Podaj dalej

Poznajmy się bliżej...

Moderators: ciekawska_osoba, lizzy_maxia

Hotori
Obserwator Słów
Posts: 1509
Joined: Sat Jul 26, 2003 4:11 pm
Location: Lublin

Post by Hotori » Tue Jul 05, 2005 11:49 pm

W tym tygodniu dziękowałam mojemu przyjacielowi,że mi załatwił lokum w Londynie, i to w pierwszej strefie :shock: :mrgreen: ->(kocham cię Miguel :wink: ).

Jaki typ osobowości posiadasz :sangwinik, choleryk, flegmatyk ?(ja jestem chyba wszystkim po trochu) :)
'' It is easier to forgive an enemy than to forgive a friend''

William Blake

User avatar
Ramzes
Fan...atyk
Posts: 1259
Joined: Thu Sep 04, 2003 9:48 pm
Location: moje miasto Tarnowem zwane

Post by Ramzes » Wed Jul 06, 2005 12:39 am

flegmatyk ale nie dokonca ....


gdybyś był(a) adminem to udzieliłbyś zgody na funkcjonowanie takiego tematu gdzie ludzie nabijają sobie posty :?: 8)
Lubi mnie tu niewielu :p
A większość nienawidzi :]

User avatar
caroleen
Zainteresowany
Posts: 374
Joined: Fri Apr 16, 2004 5:22 pm
Location: Warszawa
Contact:

Post by caroleen » Wed Jul 06, 2005 2:16 pm

Wegetarianizm to zdecydowanie nie dla mnie. Uwielbiam mięso. Nie potrafiłąbym wyłączyć go z jadłospisu. Pomijając fakt, że nikt mi nie wmówi, iż białko zwierzęce można zastąpić soją :roll:
Olka, dobre spostrzeżenie z tym łańcuchem pokarmowym 8)

Komu dziekowałam... Hm... Poza zwrotami grzecznościowymi (bo ja jestem baaardzo dobrze wychowana :cheesy: ), to masie osób. Zawsze staram się to robić, bo uważam, że ważnym jest doceniać wszystko, co inni dla ciebie robią. Tym bardziej, jeżeli robią coś wyjątkowego i coś specjalnie dla ciebie.

Hotori, czy Ty uważasz, że ludzkie osobowości są tak proste, aby z łatwością je sklasyfikować? Może i tak 8) Ale moja jest wyjątkowo skomplikowana :twisted:
Jednak z naciskiem na choleryka :roll:

Nie, nie udzieliłabym, bo wkurza mnie czytanie i wypisywanie głupot :twisted:

Czy życie przeszłością nie jest dla człowieka pewnym obciążeniem? Czy ciągłe wspominanie osób i wydarzeń, które kiedyś były ważne w naszym życiu nie zamyka nam drogi w przyszłość, nie pozwalając cieszyć się teraźniejszością?
Image

Hotori
Obserwator Słów
Posts: 1509
Joined: Sat Jul 26, 2003 4:11 pm
Location: Lublin

Post by Hotori » Wed Jul 06, 2005 3:43 pm

To pytanie stworzone dla mnie. I powiem- nie. Mojego narzeczonego, który był miłością mojego zycia będę wspominac do końca, bo to sa dobre wspomnienia i wierzę, że właśnie takie nas umacniają, pomagają przyszłość budować. Być może nie wszyscy to pojmą, bo wydaje mi się, że takie życiowe traumy trzeba przeżyć żeby zrozumieć. Nie chce robić z siebie alfy i omegi w tej kwestii, ale uważam, że tak właśnie jest- jeżeli nie zamykasz się sam ze swoimi wspomnieniami, jeżli dzielisz się nimi, pielęgnujesz je, nie pozwalasz by cię ograniczały - wtedy one moga ci tylko pomóc. Nie rozumiem ludzi, którzy boją się wspomnień. Nawet te dramatyczne i złe, trzeba w końcu oswoić.

