo kochała i ten ktoś ją zawiódł, zostawił. Ale ja byłem przy niej i w jej snach, łagodziłem jej ból. Starałem się.
Last edited by GhoST on Thu Aug 28, 2003 12:12 am, edited 1 time in total.
Uważasz unikasz dotykasz nie świadoma... Zakochany w twoim Cieniu... Przytulam się w otchłani...

User avatar
piter
Wieczna zrzęda
Posts: 1724
Joined: Thu Aug 07, 2003 2:57 pm
Location: warszawa
Contact:

Post by piter » Thu Aug 28, 2003 12:09 am

coraz lepiej - czekam na cd.
dzien dobry. jestem piter i wszystkich lubie.

User avatar
GhoST
Gość
Posts: 61
Joined: Sun Jul 13, 2003 8:31 pm
Location: Myślenice Camp
Contact:

Post by GhoST » Thu Aug 28, 2003 10:48 pm

Już powoli dochodziłem do siebie, siedziałem w pokoju Kasi, na jej łóżku. Krzysiek czemu tak dawno Cie nie było? Co się z tobą działo? Pytała Kasia. Nie wiedziałem co powiedzieć, ale w końcu wydusiłem z siebie, że było mi ciężko, że walczyłem długo z samym sobą i do tego dzisiaj zobacyzłem Magde... Magde? Spytała dziwiąc się. Gdzie ją widziałeś? Przecież była u Ciebie Kasiu... Nie było tu Magdy... Tylko Renata. Za dużo wypiłeś. Odpowiedziała. Masz racje za dużo. Krzysiek wciąż o niej myślisz? Tak Kasiu. Tak się składa, że Ona bardzo za tobą tęskni. Jej uczucie do Ciebie się zmieniło, Magda Cię pokochała... Wiedziałem o tym. Zbliżał się Sylwester, nowy rok... 2004. W Liceum trwała Grudniowa dyskoteka. Przyszłęm na nią by zobaczyć Magde. Zamówiłem u mojego kumpla utwór Kravitz'a. Zaczął się, a ja podeszłem do Niej. Zaszłem ją od tyłu by mnie nie widziała. Przytuliłem, kładąc moje ręce na jej brzuszku. Nie odwracaj się, jeszcze nie teraz prosze. Kim jesteś? Spytała. Starym znajomym... Krzysiek, tęskniłam. Ja też Madziu... Kocham Cie Krzysiu i nie opuszczaj mnie już więcej bo Ci na kopie. Rozumiesz. Z jej oczu wylały się łzy... Przytuliłem ją. Razem wyszliśmy ze szkoły. Poszłem ją odprowadzić do Domu. Dużo sobie wyjaśniliśmy... Na końcu powiedziała mi, że miała dziwne uczucie. Jakiś czas temu, gdy była w swoim pokoju, wydawało jej się jakbym ja tam był obok niej, jkbym ją pocałował, przytulił. Ale nie widziała mnie. Nie powiedziałem jej prawdy... Jeszcze nie teraz. Następny dzień. Czułem się owiele lepiej niż przez kilka ostatnich dni. Wracałem ze szkoły. Nagle koło mnie zderzyły się dwa auta. Jakiś transporter z osobowym. Koło mnie stała Dziewczynka. Ta sama, którą uratowałem bardzo dawno. Osłoniłem ją swoim ciałem, przed lecącymi odłamkami. Nagle poczułem jak w moje plecy wbija się zimna stal. Idź do Mamy powiedziałem Dziewczynce. Z moich ust zaczęła wylewać się krew... Mamusiu znowu Anioł. Jej Mama była przerażona, szybko chyciła swoją Córkę i zadzwoniła po pogotwie... Byłem śmiertelny, mimo że miałem taką siłę, że mogłem znikać, latać... Że nie czułem zmęczenia... Byłem śmiertelny. Moje ciało straciło przytomnośc, jednak ja nadal widziałem wszystko co się działo. Przyjechał Ambulanc, zabrali mnie do szpitala. Po operacji odwieźli mnie na sale dla pacjentów wracających do zdrowia. Moje ciało nadal był w śpiączce. A ja wszystko widziałem. Następnego dnia odwiedziła mnie Magda, Kasia i Renia. Patrzyłem na nie... Magda trzymała moją renkę. Chwile po nich weszła Mama tej małej Dziewczynki, podeszła do mnie. Podziękowała w myślach... Magda położyła swoją głowę na mojej klatce piersiowej. A ja zacząłem koncentrować się na swojej ranie. Im więcej skupienia i skoncentrowanej energi, tym rana szybciej się goiła. Wracałem do zdrowia...
Uważasz unikasz dotykasz nie świadoma... Zakochany w twoim Cieniu... Przytulam się w otchłani...

Ewa
Gość
Posts: 40
Joined: Sun Aug 03, 2003 12:35 pm
Location: Brzeg opolski

Post by Ewa » Fri Aug 29, 2003 12:45 pm

e bajer-spoxs te opowiadanko :D
evi

User avatar
piter
Wieczna zrzęda
Posts: 1724
Joined: Thu Aug 07, 2003 2:57 pm
Location: warszawa
Contact:

Post by piter » Sat Aug 30, 2003 8:14 pm

nie chce sie powtarzac, wiec powiem tylko, ze przeczytalem i z niecierpliwoscia czekam na ciag dalszy
dzien dobry. jestem piter i wszystkich lubie.

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 60 guests