Moja ukochana żona [kompletne]

Piszesz? Malujesz? Projektujesz statki kosmiczne? Tutaj możesz się podzielić swoimi doświadczeniami.

Moderators: Olka, Hotaru, Hotori, Hypatia

User avatar
~Lenka~
Nowicjusz
Posts: 124
Joined: Tue May 11, 2004 2:08 pm
Location: Łódź
Contact:

Post by ~Lenka~ » Fri Apr 08, 2005 10:52 pm

Ale mam do nadrobienia... Zacznijmy od MUŻ!

Hotaru po tych dwóch częściach stwierdzam, że znowu Ci się udało stworzyć coś niesamowitego... :wink:
Transgeniczno-kosmiczna-z nicią człowieczego DNA Liz McDowell!?! Nasza mała Lizzy szaleje po świcie z kodem kreskowym na karku! Co więcej nie pamięta swojego Maxia... aż mi się łezka zakręciła z żalu... :twisted: Świat się kończy! :lol:
Zrobiłam sobie kalendarium. Tak, do opowiadania. Dla większej jasności. Brakuje jeszcze żebym zaczęła sobie robić natatki.

Nie głupi pomysł! :P


Sępiki sępią o jeszcze! (ech, jak ja tego dawno nie pisałam... ) :wink:

User avatar
Maleństwo
Starszy nowicjusz
Posts: 173
Joined: Mon Feb 28, 2005 8:22 pm
Location: Gdańsk

Post by Maleństwo » Sat Apr 09, 2005 3:22 am

"...tak, niestety nie odpowiedziałam na pytania, ale robię to teraz i chyba zostanie mi to wybaczone..." tak H. zostało wybaczone i rzeczywiście ten pierwszy rozdział wiele mi wyjaśnił :wink:

"... panna Parker najwyraźniej mimo nowego wyglądu wciąż pozostała tą skromną dziewczyną, która wyjechała do Vermont i zaginęła w tajemniczych okolicznościach..." swoją drogą ciekawe jak wyglądała teraz...mam nadzieję, że nie zrobiłaś z niej...blondynki :?...aha, a więc to w takich okolicznościach Liz zniknęłą z Roswell...nikt nie wie, że Manticore się nią zajęło...no i dobrze, zapewne znalazłaby się w dużym niebezpieczeństwie...

Te zmiany jakie Manticore wprowadziło w organiźmie Liz...brrr, aż ciarki przechodzą...ona naprawdę nic nie pamięta :cry: ...ani rodziny, ani przyjaciół, wiadomo "kochane" :? psy-ops...ta ingerencja spowodowała, że nie zna sekretu kosmitów :shock: ...może to i dobrze, po co jej jeszcze jeden problem...i tak ma dużo swoich własnych...

No i Maxsiu znowu zachowuje się po staremu: " Zrozum..." grrr :? ...ale Liz, jej reakcja...nie wygląda mi to na starą, dobrą Liz...i dobrze, w końcu powiedziała mu prawdę: "... Jesteście tak skupieni na sobie, że nie zauważacie problemów innych...Nie jesteście pępkiem wszechświata, nie wszystko kręci się wokół was..." a prawda w oczy kole :wink:

Liz chce akceptacji i przynależności do kogoś...chyba ujawniają się u niej skutki związku z Aleckiem :mrgreen: ..."Niestety, to uczucie odeszło na zawsze razem z Aleciem"...nie martw się Liz on wróci...i mam nadzieję, że szybko :mrgreen:

"Chyba jednak za dużo tego Toy Soldiers" powiem za age, nie denerwuj mnie Hotaru...TS naprawdę było świetnym ff, trochę zakręconym, ale to przecież normalne u Ciebie Hotaru...i nie waż się tak mówić (patrz wyżej)...właśnie od TS, a w sumie od FN (ale przecież stanowią one jakby całość :wink: ) zaczęła się moja "przygoda" z forum roswell.pl...gdyby nie Twoje opowiadania H. (m.in. TS) nie byłoby tutaj tak iskrząco :haha: , "gwarno", a poprzez to wesoło...oby tak dalej :mrgreen: i czekam na dalsze części MUŻ
Maleństwo

User avatar
Onika
Nowicjusz
Posts: 92
Joined: Sun Jul 25, 2004 5:16 pm
Contact:

