W sieci jaźni

Piszesz? Malujesz? Projektujesz statki kosmiczne? Tutaj możesz się podzielić swoimi doświadczeniami.

Moderators: Olka, Hypatia, Hotaru, Hotori

Post Reply
User avatar
GhoST
Gość
Posts: 61
Joined: Sun Jul 13, 2003 8:31 pm
Location: Myślenice Camp
Contact:

W sieci jaźni

Post by GhoST » Sun Mar 20, 2005 1:46 pm

Dawno nie pisałem juz zaczalem sie bac, ze poprostu nie potrafie, ale niedawno usiadłem przed komputerem i po dlugim czasie, w ktorym cierpialem na syndrom pustej kartki zaczalem skladac w calosc historie warta przedstawienia. Zamieszczam tu wszystko co do tej pory napisalem i jestem ciekawy jak to ocenic, a Ci ktorzy mnie pamietaja niech ocenia, czy zrobilem postep... Reszte zostawiam wam.

W pokoju, w którym jedynym źródłem światła w tej chwili była lampka na stoliku obok fotela, znajdowała się tylko jedna osoba, mężczyzna około trzydziestki. Siedział na fotelu, trzymał w jednej ręce szkicownik, a w drugiej ołówek i rysował coś na kartce. Kształtem nie przypominało to nic, co mogłoby przypominać, dopiero po dłuższej chwili linie namalowane na kartce papieru zaczęły się zlewać i można było dostrzec twarz, tułów, ręce, nogi i… i skrzydła. Na całym ciele, postaci na rysunku, wystawały drobne przewody, chipy, metalowe blaszki jak u jakiegoś niezwykłego cyborga. Jedyną częścią nie pokrytą tymi elektronicznymi częściami były skrzydła wyglądające jak te z obrazów ukazujących istoty anielskie. Mężczyzna odłożył ołówek i szkicownik na stół, zaczesał ręką do tyłu swoje długie, czarne włosy, zamknął oczy i szepnął sam do siebie „anioł cyborg”, osuwając się powoli na fotel.. Do pomieszczenia wszedł mężczyzna zakłócając w ten sposób stan przemyśleń, w jakim znajdował się rysownik.
- Nathan? Wybacz, że Ci przerwałem. – Wyszedł niepewnie za drzwi.
- Nic się nie stało Danielu. Wejdź usiądź, zaraz przyniosę whisky. - Nathaniel wskazał ręką kanapę znajdującą się po lewej stronie fotela, na którym siedział, zachęcając tym swojego gościa do spoczynku. Wstał i podszedł do barku, otworzył niewielkie szklane drzwiczki, wyciągnął ze środka butelkę „Scotish Whisky” i wrócił z powrotem na swoje miejsce.
- Co Cię do mnie sprowadza stary przyjacielu?
- Moja wizyta nie ma szczególnego celu, przyszedłem zobaczyć Cię, znowu posłuchać jak mówisz, zapytać jak Twoja praca naukowa? Napić się szklanki whisky i życzyć powodzenia zamykając za sobą drzwi.
- Nic mi nie jest, czuje się świetnie, chociaż nadal nie do końca otrzęsłem się po tym, jak Renata odeszła. Praca jak praca, chociaż brakuje mi tego zapału z lat, kiedy byłem nastolatkiem, który robił wszystko, żeby nie być taki sam jak wszyscy. Na twarzy Nathan’a pojawił się kojący uśmiech.
- Nie powinienem tego mówić, ale dobrze wiesz, że Renata czeka, aż zadzwonisz i poprosisz o spotkanie. Ona Cię potrzebuje, źle zrobiła i doskonale o tym wie. Żałuje tego i czeka na Twój telefon, niczego bardziej nie pragnie niż to, żebyś znowu stanął przed drzwiami jej domu z bukietem tulipanów. Mężczyzna mówiąc popijał, co zdanie whisky.
- Dobrze o tym wiem Danielu, dlatego siedzę i rysuję to pomaga mi w myśleniu. Skupiam się na jednej rzeczy, a wszystko inne idzie w zapomnienie, wtedy umysł pracuje z inna częstotliwością niż zwykle i potrafię wyciągnąć odpowiednie wnioski do odpowiedniej sytuacji. – Mężczyzna siedzący naprzeciw niego zainteresował się tym, co mówi jego przyjaciel i zaczął się wsłuchiwać z niecierpliwością czekając na rozwój zaczętej rozmowy.
- To, dlaczego jeszcze tu siedzisz Nathanie, a nie kochasz się w tej chwili z kobietą, która bez żadnego wahania można nazwać „jedną jedyną brzoskwinią, którą zerwałeś i rozlałeś w świetle”?
