T: Lethal Whispers [by max and liz beliver] - 11

Piszesz? Malujesz? Projektujesz statki kosmiczne? Tutaj możesz się podzielić swoimi doświadczeniami.

Moderators: Olka, Hotaru, Hotori, Hypatia

User avatar
Nan
Hybryda
Posts: 2781
Joined: Sat Jul 12, 2003 6:27 pm
Location: Warszawa

Post by Nan » Mon May 03, 2004 9:41 pm

Znowu dwa posty pod rząd. Nie lubię tego, ale trudno - nie zamierzam edytować poprzedniego...
I, jak zwykle, kilka zdań.
Wzięłam sobie do serca to, co Josephin napisała mi o słowach w tym opowiadaniu. Wzięłam to sobie chyba jednak aż za bardzo do serca... Otóż w pewnym momencie w tłumaczeniu pojawiło się tajemnicze "he". Zaintrygowana poczytałam dalej i okazało się, że ów "he" - to mucha. No i wpadłam w rozterkę. U nas - wiadomo, mucha z natury rzeczy jest kobietą. Ale w angielskim z kolei jest rodzaju nijakiego... a tutaj w dodatku była mężczyzną. Zmienić jej płeć i pisać jak o owadzie, czy też dać sobie spokój i pozostawić ją jako kobietę :wink: ? Postanowiłam podzielić się z innymi nurtującą mnie kwestią, czy mucha jest bardziej facetem czy wręcz przeciwnie i przez kilka wieczorów tata i przyjaciółka byli bombardowani pytaniami dotyczącymi natury muchy polskiej i angielskiej. Nie chciałam popełnić takiego nietaktu jak kapitan Borkowski, z którego słowami się obnoszę :wink: i w końcu zostałam przy "pani musze" :wink: Tak więc niemal już tradycyjnie, po przydługim wstępie...

[b:91780be9a4]Rozdział 3[/b:91780be9a4]
Last edited by Nan on Wed Jul 14, 2004 9:54 pm, edited 1 time in total.
Image

User avatar
Dzinks
Starszy nowicjusz
Posts: 163
Joined: Fri Jan 16, 2004 1:42 pm
Location: Przemyśl
Contact:

Post by Dzinks » Tue May 04, 2004 3:10 pm

Hm wróciłam ze szkoły zmęczona jak cholera ( wymęczyli mnie na w-fie 100m)a tutaj proszę kolejny rozdział, Nan chyba stajesz się maszynką ficków.Pojawił się Max z Isabel to dobrze, tylko na razie nie bardzo wiem o co chodzi i kogo Max tak ratuje. Liz dała kosza Davidowi :lol:. Cóż mogę powiedzieć tylko to, że czekam na ciąg dalszy.
Mon cher Tu dois attender pour le aveu ...[...]Bo kocham go całym sercem , umieram kiedy nie ma go przy mnie , moja bluzka przykleja się do mojego spoconego ciała, kiedy on mnie dotyka[...]Głowa w lodówce

liz
Fan
Posts: 569
Joined: Sun Dec 21, 2003 5:31 pm

Post by liz » Tue May 04, 2004 3:32 pm

Dzinks wrote:na razie nie bardzo wiem o co chodzi i kogo Max tak ratuje
Max ratuje Liz, ale Liz nie wie, że ratuje ją Max ;) Świetna część, świetne tłumaczenie, akcja się rozwija :D

User avatar
Lizziett
Fan
Posts: 1000
Joined: Mon Aug 25, 2003 11:48 pm
Location: Kraków

Post by Lizziett » Tue May 04, 2004 9:27 pm

za każdym razem, gdy Eash spoglądał na to zdjęcie, nie mógł pozbyć się wrażenia, ze nigdy nie widział, by dziecko miało taki wyraz w oczach. Może ktoś, kto był w Wietnamie albo spędził lata obracając się na samym czubku rządowych organizacji, kto musiał zmagać się z tysiącem sekretów. Ale nigdy dziecko. Było w nim cos, co wypełniało Easha dziwnym i jakże głębokim poczuciem niepewności. I nie wiązało się to tylko z faktem, jak bardzo wiążące i odpowiedzialne było to, co robił
To chyba najdoskonalszy sposób, w jaki kiedykolwiek wyrażono to, co tak szczególnego było w spojrzeniu Maxa. W serialu nie był już dzieckiem- nie wiem czy ten pan patrzy na fotografię chłopca czy chłopaka, może zresztą to drugie, am. "kid" na które mój ojczulek ma alergię :wink: może odnosic sie do istoty od lat 4 do 27 8) , mniejsza z tym...ale własnie to wszystko, co tak uderzyło tego mężczyznę, było obecne w oczach Maxa...nienaturalne. Można powiedzieć, że niepokojące. 17 latkowie nie patrzą w ten sposób... takim...wszystkowiedzącym spojrzeniem.Tak patrzą tylko ludzie, którzy zbyt wiele już w życiu widzieli.Opis sceny, w której Liz "po raz drugi" zostaje napadnięta, należy do moich ulubionych, od tego właściwie momentu zaczęła się moja miłość do tego opowiadania, a Nan przełożyła to perfekcyjnie.Thanx.
"I know who you are. I can see you. You're swearing now that someday you'll destroy me. Far better women than you have sworn to do the same. Go look for them now." (Atia)