Post by Onika » Sat Apr 09, 2005 4:21 pm

Michael niech sie domyśla, ja pokombinuję razem z nim:P Ech, LIz 'chyba' się wkurzyła :twisted: i bardzo dobrze czasami trzeba rozładować emocje, szkoda, ze tym razem oberwała Nancy, a nie na przykład Max, Maria, albo Isabel :twisted:
No to teraz Liz 'prawie' jedzie do Seattle, ale jeszcze tak szybko nie spotka się w Aleciem? Czyli znowu będziemy wspominać 8)

Proszę o kolejna część :lol:

User avatar
~Lenka~
Nowicjusz
Posts: 124
Joined: Tue May 11, 2004 2:08 pm
Location: Łódź
Contact:

Post by ~Lenka~ » Sat Apr 09, 2005 4:49 pm

Heh, szkoda mi Liz, taka samotna i jeszcze jakiś facet podszywa się pod jej zmarłego męża... :wink: Trzeba jechać do Seatle i rozwiązać sprawę... Myślałam, że jej rodzice nie wiedzą nic o Alecu, ale jednak się myliłam... 8)
Ach ten Max, wszędzie go pełno! Trzeba go jakoś ukrucić... :twisted:
No i jeszcze zachowanie Michaela jest obużające - nunu, nie wolno podsłuchiwać! 8)

More! 8)

User avatar
Maleństwo
Starszy nowicjusz
Posts: 173
Joined: Mon Feb 28, 2005 8:22 pm
Location: Gdańsk

Post by Maleństwo » Sat Apr 09, 2005 11:19 pm

Po tym rozdziale powiem na początku...uf...znowu tyle niespodziewanych "odkryć" i rewelacji, a zapowiadał się tak spokojnie i nostalgicznie: "Na przykład naleśniki ze śmietaną i jagodami. I cukrem. Dużo cukru. Alec zawsze je dla niej robił. Mieli potem oboje buzie wymazane na granatowo, ale co to była za zabawa, myślała tęsknie."

Nancy Parker...co tu dużo mówić, ciężki orzech do zgryzienia...trzeba jakoś przeżyć ten atak rodzicielki :cheesy: ...ale największym zaskoczeniem dla mnie :strach: jest wiadomość, że Nancy wie o przeszłości Liz, o NSA i o Alecu...skąd :?: przecież wcześniej nie było o tym mowy...Hotaru :?:

Czyżby skutki psy-ops zaczęły ustępować i Liz ma przebłyski wspomnień...pamięta napad na sklep, śmierć Alexa...ciekawe...:roll:

"Psiakrew, wszystko, co wiem o sobie sprzed pobudki w szpitalu, opowiadał mi Alec." tylko czy mówił prawdę...przecież był żołnierzem i miał zadanie do wykonania zlecone przez Renfro - nadzór osobisty...ale potem pojawiły się uczucia...no więc jak... :roll:

Ach ten Michael...inni nie wiedzieli o przeszłości Liz, ale teraz to już na pewno się dowiedzą :? niedobrze... :nie:

Liz prawie już wybiera się do Seattle :wink: ...czyżby to już był ten czas :tak: ...obym się nie myliła :mrgreen:...Alec, żona nadchodzi :wink:

Hotaru czekam z niecierpliwością co dalej...

Zostałam Nowicjuszem...zostałam Nowicjuszem...huraaa
Maleństwo

User avatar
Elip
Starszy nowicjusz
Posts: 252
Joined: Fri Apr 30, 2004 11:18 am
Location: Z Daleka :P

Post by Elip » Sun Apr 10, 2005 4:23 pm

Po tej części chyba jedyne czego jestem pewna to to, że mam przeogromną ochotę na naleśniki z jagodami :roll: :lol:
Czyżby skutki psy-ops zaczęły ustępować i Liz ma przebłyski wspomnień...pamięta napad na sklep, śmierć Alexa...ciekawe...
No właśnie też się zastanawiałąm nad tym, ale z drugiej strony
wszystko, co wiem o sobie sprzed pobudki w szpitalu, opowiadał mi Alec
No to może raczej to nie są wspomnienia, tylko to, co opowiedział jej Alec :roll:

A jak Michael powie coś reszcie(co napewno zrobi) to go chyba... no nie wiem ... uduszę go chyba no! :evil: '
A tak poza tym to mam nadzieję, że się spotkają już niedługo 8)