- Czy zawsze musisz mi przypominać o istnieniu tego przeklętego wiersza? Teraz widzę przed oczyma setki wspomnień z lat mojej szalonej młodości. Chociaż… hmm… dziękuję. Te wspomnienia są miłe, przypominają mi moje marzenia i po co tak bardzo chciałem żyć. Jednak teraz jest inaczej chciałbym, chociaż na chwile poczuć tyle zapału i chęci do istnienia, co miał ten nastolatek, którym byłem kilkanaście lat temu. Ale wracając do Twojego prostego pytania „dlaczego” odpowiedź jest równie prosta choć niezrozumiała, a brzmi „nie czuje tego czegoś w sobie, nie chce zamienić jej pełnego radości życia w smutek”.
- Więc spróbuj przypomnieć sobie siebie jakim byłeś wtedy, wróć pamięcią do tamtych lat i pomóż sobie odnaleźć swoje prawdziwe oblicze. To, co tak długo ukrywasz przed samym sobą. A potrafisz to znaleźć! – Eho ostatnich słów wypowiedzianych przez Daniela rozeszło się po całym pokoju, jakby właśnie znajdowali się w górach. Wszystko się rozmyło, pokój wypełnił się pustką i z w pół odsłoniętych okien do pomieszczenia zaczęło wpadać światło wschodzącego o poranku słońca. Nathan otworzył powoli swoje oczy, uświadamiając sobie tym samym, gdzie się znajduje i co się zdarzyło wczorajszego, późnego wieczoru. Przez chwile nie był pewny, czy faktycznie odwiedził go ktoś z jego znajomych, czy to był tylko sen przemęczonego pracą umysłu. Podniósł się ciężkim ruchem z fotela i przeciągnął, głośno przy tym ziewając. Wyciągnął z tylniej kieszeni dżinsów, swoją odznakę policyjną i rzucił ją na stół, po czym udał się do łazienki lekko zdezorientowanym krokiem. Stanął przed umywalką, opar o nią ręce i spojrzał w lustro, przypatrując się odbiciu swojej twarzy. Grzywka przechodziła przez większa część jego czoła kończąc się nad powieką lewego oka, lekki zarost łagodził jego brodę zaczynającą się w połowie lewego policzka i kończącą w połowie drugiego. Zmarszczki pod oczami i zmęczona skóra, na której widać było ślady potyczek z innymi chodzącymi bombami testosteronu, dodawały mu uroku prawdziwego mężczyzny, ale wewnątrz Nathan nadal czuł się nie w pełni tym, na kogo wyglądał. Zdjął z siebie ciemną koszulę i rzucił ja do kosza na pranie, to samo zrobił z resztą swojego ubrania, wszedł pod prysznic i odkręcił kran z ciepłą wodą. Z pod strumienia kropli spadającej cieczy, wychyliła się ręka szukająca czegoś po omacku na szafce z szufladami, zatrzymała się i chwyciła coś podłużnego i czarnego. Jeden z palców nacisnął guzik podpisany „play” i z wysokich kolumn w pokoju obok wydobył się dźwięk, był to utwór „No Man Army”, formacji „Prodigy”. Nathan w połowie piosenki doszedł do wniosku, że to jednak nie jest to, czego tak naprawdę chciałby posłuchać zażywając porannego, orzeźwiającego prysznica. Znowu wychylił się z kabiny i sięgnął po pilota, tym razem włączył „Flogging Moll – Selfish Man” i radosnym poczuciem chwili dokończył swoją kojącą kąpiel. Stanął przed zaparowanym lustrem, westchnął i napisał na nim palcem „Renata”, spojrzał w miejsce, w którym mógł zobaczyć swoje odbicie i zajrzał sobie głęboko w oczy, wspomnienia, które pojawiły się same i nagle spowodowały, że Nathan cofnął się do tyłu o kilka kroków nie wiedząc do końca, co się stało. Szczególnie utkwiła mu w głowie jedna osoba, ból zakorzeniony w nim bardzo głęboko, zaczął krwawić z nosa i poczuł silny ból głowy, przemył twarz zimną wodą i zażył proszki przeciwbólowe.
Uważasz unikasz dotykasz nie świadoma... Zakochany w twoim Cieniu... Przytulam się w otchłani...

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest