Page 5 of 5

Posted: Tue Aug 31, 2004 8:37 pm
by Dzinks
Jestem dziś rozchwiana emocjonalnie i nie wiem czy ten komentarz będzie jakby to ująć wiarygodny. Czuje , że coś się kończy, powoli zmierza do tej krawędzi , chwilami coraz wyraźniej. Isabel moim zdaniem zachowuje się jak jego matka a nie siostra, ale może ona taka jest naprawdę. I Serena moim zdaniem oni będą ze sobą.

Posted: Wed Sep 01, 2004 2:17 pm
by maddie
Cytuje: Mam tytuł! (w tym miejscu następuje tytuł po ang.) - chyba nasłuchałam się Sarah Bringman. No i tekst idealnie pasuje.

PS. Najwyraźniej już ci się komóra "od zacieła".

Posted: Thu Sep 02, 2004 8:23 pm
by tigi
Część smutna, aż żal czytać jak Max cierpi. Podoba mi się jak nakreśliłaś Isabel oraz Jill ( Maxowi potrzebny jest przyjaciel który nie wie nic o tym kim jest)

Posted: Fri Sep 03, 2004 11:12 am
by ADkA
Fakt, część smutna, ale ja tak niewinnie z "innej beczki" :wink:
Ooo nie, Max zawsze był przecież grzeczny... Doktorrrr Max. Taak. Zaraz, co też mówił ten gruby facet za ladą, jak on się... ladziadz...? Nie, barmiarz... barman! No, to barman... zaraz, co to on...? A, tak. Mówił, że co trzeci facet to tu przez babę. Co trzeci? Co drugi...Max zachichotał pod nosem.
Myślałam, że się zarechotam! :cheesy: Cały pobyt w barze i cały opis Maxa gdy się pogrążał w alkoholowym amoku - powalił mnie na kolana!
—A ona poleciała–poskarżył się płaczliwym tonem.–Mówiła i poleciała sobie, o, tak, zzzzziuuuuu! –pokazał ręką jak sobie poleciała, przechylając się jednocześnie i o mało co nie spadając ze stołka
Mistrzostwo świata! :mrgreen:
I żeby nie było, nie chodzi mi o całą otoczkę, ale właśnie o "bar" i o nic więcej! Reszta była rzeczywiście całkowicei inna, smutniejsza i refleksyjna i równie dobra, ale inna! :wink:

Posted: Sun Sep 12, 2004 9:16 pm
by Ela
Wiedziałam Nan, że czegoś mi brakuje. Chodziło za mną od kilku dni :cheesy: A to Twoje opowiadanie mnie przywoływało i ten Twój przesłodki Maxa. Przeczytałam od razu dwie zaległe części...No i cóż. Nie sądzę żeby komukolwiek udało się tak barwnie i zabawnie opisać scenę topienia smutków w alkoholu jak w wykonaniu Maxa. Był nieporadny, i wzruszający a przy tym pozwoliłaś mu się troszkę odprężyć. Co prawda potem - jak to Max przepraszał i kajał się, doszukiwał się w sobie winy za wszystkie grzechy świata ale najważniejsze, że może pomoże mu to podjąć jakąś rozumną decyzję i uwierzyć że i on może być szczęśliwy. Może , w takim razie powinnaś mu częściej pozwalać zaglądać do kieliszka. :wink:
Brakuje mi tylko przemyśleń - co sądzi o Serenie, jak ją odbiera, jakie żywi do niej uczucia.
Ale pewnie niedługo się dowiemy. Dzięki Nanuś. :D

Posted: Mon Sep 27, 2004 5:09 pm
by Nan
Ha... no ładnie, takim tempem to nie dojadę do końca życia :? a bardzo bym chciała w końcu dodać wszystkie części...

Liz16 - no jak widać, zwalniam z dodawaniem. Jak jeszcze nie będzie któregoś z nauczycieli, tak, że cały plan mam dziwacznie pozmieniany, to dodam kolejną część. W sumie - miał te dziesięć lat na przemyślenia. W wakacje napiszę takie coś, gdzie Max przejrzy na oczy i odkocha się w ciągu kilku dni.
Dzinks - dzięki.
Tigi - mam upodobanie do takich "pobocznych" postaci.
ADkA - takie rzeczy się bardzo przyjemnie pisze :cheesy: Przerzucam się na fluffy - gryzmolone na setkach kartek, które zawsze mi się gdzieś plączą, np. w czasie matematyki... albo... no, dajmy na to fizyki.
Elu - no to nie ja wpadłam na pomysł wpędzenia Maxa w alkoholizm... Dla mnie to była Deidre. Tyle że u niej jeszcze się roztył...