User avatar
age
Nowicjusz
Posts: 114
Joined: Tue Nov 02, 2004 9:21 am
Contact:

Post by age » Sun Apr 10, 2005 6:44 pm

Naprawiłaś jej kontakty z rodzicami a mi udało się przeczytać tę część przed poniedziałkiem. :shock: Jeśli ktoś nie zrozumiał to uznałam te dwie rzeczy za wiekopomne wydarzenia. 8)
Ktoś tu się denerwuje. :twisted: Życie bez Aleca musi być strasznie stresujące. :twisted: :oops:
Teraz pewnie czas na zwiększoną ilość retrospekcji? :roll: A właściwie to w której części się spotkają w 2004? Bo to chyba będzie w tym roku? :roll:
"Dałem ci przyjaźń, milczenie, wczoraj swoją krew. Czego chcesz dzisiaj? Nerki?!" (Alex)

User avatar
onar-ek
Pleciuga
Posts: 887
Joined: Mon Aug 30, 2004 4:40 pm
Location: Białystok
Contact:

Post by onar-ek » Sun Apr 10, 2005 7:11 pm

Ach co za cudny ff :hearts: H. już go uwielbiam :hearts: Miejmy tylko nadzieję, że tak będzie do końca 8)
A ja myślałam, że jej rodzice nic nie wiedzą o Alecu :shock: I o jej przeszłości a tu masz jakie zaskoczenie :lol: I wie ktoś jeszcze :wink: Michael nunu chłopczyk, aby tak podsłuchiwac :lol:
Szkoda mi Liz :? Jak wspomina sobie niektóre momenty z Aleciem aż płakac się chce, że los może byc taki niesprawiedliwy :? Ale ale musi wyjaśnic kilka spraw prawda :wink: Czyżby już niedługo spotkała Aleca? :D Ale coś mi to za ładnie brzmi a znając H.tak ładie nie będzie przynajmniej nie teraz :lol: Za wcześnie chociaż... Nie miałabym nic przeciwko temu :wink:

H.jeszcze! Jeszcze! Jeszcze! 8)

_liz
Fan...atyk
Posts: 1041
Joined: Fri Aug 15, 2003 4:07 pm
Location: Wrocław
Contact:

Post by _liz » Sun Apr 10, 2005 7:30 pm

No dobrze, chyba muszę napisać komentarz, bo w końcu sama zastrzegłam, że to Moje Ukochane Opowiadanie :lol: I nim pozostaje jak na razie.

Cóz, trzecia część wprowadza głównie ten jeden szok do życia innych dokoła Liz, do życia Nancy - mąż 8) Ja sobie nie wyobrażam, jaką minę musiała mieć, bo chyba bym padła ze śmiechu. Dla nich to wciąż mała niewinna Lizzie, a tu proszę bardzo, mamrocze coś o mężu. Własnym mężu. :) I uderza jedno, jeśli wczytuje się uważnie w słowa - wzmianki o Alecu. Niby są takie chłodne i czysto informacyjne. Ale jeśli doda się do nich całą paletę zachowania Liz, to można dostrzec, że to własnie Alec był jedynym jakimś jasnym punktem w tamtym życiu. Jedyną osobą, która tak naprawdę w jakiś sposób się nią opiekowała, która ją uczyła, która była dla niej silna. Dobra, juz milknę, bo z tą siłą to zaczynam w swoje HOFAH wpadać... :lol:

Zdecydowanie chcemy więcej H! (a ja może nawet zaraz sobie poczytam to, bo mam jeszcze na kompie, haha)
Image

User avatar
Hotaru
Fan...atyk
Posts: 1081
Joined: Sat Jul 12, 2003 7:58 pm
Location: Krasnalogród ;p
Contact:

Post by Hotaru » Mon Apr 11, 2005 1:38 pm

Helllo. Wracam. I mam dla was rozdział całkowicie pozbawiony informacji o tym, co robi teraz pani McDowell, ale za to jest to ten fragment, który rzuci nieco światła na różne sprawy, m.in. jakim cudem Liz dostała list od skarbówki. I nawet mamy z powrotem Aleca! W pełnej krasie... balangowicza Aleca. Haha. Tego się nie spodziewaliście, nieprawdaż? Ale cóż, biedak myśli, że nie ma żony. Ktoś będzie musiał go oświecić 8)


Onika, kombinujesz z Michaelem? To dzisiaj dołączy do was Isabel. Haha. Nie powiem, musisz sama poczytać. Wspomnienia... one stanowią oś związku Aleca i Liz. Ponieważ w teraźniejszości nie będzie za wiele, a dlaczego - preludium macie w tym rozdziale. Ale obiecuję, że będę grzeczna dziewczynką i dostaniecie szczęśliwe zakończenie.