caroleen- ależ ja nic nie sugeruję w kwestii osobowości. Chodzi mi o typy, bo to można z łatwością określić, wystarczy pójść na testy do psychologa. Każdy mniej więcej wie jaki ma typ- sama zaznaczyłam, że ja jestem wszystkim po trochu. Takie suche, ''naukowe'' zdeklarowanie rodzaju osobowości wcale nie oznacza, że negujemy złożoność osobowości. Specjalnie zapytałam jaki typ ,a nie jaką osobowość.
'' It is easier to forgive an enemy than to forgive a friend''

William Blake

User avatar
Nan
Hybryda
Posts: 2781
Joined: Sat Jul 12, 2003 6:27 pm
Location: Warszawa

Post by Nan » Wed Jul 06, 2005 5:49 pm

Hm... spodnie przeważają nad spódnicami :wink: Jedna sukienka wisi smętnie w szafie i nie wiem, co z nią zrobić.

Wegetarianizm - w naszej rodzinie to chyba genetyczne :wink: Co prawda później ludziom przechodzi, ale mnie naszło - i jak na razie z powodzeniem od kilku miesięcy nie jem mięsa. I żyję. Poza tym - uwielbiam soję - kotlety sojowe mogę jeść zawsze i w każdej ilości, zresztą, są takie cudeńka jak np. pasztet z soi. Kto nie jadł, niech żałuje. I nie to, żebym była święcie przekonana, że tak trzeba, że to jakaś część mojej filozofii - po prostu lubię nie jeść mięsa, jakoś lepiej się z tym czuję. Jakiś czas temu przez grzeczność jadłam normalne kotlety u kogoś i odkryłam, że zupełnie - ale to zupełnie mi nie smakują, choć do tej pory byłam na tak. Po przyjściu do domu zajęłam się pomidorami, ale unikam "tradycyjnego" jedzonka jak mogę. Zdecydowanie wolę zieleninę i sojowe przetwory. Ci, którzy mówią, że to trawa bez smaku jedli owszem, trawę - bo kucharzowi nie wyszło nic innego. Z soi można robić istne cuda i niech się schowają szynki i schabowe :wink:

Dziękowałam - ostatnio dziękowałyśmy tacie przyjaciółki za odwiezienie do domu i sympatycznej pani, która zabrała nam kasę na obóz :wink:

Choleryk odpada, nie pieklę się o byle co... na ogół :cheesy: Sangwinik/flegmatyk.

I sądzę, że życie przeszłością jest obiążeniem. Pamięć - owszem, jak najbardziej jest nam potrzebna, ale nie można żyć ciągle przeszłością. Zawsze wtedy widzę przed oczami starsze elementy rodziny, wspominające dawne dobre czasy kiedy to było tak wspaniale. Pamiętać o tym, ale nie żyć tym. Bez pamięci nie da się żyć, ale żyć w niej - to chyba jeszcze gorzej.

A teraz - rodzeństwo - przekleńswto czy błogosławieństwo?
Image

Hotori
Obserwator Słów
Posts: 1509
Joined: Sat Jul 26, 2003 4:11 pm
Location: Lublin

Post by Hotori » Wed Jul 06, 2005 8:23 pm

Błogosławieństwo :mrgreen:

Kiedyś ja i moja siostra wściekałyśmy się w ten sposób , że rzucałyśmy w siebie czym się da, przy okazji każdej kłótni wbijałyśmy sobie paznokcie, gryzłyśmy się itp. :lol: Niezłe z nas ziółka były, zresztą z małotlatami zawsze tak jest. :wink: Dopiero z czasem doceniłyśmy siebie nawzajem i aktualnie muszę wyznać, że nie ma dla mnie lepszej pociechy niż świadomość, że mam siostrę. Nawet moje przyjaciółki mogą się schować, bo tą najwierniejszą jest moja siostra. Zawsze mnie pocieszy albo wyciągnie na zakupy- których nie cierpię :mrgreen: -ale jakkolwiek irracjonalnie to zabrzmi : jeśli ona ciąga mnie po sklepach to mi się humor poprawia. Cóż jeszcze ? Moja siostra potrafi słuchać i potrafi dodać odwagi i wiary, rozsmieszyć mnie . Jest dla mnie podporą.

no i skoro już taki rodzinny temat ...Czy wasza rodzina jest bardzo liczna czy mniejsza ? Czy to jest typ dużej rodziny czy małej, nierozgałęzionej 8) ?
'' It is easier to forgive an enemy than to forgive a friend''