Część 10

Czas na mnie, a właściwie na kretyńskie zaimki i przyimki i inne świństwa. Uczę się tego już piąty rok i co, za każdym rokiem jest zupełnie inaczej, okazuje się, że tu, gdzie w zeszłym roku był zaimek wskazujący, teraz jest nieokreślony. Albo zamiast rodzajnika cząstkowego... nie ma nic :? Znowu będę pisać na duszę, tak, jak dzisiaj pisałam na duszę o chorobach psychosomatycznych. Szkoła rozwija twórczo.

Posted: Mon Sep 27, 2004 7:08 pm
by Dzinks
Jakby to tu ująć, podoba mi się, wiem, wiem nie jestem wcale orginalna i twórcza. Cóż Max i Serena tak jak myślałam , ale znowu nie będę orginalna jak powiem , że jeszcze nas możesz zaskoczyć. Eh ten wzruszający moment z dziewczynką i pieskiem dalej.

Posted: Sun Oct 03, 2004 3:29 pm
by Nan
Koniec końców, w końcu udało mi się zebrać i wrzucić całość (co za ulga!). Nie mam pojęcia, dlaczego prawie całkowicie pominęłam Marię w tym opowiadaniu. Albo dlaczego oczerniłam Michaela, w sumie przecież bardzo go lubię. W następnym opowiadaniu na pewno będzie miał o wiele więcej do powiedzenia, i to nie raz. Tak samo jak cała reszta, do tej pory gruntownie pomijana. A póki co zadowolę się jednolekcyjnymi drtobnostkami typu "Sto Lat Samotności" albo "Ostatni Taniec", które mieszczą się w czasowych ograniczeniach szkolnego okienka.

Część 11
Część 12
Epilog


Tak więc dziękuję wszystkim, którzy usiłowali przez to przebrnąć, czyli
  • Lizziett
    Eli
    nowej
    Liz16
    Lence
    Milli
    _liz
    Aras
    Hotori
    Maxowi
    Dzinks
    Tajniakowi
    marcie 86-16
    ADcE :)
    Anicie19
    tigi
    Renya
    (przepraszam, ale jak to odmienię, to wyjdzie coś dziwnego)
specjalne podziękowania dla Lukiego i Olki za bannerki i mega specjalne dla Maddie i Iwony, które wciąż gnębią i pomagają :D

Posted: Sun Oct 03, 2004 7:52 pm
by Ela
Nanuś, to przede wszystkim Tobie należą się podziękowania za tę piękną i wzruszająca historię. Wykonałaś, kochanie kawał dobrej pisarskiej roboty i jestem z Ciebie bardzo dumna. :uklon: Świetnie zarysowane postacie, pełne ciepła i tak bardzo rzeczywiste, zwłaszcza doskonale oddałaś charakter Maxa. Niełatwo napisać opowiadanie które wyzwala w nas emocje, powoduje że mamy ochotę zaprzyjaźnić się z jego bohaterami, wejść w ich życie i pobyć z nimi, posiada w sobie klimat serialu. Tobie udało się to doskonale. Może zdarzy sie tak że teraz jakaś fanka anglojęzyczna wejdzie tu, przeczyta go i poczuje potrzebę przetłumaczenia na swój język...Warte jest tego.
Dziękuję Słonko. :D

Posted: Sun Oct 03, 2004 9:30 pm
by aras
Skoro o mnie wspomniałaś to powiedzmy, że wypowiem się na koniec :wink: .
W gruncie rzeczy Kyle i Tess odegrali fajne role w tych ostatnich częściach. Na mój gust byli jakby bratnimi duszami Max'a i Sereny, ale też im trochę przeszkadzali :) , byli śmieszni, stworzyli fajną parę.
Co do pary Max i Serena to naprawdę nie sądziłam, że ją polubię, tzn. to zestawienie, czy wogóle Max + ktokolwiek, czasy gdy byłam dreamerkiem dawno sie skończyły.
Moje ulubione zdanie z tych części
Było jej wszystko jedno, czy Serena była panną, mężatką, wdową czy rozwódką, mogła mieć tabun dzieci, albo być striptizerką czy też szpiegiem.
jest naprawdę śmieszne :cheesy: .
Cieszę się Nan, że zdecydowałaś się aby to opowiadanie wyszło na światło dzienne. Lubię twój styl pisania, a ostatnio nie często można go doświadczyć. Dzięki.

Posted: Mon Oct 04, 2004 12:47 pm
by ADkA
Hmm.... Co to ma znaczyć?:
...usiłowali przez to przebrnąć
Nan, nie bluźnij! :wink:
Toż to sama przyjemność była! :cheesy:
No, może poza pierwszym szokiem, gdy uśmierciłaś Liz! :evil: :wink: Ale jakoś przeszło, dobrze, że nie był to Max! :?
A akcja w barze - powtarzam - to było mistrzostwo! :uklon: Ja proszę kiedyś o więcej!

A wogóle to trzeba napisać petycję w Twojej sprawie do Twoich nauczycieli! Czemuż oni Cię tak męczą?! Ty masz ważniejsze zadania! Hmmm... Pomysł niezły, co? :wink:

Posted: Thu Oct 07, 2004 7:54 pm
by Renya
Przebrnąć? Też mi coś!!!!

Wiesz, że bardzo lubię Twoje opowaiadania i bynajmniej nie muszę się przez nie przedzierać w pocie i mozole. Czytam je z największą przyjemnością. Tworzysz postacie, które po prostu żyją. Czytając o ich losach w kolejnych częściach mam ochotę zapytać "i co dalej?". Nie dlatego, że chcę kolejnej części opowieści, ale dlatego, że zapomianam, że to tylko wymyślona przez Ciebie historia.

Bardzo dziękuję za podziękowanie (ależ to brzmi!), i mam nadzieję, że za jakiś czas przedstawisz nam jakąś nową, równie pasjonującą historię.

Posted: Fri Oct 08, 2004 10:56 am
by Nan
Eluś, szczerze wątpię, żeby po pierwsze zaglądał tu ktoś, kto byłby na tyle nienormalny, by marnować czas na tłumaczenie tego :wink:
ADkA - świetny pomysł!!! Podoba mi się!!! Jestem jak najbardziej za... tym bardziej, że dopiero dzisiaj zorientowałam się, że mam w środę klasówkę z WoSu, a ja nie mam wszystkich notatek... :?
I kiedyś będzie więcej... czego innego, w innym stylu i o kim innym :wink: ale będzie. I obiecuję :roll: że jak się za to wezmę, to będzie częściej niż jest teraz... a już z całą pewnością będzie dłuższe.
W zasadzie poczucie obowiązku powinno wziąć teraz nade mną górę, ale może chyba to poczucie zostanie stłamszone :wink:

Posted: Fri Oct 08, 2004 12:46 pm
by ADkA
HA! Wiedziałam, że pomysł jest przedni. :cheesy: Teraz musimy pomyśleć nad realizacją! :wink:
HA! :wink: Pamiętaj Nan, że na piśmie zobowiązałaś się do napisania kolejnego opowiadanka! :twisted: I to porównywalnego z tym i moim ukochanym "barem". Jak się cieszę! :cheesy: Niepokoi mnie tylko : " i o kim innym" 8) Hmm... Ale Max będzie? Dobra i tak będzie super!
Po trzykroć HA! Co do poczucia obowiązku - to widzę, że jakoś się jeszcze trzymasz! Co to dla Ciebie WOS!? Nie daj się... Przezwyciężysz trudności! Pamiętaj nauka, nauka... :wink:

A na przerwach karteczkę i następne arcydzieło, proszę! :wink:

Re: Wishing On A Star - część 11, 12 + epilog gratis:)

Posted: Sun Feb 24, 2019 2:58 pm
by Kassandra
Haha, odkopuję temat po latach, ale tylko dlatego, że naszła mnei WIELKA, OLBRZYMIA ochota na to opowiadanie, czytałam je wieki temu na roswell.pl i bardzo mi się podobało, a obecnie linki prowadzą do czegoś innego, bo na roswell.pl tego fanfictiona juz nei ma :( Czy mógłby mi ktoś wysłać to opo na maila? kassandra1986@gmail.com