Lenka, tak, Liz musi jechać, zwłaszcza, że chodzi o dobrobyt finansowy jej rodziny 8) Rodzice - owszem, wiedzą o Alecu. Liz poczęstowała ich historyjką o pracy dla NSA, aby cos wyjaśnić - co będzie o tym później.
Ach ten Max, wszędzie go pełno! Trzeba go jakoś ukrucić...
Cóż, dzisiaj Max znowu wkroczy na scenę. Co do Michaela... no dobrze, będziecie się na niego gniewać później.

Maleństwo, znasz mnie. Coś, co zapowiada się spokojnie? Zaraz zrzucę jakąś bombę, tak nie może przecież być!
Nie wiem, dlaczego aż takim zaskoczeniem dla Nancy miałoby być, ze Liz była mężątką. W końcu nazywa się teraz McDowell, prawda? A że w Roswel wszyscy uważają ją wciaż za pannę Parker, to tylko wynik plotek.
NSA... sprawa się wyjaśni. Musicie doczytać.
Liz nie pamięta napadu na sklep. Alec jej opowiedział. o Śmierci Alexa dowiedziała się po przyjeździe. O zaginięciu Kyle'a także.
Ile mówił i co mówił jej Alec... hm, z tym Liz zawsze miała problemy. Ale powiedzmy, że kiedy zaczął jej opowiadać pewne rzeczy -a nie robił tego często - mówił prawdę.
Co do Michaela... pozłościsz się na niego.
...Alec, żona nadchodzi
A Alec baluje :lol:
Zmiana rangi? Hm, muszę zajrzeć do spisu. Dawno mnie to nie spotkało...

Elip, tak, to co Liz wie o sobie pochodzi z opowieści Aleca i tego, co zastała w Roswell po przyjeździe. O napadzie na sklep wie.
Michaela nie udusisz... tylko od razu poćwiartujesz, kiedy wyjdą na jaw pewne fakty.
A tak poza tym to mam nadzieję, że się spotkają już niedługo
Taaaa. JA także. Ponieważ jeszcze nie napisałam ich spotkania... a jestem kawałeczek przed wami. *westchnienie* coś nasze małżeństwo nie chce się spotkać.

age, tak, naprawiłam kontakty z rodzicami... ale nie do końca. Są rzeczy, które wciąż ich dzielą i nie sądzę, by można było przeskoczyć ot tak tę przepaść. Zwłaszcza, ze Liz w pewnych tematach wciąż oszukuje rodziców. Życie bez Aleca jest dla Liz stresujące i rodzi problemy z mocami... i spotka Aleca w niedalekiej przyszłości, ale to nie znaczy, że to będzie szybko w opowiadaniu.

Onarek, cudna fan-fikcja? :lol: Masz nadzieje, że tak bedzie do końca? Aaach, nie kuś mnie. Póki co - ostrzegam o jednej rzeczy, która się pojawi w trakcie opowieści i już dzisiaj zostanie zaznaczona. Max wciąż kocha Liz. I tyle ostrzeżenia.
Nunu... hehe. Poćwiartujesz Michaela, nie będziesz go besztać. Ponieważ jego ingerencja doprowadzi do czegoś 8) czego żaden sępik nie będzie chciał. HA!
Tak, za ładnie by było, gdyby zaraz się spotkali.

_liz, dostałam HOFAH. Mam tylko prośbę. ZMNIEŃ DOMYSLNĄ CZCIONKĘ w swoim programie pocztowym, ponieważ moje oczy wysiadaja. Ja tu chce czytać od razu po dostaniu tego w moje łapki, a tu bęc. Muszę iść do domu i tam dopieor powiejkszać ten drobny maczek.
Ok. Teraz bedę miła.
I uderza jedno, jeśli wczytuje się uważnie w słowa - wzmianki o Alecu.
Całe opowiadanie to wzmianki o czymś, co było i tęsknota Liz za tym, co było.
to własnie Alec był jedynym jakimś jasnym punktem w tamtym życiu. Jedyną osobą, która tak naprawdę w jakiś sposób się nią opiekowała, która ją uczyła, która była dla niej silna.
Nic dodać, nic ująć.
A ty masz troche więcej na komputerze.... haha. Wiszę ci nowe części. Wiem, ale nie mam tutaj i nie dostaniesz :jezyk: Za to Nie wierz w miłosć znów powędrowało do Renyi. Haha. Wzięło mnie na te opowieść! A ty możesz tylko jęczeć... z rozpaczy.
Last edited by Hotaru on Thu Jul 28, 2005 8:04 pm, edited 1 time in total.
Image