""You...have...a rotten soul" (Cleopatra)

User avatar
Ela
Fan...atyk
Posts: 1844
Joined: Tue Jul 15, 2003 5:55 pm

Post by Ela » Wed May 05, 2004 8:53 am

Chyba dobrze, Nanuś, że nadałaś musze polski, kobiecy charakter, bo mogło wyjśc z tego coś nienaturalnego...a tak czytając o niej mam zawsze przed oczami wiersz Brzechwy :lol: ....a swoją drogą Josephin nadała jej ciekawe określenie - "he".., więcej jest tego typu wyrazów ? bo piszesz, że autorka zawracała Twoją uwagę na użyte przez nią słowa...Troszkę klimat i w jakim się obraca Liz, duszna, przygniatająca atmosfera uliczek tego miasta, przypomina trochę A.S. tylko, że u RosDeidre jakby to wszystko miało bardziej miękki ton. Poza tym tam Liz była jednak inna, nie aż tak wyobcowana...Piękne Nanuś, dzięki :D
Image

User avatar
ADkA
Fan
Posts: 555
Joined: Fri Mar 12, 2004 10:07 am
Location: g.Śląsk
Contact:

Post by ADkA » Wed May 05, 2004 12:05 pm

Biedna Liz! :wink: A wydawało się, że niebezpieczeństwo zażegnane! A tu jeszcze David - ze swoją urażoną dumą!A tak poza tematem - dlaczego David !? :evil: Wnoszę sprzeciw! Od jakiegoś czasu (tzn. od od tłumaczenia Nan - Antarian Sky :) ) to imię w ff kojarzy mi się tylko z kimś bardzo pozytywnym i tajemniczym! Z jakimś brązowookim brunetem o ciepłym spojrzeniu! A tu proszę - typowo nordycki typ z szklanymi , niebieskiki oczkami! (nie, żebym miała coś do niebieskich oczy!):evil: Jak tak można! :wink:Oki! Już się zamykam i tradycyjnie czekam na kolejną część! :cheesy:
"Żal jest potrzebny, żałując swoich pomyłek, uczymy się na błędach. Ale na Boga, nie pozwól, by rządził twoim życiem. Zwłaszcza, że nigdy nie będziesz pewna, że zobaczysz następny wschód słońca."
Hotaru "Freak Nation"

User avatar
Nan
Hybryda
Posts: 2781
Joined: Sat Jul 12, 2003 6:27 pm
Location: Warszawa

Post by Nan » Thu May 06, 2004 8:23 am

Dzinks, ta maszynka jest na korbkę nakręcaną przez wredne stworzonko zwane Weną. Stworzonko się ostatnio zmachało i postanowiło sobie wziąć przerwę, a mnie ciągnie stosik książek rosnący na moim biurku.Lizziett, a faktycznie, nie zastanowiłam się nad tym, że to może być i zdjęcie Maxa sprzed kilku lat, nie kilkunastu... Co prawda w zestawieniu z dzieckiem niepokój Easha wypada bardziej przekonywująco.Co do muchy... proponowano mi zastąpienie muchy owadem. Owad - rodzaj męski. Ale pod owada to można za dużo podciągnąć. Może to był 'on' ze względu na to, że napadów dokonywali faceci... A co do innych tego typu problemów - mucha była najdobitniejsza :wink: I właśnie zastaawiałam się nad podobieństwami między AS a LW - i masz rację, Elu, to jest podobne do siebie, atmosferą, tajemnicą... W takim razie chyba już widać mój ulubiony typ opowiadań :wink:ADkA, ty mi się tu nie zamykaj :P Też miałam kłopoty z przestawieniem się z jednego Davida na drugiego - choć jeszcze większe miałam przy AS, bo zasadniczo dostaję ciarek na sam dźwięk tego imienia - tak, jakbym miała w ustach drewno :? I szczerze mówiąc to ten drugi typ noszący imię David bardziej do mnie trafia.Merci za lekturę :D Skończyłam rano "Imię róży", choć klasa urządza ogólnoklasowy zryw :wink: więc usiądę dzisiaj do kolejnej części...
Image

User avatar
Nan
Hybryda
Posts: 2781
Joined: Sat Jul 12, 2003 6:27 pm
Location: Warszawa

Post by Nan » Sun May 09, 2004 11:50 am

W tym miejscu - wielkie podziękowania dla Hypatii :cmok: Koszmarny skrót AWOL śnił mi się nemal po nocach. Termin wojskowy, jakby co... Away without leave. Człowiek uczy się nawet przy tłumaczeniu...

[b:cee256e049]Rozdział 4[/b:cee256e049]
Last edited by Nan on Wed Jul 14, 2004 9:56 pm, edited 1 time in total.
Image

User avatar
Hotaru
Fan...atyk
Posts: 1081
Joined: Sat Jul 12, 2003 7:58 pm
Location: Krasnalogród ;p
Contact:

Post by Hotaru » Sun May 09, 2004 5:55 pm

Nan, tłumaczysz ekspresowo. Silnik pracuje pełną parą, mimo dzisiejszych cen paliw :roll: gratulacje!A teraz trochę o "pozostałych" w LW. W Czytelni zdaje się ktoś napisał, że denerwują go w tym opowiadaniu Isabel i Michael, którzy wydaje się, że dbają tylko o własne bezpieczeństwo i uciekają od kłopotów. W pełni się zgadzam... niby w jakis sposób wynika to z fabuły, ale były momenty, kiedy chciałam stłuc ich na kwaśne jabłko :cheesy:Wiem, że to dopiero początek opowieści... ale czekam z utęsknieniem, jak przetłumaczysz Interlude IV czy słynną scenę mycia samochodu :cheesy: . W dodatku jest nadzieja dla tego opowiadania, skoro "niedawno" wyszła nowa część po bardzo długim przestoju. I jako polarek jestem ciekawa przyszłych relacji książęcego rodzeństwa :mrgreen: :cheesy: :mrgreen: :cheesy: ... jak na razie ani słowa... ale będę cierpliwa.
Image

User avatar
Liz16
Fan
Posts: 534
Joined: Fri Apr 16, 2004 9:10 pm
Location: Warszawa
Contact:

Post by Liz16 » Sun May 09, 2004 7:55 pm

WOW!!!!!!! Super......aż brak mi słów. Muszę przyznać, że extra tłumaczysz. To opowiadanie nie jest takie zwykłe, na pewno na dłużej zostanie w mojej pamięci. Ono ma w sobie to coś.....tylko jeszcze nie wiem co to dokładnie jest. Piszesz zwykłymi słowami, ale coś w nich jest, co oddaje głębie tego opowiadania.Przeczytałam właśnie wszystko i widzę, że tłumaczenie idzie ci w ekspresowym tempie - oby tak dalej. Czekam na następną część. Jestem bardzo ciekawa co tym razem grozi Liz??
Image

User avatar
Lizziett
Fan
Posts: 1000
Joined: Mon Aug 25, 2003 11:48 pm
Location: Kraków

Post by Lizziett » Tue May 11, 2004 10:56 pm

:cry: :lol:Dla wyjaśnienia- pierwsza ikonka odnosi sie do "Jeden rok wcześniej"...druga-hm- ma na myśli "Obecnie" :wink: . Jak już tu wspomniała Ela, niewielu pisarzy potrafi tworzyć pełne dramatyzmu, gęste emocjonalnie i mroczne sytuacje, a jednocześnie rozbawić człowieka do łez w pare zdań później...A Josephine z pewnością do takich szczególnych autorów należy. Dialogi na linii- Max- Maria- Michael były tym, co nieodmiennie powalało mnie w tym opowiadaniu, i jak miło widzieć drobne gesty i nawyki naszych ukochanych Czechosloviaków przeszczepione na grunt alternatywny 8) Michael podrapie się po brwi i człowiek od razu czuje że jest w domu :wink:Z drugiej strony- to smutne, że strach przed "odkryciem" nakazywał im bezczynnie patrzeć jak ich przyjaciółka powoli odchodzi, maleje, gaśnie...dla mnie to trudne do pojęcia. O ile jestem w stanie zrozumieć rozgoryczenie Izabel i Michaela w serialu, gdy Max uzdrowił Liz na oczach całej kawiarni, to tutaj jakos trudno mi przełknąć fakt, że mozna stać z założonymi rękami i patrzeć, jak ktos, kogo nazywasz przyjacielem umiera, kiedy wystarczy wyciągnąć ręke, dotknąć....by wszystko to stało się poprostu złym wspomnieniem...Dzięki za piękne tłumaczenie Nan :P
"I know who you are. I can see you. You're swearing now that someday you'll destroy me. Far better women than you have sworn to do the same. Go look for them now." (Atia)

""You...have...a rotten soul" (Cleopatra)

User avatar
Dzinks
Starszy nowicjusz
Posts: 163
Joined: Fri Jan 16, 2004 1:42 pm
Location: Przemyśl
Contact:

Post by Dzinks » Wed May 12, 2004 9:01 am

Tak wszyscy mają rację , tłumaczysz ekspresowo i wspaniale. Hm zobaczymy co będzie dalej , trochę byłam spóźniona, ale nadrobiłam.
Mon cher Tu dois attender pour le aveu ...[...]Bo kocham go całym sercem , umieram kiedy nie ma go przy mnie , moja bluzka przykleja się do mojego spoconego ciała, kiedy on mnie dotyka[...]Głowa w lodówce

User avatar
Ela
Fan...atyk
Posts: 1844
Joined: Tue Jul 15, 2003 5:55 pm

Post by Ela » Wed May 12, 2004 5:20 pm

Uwielbiam dialogi bohaterów, zwłaszcza w tym opowiadaniu. Czytając je w oryginale właśnie na to zwróciłam uwagę i jak widzę w tłumaczeniu Nan nic nie straciły ze swojej oryginalności. :DI znowu z Maxa zrobiono geja :roll: W którym to już opowiadaniu...Nie wiem czy dlatego, że tak niewiele w nim macho i czy na wrażliwców jak na pochyłe drzewo...Czemu nigdy nie przerobiono tak Michaela...zbyt dosłowny, bezpośredni i nie czerwieni się kiedy rozmawia o dziewczynach ?Ale coś w tym jest, bo w charakterze Maxa jest wiele pierwiastków kobiecości...cichy, uduchowiony romantyk o marzycielskich oczach. Ale czy to świadczy, że te cechy są tylko domeną kobiet ? :wink:I czy kobiety w mężczyznach cenią jedynie siłę, wybuchowość czyli nadmiar testosteronu (Michael), czy męskość nie uwzględnia uzewnętrzniania uczuć, delikatności a jeżeli tak to kwalifikowane jest jako odstępstwo od normy ? :wink:Sorry za to moje głośne, pozornie bez sensu dywagacje.Piękne tłumaczenie Nanuś, dzięki. :P
Image

User avatar
Hotaru
Fan...atyk
Posts: 1081
Joined: Sat Jul 12, 2003 7:58 pm
Location: Krasnalogród ;p
Contact:

Post by Hotaru » Wed May 12, 2004 5:24 pm

I znowu z Maxa zrobiono geja
Tak, nie pierwszy i nie ostatni raz.... ale wydaje mi się raczej, iż to z powodu panującego powszechnie przekonania, iż mężczyzna, który nie interesuje się otwarcie płcią przeciwną uznawany jest za "nienormalnego", a w najlepszym przypadku faceta z lekkim odchyłem, zaś dziewczynom często uchodzi to na sucho.
Image

User avatar
Nan
Hybryda
Posts: 2781
Joined: Sat Jul 12, 2003 6:27 pm
Location: Warszawa