_liz
Fan...atyk
Posts: 1041
Joined: Fri Aug 15, 2003 4:07 pm
Location: Wrocław
Contact:

Post by _liz » Mon Apr 11, 2005 2:13 pm

Za to Nie wierz w miłosć znów powędrowało do Renyi. Haha. Wzięło mnie na te opowieść! A ty możesz tylko jęczeć... z rozpaczy.
Jakoś mnie ta myśl specjalnie nie dołuje ani przeraża 8) Wiesz jakie mam podejście do tego opowiadania, więc nawet mnie nie drażnisz. Chociaż za nie przesyłanie dalszych częsci MUŻ to powinnam się na ciebie obrazić ty... ty... ty Marku Czwarty, no! :evil: (zapytaj Onarka co to znaczy)

Ale dobrze już, przechodzę do kolejnej części Mojego Ukochanego Opowiadania (od dzisiaj tylko ta nazwa dla mnei istnieje)

Początek przynosi pewne zastanowienie, ale odnośnie słów Aleca - że ludzie panikują, bojąc się transgenicznych, sądząc, że ci chcą ich pozabijać, kiedy w rzeczywistości mutantów tworzono bądź co bądź do ochrony ludzkiego życia. Czasami ironia nie ma granic :?

Te rozmyślania Maxa chętnie bym pominęła, ale jest tam kilka wmianek bardzo ważnych o Liz i o jej podejściu do życia. Obecnego życia. Jak się wydaje, że ona się zmieniła, że nie jest tą samą Liz. Teoretycznie. Tak naprawdę ona po prostu bardzo, ale to bardzo szybko wydoroślała, a przebieg jej egzystencji odcisnął na niej dość bolesne piętno (Renfro i jej chore pomysły). I może zamiast spoglądać na nią tęsknie i kreślić w swojej wyobraźni coś, czego i tak nigdy ponownie nie będzie miał, zacząłby się naprawdę starać do niej dotrzeć! Ale nie, Max przecież nigdy nie wykona tego pierwszego prawdziwego kroku, on będzie czekał jak Królewicz, żeby to inni mu wszystko wyjaśnili. Albo najlepiej niech Liz sama poczuje, jak go rani i przyczołga się z tłumaczeniem i przeprosinami :evil: I to nie włączanie jej w kosmiczne sprawy, w które kiedyś sam ją siła wciągnął, jest już przegięciem. To nie jest ani ochrona Liz ani innych. To jest odrzucenie jej. Wyparcie się. Na stos z Evansem!

Przerażające wydaje się natomiast wszystko, co dotyczy Liz i Manticore - mam na myśli nagły wzrost siły Liz, te niepohamowane kosmiczne skutki uboczne itd. A przede wszystkim, że w takiej sytuacji ci psychole (inaczej niestety ich nazwać nie potrafię) stwarzają jeszcze takie chore pomysły... Trójkącik :? Oni nawet nie przypuszczają w co sie tym pakują. Z trójkącika jaki chcieli obserwować stworzy się niezła dwójeczka z niepotrzebnym balastem emocjonalnym, który Liz będzie musiała wycierpieć.

Opowiadanie naprawdę może dobić pod pewnymi względami, ale niesamowicie wciąga i... to Moje Ukochane Opowiadanie :lol: Hotaru, czuj się wyrózniona :roll:
Image

User avatar
onar-ek
Pleciuga
Posts: 887
Joined: Mon Aug 30, 2004 4:40 pm
Location: Białystok
Contact:

Post by onar-ek » Mon Apr 11, 2005 2:27 pm

Mam złe przeczucia co do tego całego Maxa :? Hotaru czy Ty chcesz go związac z Liz? :shock: O jezu nie :shock: Przeboleje wszystko tylko nie to :? Nie podoba mi się, że Max nadal kocha Liz i nie podoba mi się to o czym wspominała Renfro :? I nie podoba mi się fakt, że Alec baluje i nie spodoba mi sie też jeśli będize nadal zaliczał inne panienki :? Uff napisałam to co chciałam :lol: A teraz te milsze rzeczy 8) Cholernie lubię ten ff i mogę to pisac przy każdym komentarzu :twisted:
Aaa i jeszcze jedno co się stało z Kylem? Jak to go nie ma? Czyżbym pominęła jakiś fragment?

Ok H.czekam na więcej :cheesy:

User avatar
age
Nowicjusz
Posts: 114
Joined: Tue Nov 02, 2004 9:21 am
Contact:

Post by age » Mon Apr 11, 2005 5:39 pm

To Twoje dopracowanie szczegółów. Podziwiałam je już w FN. :respekt:
Nie podoba mi się tylko to rzekome pragnienie akceptacji. :? Mam nadzieję, że jej przejdzie... i, że już niedługo stanie się stablina. :twisted:
Aleca bezwzglednie należy uświadomić i to jak najszybciej. :mrgreen:
Trójkącik? :roll: Proponuję zepchnąć Maxia na jakieś boczne tory. :evil:
"Dałem ci przyjaźń, milczenie, wczoraj swoją krew. Czego chcesz dzisiaj? Nerki?!" (Alex)

User avatar
Renya
Fan
Posts: 524
Joined: Fri Dec 12, 2003 12:17 am
Location: Brwinów
Contact:

Post by Renya » Mon Apr 11, 2005 7:24 pm

Seria X-FY? Czyżby był ktoś jeszcze taki jak Liz, czy też cierpią na przerost własnych ambicji? Seria to na pewno nie jeden element :? .

Trójkącik to chyba nie wyjdzie. Jeśli Liz jest "stabilna" przy jednym, a przy drugim nie, to musi coś oznaczać. Nie mówiąc już o tym, że Alec nie wygląda na takiego, co da sobie w kaszę dmuchać 8) . A zresztą, od kiedy to plany Manticore są bezbłędne?

Podatki, jak ja je kocham :serce:

User avatar
Maleństwo
Starszy nowicjusz
Posts: 173
Joined: Mon Feb 28, 2005 8:22 pm
Location: Gdańsk

Post by Maleństwo » Mon Apr 11, 2005 10:37 pm

A ja może zacznę od tego H., że jeśli nie odpowiedziałaś na pytanie, czy "zrobiłaś" z Liz blondynkę to chyba na szczęście pozostała...brunetką...uf, jak dobrze :mrgreen:

Ciekawi mnie, do czego takiego doprowadzi Michael, że żaden sępik nie będzie tego chciał :? ...mam nadzieję, że dowiemy się już niedługo Hotaru...

A i chciałam zapytać jak pozostali...o co chodzi z tym zaginięciem Kyle'a Hotaru...czyżbym coś przeoczyła :?:

A Alec baluje, tak jak zapowiedziałaś...nie do końca mi się to podoba, ale mogę go zrozumieć :tak:...musi się chłopak wyszaleć, gdy nie ma już (narazie :wink: ) żony...oby jak najszybciej dowiedział się że Liz żyje...

Do Maxa i jego rozmyślań mam inne podejście niż _liz...nie zawsza go lubię...ale te jego przemyślenia nasuwają mi jeden podstawowy wniosek...Max...dorośleje...w końcu nie patrzy tylko na siebie, swoje "ja" i swoje uczucia, ale rozważa odczucia Liz...jaka byłaby jej reakcja, gdyby poznała na nowo kosmiczną tajemnicę...on pamięta opłakane skutki poprzedniego wtajemniczenia, zresztą widoczne jeszcze do dziś u Liz, czyli jej moce...myślę, że Max teraz naprawdę liczy się z Liz... :tak:

Dobry Michael, grzeczny Michael :mrgreen: ...nie zdradził tajemnicy Liz...