Post by Nan » Wed May 12, 2004 6:32 pm

Jest jedna rzecz, która mnie dziwi... Dlaczego wszyscy uważają, że to takie ekstra tempo...? Powiedziałabym raczej, że ślimacze, chyba za bardzo wzoruję się na Deejonaise i jej tempie umieszczania różnych rzeczy.
Hotaru, wiem, co mnie czeka i wierz mi, że czasami wolałabym nie wiedzieć :wink:
Liz16, a ja myślę, że na tym w ogóle polega magia książek i opowieści - używa się niemal tych samych słów co zwykle, a jednak... raz wychodzi coś wzruszającego i pięknego, raz coś odpychającego.
Lizziett, dobrze, że zamieściłaś objaśnienia ikonek :wink:W znakomitej części opowiadań do szpiku dreamers Maria jest postacią na wskroś kryształową, z zabójczym poczuciem humoru i wiecznymi kłopotami z Michaelem. O ile można pastwić się nad Isabel i Michaelem, że tacy wstrętni :wink: o tyle Maria w takich wypadkach zawsze jest "po właściwej stronie" :P Tak samo i tutaj. Marii nie ma prawa się nic stać :D
Dzinks, mam nadzieję, że będziesz stale nadrabiać :)
Elu - może chodzi ci o "Maxeo and Lizziett"? Do tej pory pamiętam stwierdzenie naszej Lizziett :wink: , że o ile w LW posądzanie Maxa o bycie gejem może być nawet i zrozumiałe (starszy wiek) o tyle troska państwa Evans w "Maxeo..." jest trochę na wyrost, bo chłopak miał 17 lat... A, i właśnie chyba w "Maxeo..." Michaela uważali za geja. Co mu zresztą nieco komicznie wychodziło, choć ze znakomitym skutkiem :P Tak więc mimo wszystko i Michael musiał swoje wycierpieć.I wcale nie bez sensu, Elu. W każdym facecie jest coś z kobiety ;) może pokutują jeszcze przekonania jaskiniowców, facet z maczugą i kawałem mamuta w jednym ręku, z włosami kobiety w drugim :wink: a może przekonania epoki nieco nam bliżej, czyli panów w obcisłych spodenkach, z wygumowanym wąsikiem i oblanych od stóp do głów wodą kwiatową...A wracając do rzeczy, to...

[b:85b1274356]Rozdział 5[/b:85b1274356]
Last edited by Nan on Wed Jul 14, 2004 10:00 pm, edited 1 time in total.
Image

User avatar
Hotaru
Fan...atyk
Posts: 1081
Joined: Sat Jul 12, 2003 7:58 pm
Location: Krasnalogród ;p
Contact:

Post by Hotaru » Thu May 13, 2004 4:07 pm

Króciutka część i aż chce się więcej... Liz - mały geniusz, kto czytał oryginał, ten wie, dlaczego :cheesy:Mama Liz... staja mi przed oczyma jak żywe liczne fragmenty, w których Liz obwinia się o to, co stało się z jej mamą... pamiętam, jak nieraz zakręciła się łezka w oku.... to nie były "zwyczajne" wyrzuty sumienia... i to doławło najbardziej.
Image

User avatar
Dzinks
Starszy nowicjusz
Posts: 163
Joined: Fri Jan 16, 2004 1:42 pm
Location: Przemyśl
Contact:

Post by Dzinks » Fri May 14, 2004 12:41 pm

Miałam już to dwanno napisać, ten komentarz, ale zawsze mi coś przeszkadzało. No tka część niezła , niezła, oby tak dalej, tłumaczyć ekspresowo. Pytanie nie związane z tematem. Na jakim poziomie jest twój angielski?
Mon cher Tu dois attender pour le aveu ...[...]Bo kocham go całym sercem , umieram kiedy nie ma go przy mnie , moja bluzka przykleja się do mojego spoconego ciała, kiedy on mnie dotyka[...]Głowa w lodówce

User avatar
Nan
Hybryda
Posts: 2781
Joined: Sat Jul 12, 2003 6:27 pm
Location: Warszawa

Post by Nan » Fri May 14, 2004 2:50 pm

Szkolny czy nie-szkolny? Szkolny na poziomie mniej więcej czwórki, bo mam alergię na klasówki. Nie-szkolny całkiem dobrze, zresztą to by było troszeczkę dziwnie, gdyby po końskiej dawce opowiadań i filmów angielski był u mnie słaby. A co?
Image

User avatar
Dzinks
Starszy nowicjusz
Posts: 163
Joined: Fri Jan 16, 2004 1:42 pm
Location: Przemyśl
Contact:

Post by Dzinks » Fri May 14, 2004 5:45 pm

A pytam z ciekawości, bo kiedyś coś próbowałam przetłumaczyć i wyszła z tego masakra :D.
Mon cher Tu dois attender pour le aveu ...[...]Bo kocham go całym sercem , umieram kiedy nie ma go przy mnie , moja bluzka przykleja się do mojego spoconego ciała, kiedy on mnie dotyka[...]Głowa w lodówce

User avatar
maddie
Fan
Posts: 970
Joined: Sat Jul 12, 2003 5:47 pm
Location: Kostrzyn k/Poznania
Contact:

Post by maddie » Fri May 14, 2004 6:26 pm

Uuuu... krótka ta część. Ale przynajmniej jest, bo mówiłaś Nan że narazie trochę wolnego. Chyba, że dopiero po tym?
Image

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 4 guests