Ach ta Isabel :? nie umie trzymać buzi na kłódkę... :nie:

A jednak Liz nie umknęła Manticore...a wierzyłam, że będzie miała trochę spokoju :( ...znowu ktoś chce ingerować w jej życie i to bez jej zgody :? ...Max zniknęła i niestety cały chory plan Manticore opiera się teraz na Liz i "trójkąciku" :evil: ...co im się uroiło, że Liz chce akceptacji Evansa :? ...proponuję pełną stabilność przy Alecu :wink:

Ta część była taka bym powiedziała...spokojna, wyciszona i na koniec taka...bomba dotycząca "trójkącika"... H. jak zwykle mnie nie zawiodłaś :mrgreen: ...czekam na ciąg dalszy...
Maleństwo

User avatar
Elip
Starszy nowicjusz
Posts: 252
Joined: Fri Apr 30, 2004 11:18 am
Location: Z Daleka :P

Post by Elip » Tue Apr 12, 2005 5:57 am

Jest i Alec 8) Ale wcale mi się nie podoba ten Alec :roll: Te całe imprezy z Biggsem i resztą, to poprostu zabawa, on już się pogodził ze śmiercią żony? :roll:

Nie no ja myślałam, że Maxowi przeszła ta pseudomiłość do Liz :? A tu taki zonk. A to od kiedy ona i Michael wiedzą o Alecu? Michael dowiedział się w sumie od Liz, podczas kłótni z matką, ale kiedy "znaleźli" Aleca w jej snach? :roll:

Ciekawe co wyniknie z tego całego pomysłu Renfro :evil: Ależ oni mnie wkurzają. No nie mogą dać im spokoju ? :evil: Ale w sumie z drugiej strony opowiadanie byłoby nudne gdyby nie oni :twisted:
Hotaru wrote:Taaaa. JA także. Ponieważ jeszcze nie napisałam ich spotkania... a jestem kawałeczek przed wami. *westchnienie* coś nasze małżeństwo nie chce się spotkać.
No to będziemy cierpliwie(ale bez przesady :twisted: ) czekać :cheesy:

_liz
Fan...atyk
Posts: 1041
Joined: Fri Aug 15, 2003 4:07 pm
Location: Wrocław
Contact:

Post by _liz » Fri Apr 15, 2005 1:35 pm

Pierwsza, pierwsza, nenene :lol:


Dzisiejsza część baaardzo obfita w ból. Zarówno fizyczy (cóż, moce dają się Liz we znaki) jak i psychiczny, emocjonalny.

Co zaskakujące, mną samą wcale najbardziej nie poruszył fragment z Nancy, chociaż może powinien - w końcu matka odwracająca się niemalże od własnego dziecka. Właściwie fragment z Aleciem też mocno mną nie wstrząsnął, chociaż przyznam się, że miałam lekki uśmiech na twarzy, mieszany jednak z chęcią do płaczu. Nieporadna i bezbronna Liz, która nie wie co się dokoła niej dzieje i jedynie jej mąż jest w stanie jej pomóc. A ona nie pamięta nawet jego. Eh, będę płakać, jak dojdziemy do mojej ulubionej części. :cry:

Za to wszystko się zagotowało przy spotkaniu z Biggsem. Tu mamy już do czynienia niby z silną, zdystansowaną Liz, a jednak niespodziewane spotkanie wydobywa z niej te odłamki strachu, który tylko kiedyś dawniej Alec potrafił opanować...

Ja chcę więcej! Domagam się więcej!
Image

User avatar
age
Nowicjusz
Posts: 114
Joined: Tue Nov 02, 2004 9:21 am
Contact:

Post by age » Fri Apr 15, 2005 3:18 pm

Biggs. :mrgreen: -> chyba widać, że się cieszę? :cheesy:

Część rzeczywiście przepełniona bólem, ale spotkanie z Biggsem rokuje pewne nadzieje, tylko, że znając Ciebie H. dość niewielkie. :?

Mam pytanie. O co chodzi w tym fragmencie:
A może zbytnio przypominała jej ojca? Obcych? Albo w jakikolwiek sposób doszło do jej powstania?
:?: :?: :?:
"Dałem ci przyjaźń, milczenie, wczoraj swoją krew. Czego chcesz dzisiaj? Nerki?!" (Alex)

User avatar
Maleństwo
Starszy nowicjusz
Posts: 173
Joined: Mon Feb 28, 2005 8:22 pm
Location: Gdańsk

Post by Maleństwo » Sat Apr 16, 2005 5:29 pm

Ja też mam pewien problem ze zrozumieniem tego fragmentu, o którym wspomniała age...H. wyjaśnisz :?:

Ta część rzeczywiście jest dołująca i budząca uczucie smutku...odwracająca się od Liz własna matka, choć w sumie Liz nigdy chyba specjalnie nie była z nią związana. Wszystkie te targające Liz uczucia niepewności, zagubienia i niezrozumienia tego co się wokół niej dzieje :( , a także wyjaśnienie powodu, dlaczego Alec baluje...jak on musiał ją kochać, że teraz chce w sobie zagłuszyć to uczucie i poczucie straty, a także wyrzuty sumienia :cry:

Widzę tu jednak pewną nadzieję...nie tylko w spotkaniu z Biggsem, choć może dzięki niemu Liz w końcu spotka Aleca i choć niektóre sprawy zostaną rozwiązane :tak:. Tą nadzieję, według mnie, widać też w przebłyskach pamięci u Liz w 2003 r., choć niesie to też pewne zagrożenie, że zrozumie kim jest Alec. Według mnie jednak lepiej wiedzieć na czym się stoi i wtedy próbować coś ratować i naprawiać, niż nie wiedzieć nic (prawie nic)...o swojej przeszłości. Zresztą Liz wyczuwa u Aleca jego uczucia...miłość i troskę o nią: "Alec naprawdę się o nią troszczył.", a także jego poczucie winy: "Przeogromna wina. Wyrzuty sumienia. Żal. Troska. Zagniewanie." i myślę, że w swoim czasie wszystko zrozumie.

Pewne uczucie niepokoju wywołały we mnie te słowa: "..."Dziwnie." mruknęła, patrząc z obrzydzeniem na jedzenie. Znowu złapały ją mdłości, wykręcając żołądek...sprintem wyrwała do łazienki..." Czyżby Liz była w ciąży :?: To niemożliwe, przecież teraz nie ma przy niej żadnego dziecka :?: A może to prawda i obrzydliwy plan Renfro udał się :?: Dziecko im zabrano, a wszelkie wspomnienia z tym związane usunięto z pamięci Aleca i Liz. To byłoby straszne... :cry: H. wyjaśnij :?: powiedz, że to nieprawda :cry:

Wykonaliśmy jeden mały kroczek w tej historii...i co dalej Hotaru...czekam :tak:
Maleństwo

User avatar
Hotaru
Fan...atyk
Posts: 1081
Joined: Sat Jul 12, 2003 7:58 pm
Location: Krasnalogród ;p
Contact:

Post by Hotaru » Tue Apr 19, 2005 4:29 pm

_liz wrote:Pierwsza, pierwsza, nenene
Wolałabyś na dzisiejszej maturze, niż tutaj, nieprawdaż?
Ale dzisiaj twoja ukochana część, pełna relacji Alec-Liz.
Maleństwo wrote:Ja też mam pewien problem ze zrozumieniem tego fragmentu, o którym wspomniała age...H. wyjaśnisz
A nie, nie wyjaśnię :D Wystarczy się zastanowić... przecież Liz nie wie niczego o nieziemskim statusie Maxa i spółki. Jakoś musiała stać się pół kosmitką, za którą się uważa, nieprawdaż? Nie wie, jak do tego doszło... ale się dowie.
Liz wyczuwa u Aleca jego uczucia...miłość i troskę o nią
No dobrze, może tylko troskę i wyrzuty sumienia. Ale potem będzie weselej :lol:
Czyżby Liz była w ciąży To niemożliwe
Właśnie. Niemożliwe, w tej części retrospekcji chociaż podzielała sypialnię z Alecem, ale nie w tym sensie. Liz nie była nigdy w ciąży, chociaż nie powiem, że Alec nie dostał wyraźnego rozkazu w tym wzgledzie - i o tym właśnie był ten fragment:

Wiedział, że jej humorek został prawdopodobnie spowodowany hormonami, ale efekt był dość nieoczekiwany. Spodziewali się raczej czegoś w rodzaju rui, sztucznego wywołania podniecenia... nie uśmiechało mu się to, ale Renfro była niecierpliwa. Wredna suka. I zboczona, to musiał jej przyznać.


Krótko mówiąc, Renfro się niecierpliwiła i kazała podać pewne specyfiki w jedzeniu Liz ('co do diabła było w śniadaniu?'). Ale jak później stwierdzi Biggs, to 'metody' Aleca w końcu dotarły do Liz, nie 'metody' Renfro.
Last edited by Hotaru on Thu Jul 28, 2005 8:10 pm, edited 1 time in total.
Image

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 61 guests