William Blake

User avatar
caroleen
Zainteresowany
Posts: 374
Joined: Fri Apr 16, 2004 5:22 pm
Location: Warszawa
Contact:

Post by caroleen » Wed Jul 06, 2005 9:42 pm

Hotori, ten mój tekst o typie to był tylko dowcip 8) Interesuję się psychologią, mam do niej nawet poważną słabość, uważam, ze może ona wnieść w życie człowieka- i terapeuty i pacjenta- bardzo wiele dobrego. Ale zawsze rozbraja mnie jakimi uproszczeniami czasem operuje 8)

Pytanie o życie przeszłością zadałam, bo ostatnio uświadomiłam sobie, że za bardzo tkwię w tym, co było. Za dużo wspominam, za często porównuję. Trudno to wyjaśnić w kilku słowach... Rzecz w tym, że pojęłam nareszcie jak bardzo to było dla mnie zgubne. Jak wiele przegapiłam przez to, że nie umiałam docenić tego co mam, stale uważając przeszłość za coś lepszego. Przynajmniej w niektórych dziedzinach... A to smutne. Należy pamiętać. Należy odważnie mówić i myśleć o tym, co było dobre i złe. Ale nie można zapominać o teraźniejszości.

Rodzeństwo to piękna rzecz. Ale ta świadomosc przychodzi z wiekiem :wink: Miałam podobne doświadczenia- awantury z siostrą, bratem, bijatyki, kłotnie. Któż tego nie zna :wink: Ale nie wyobrażam sobie, abym kiedykolwiek chciała być jedynaczką. Bo choć ciągle bywa między nami różnie, jesteśmy dla siebie bardzo bliscy.

Moja rodzina jest bardzo liczna. Żeby stworzyć jako-taki obraz powiem, ze moja mama ma aż siedmioro rodzeństwa :lol: Ale niestety prawda jest taka, ze z wiekszością nie utrzymuję stałego kontaktu. Żałuję tego, bo rodzina jest dla mnie bardzo ważna. mam nadzieję, ze uda mi się to zmienić, bo nie chciałabym, żeby po śmierci moich dziadków, którzy stanowią oś wszystkiego, nagle nasze relacje zupełnie się urwały. Ale wiem też, że w tej chwili nic nie mogę na to poradzić. Zbyt duża różnica wieku dzieli mnie i moje kuzynostwo. Z zacieśnieniem więzów muszę poczekać aż troche podrosną i przestaną patrzeć na mnie jak na "ciocię". Albo przynajmniej będą mogli legalnie wypić piwo ;)

Dalej temat rodzinny: Z kim masz lepszy kontakt- z mamą czy z ojcem?
Image

Hotori
Obserwator Słów
Posts: 1509
Joined: Sat Jul 26, 2003 4:11 pm
Location: Lublin

Post by Hotori » Thu Jul 07, 2005 10:20 am

Z mamą. Zawsze tak było. Ponieważ mój tata, cóż- jest trudnym człowiekiem we wspólżyciu rodzinnym, i to nie tylko dla mnie. Całe życie był perfekcjonistą, a z takimi zawsze są problemy. Ma doktorat z filozofii, jest profesorem fizyki, matematyki, informatyki i systemów złożonych 8) . Był w Solidarności i siedział w więzieniu. Jest członkiem Amerykańskiego i Międzynarodowego Stowarzyszenia Fizyków, w ogóle miał szanse za młodu wyjechać do kuzni noblistów, ale został internowany. Nie znajdziesz rysy na jego wzierunknu ? Ha. Dopóki nie poznasz człowieka od środka. Mój tata ma szereg wad- jak każdy z nas. Jest jak osioł uparty, wybuchowy (więc chyba jestem nieodrodną jego córką :twisted: ) , zdarza mu się wymądrzać. I dlatego całe zycie miałam i mam ''kompleks ojca''. Zawsze mnie poprawiał, jak przynosiłam ze szkoły 4 to chciał 5, zawsze strofował , chciał żebym udzielała się w życiu społecznym, politycznym i naukowym tak jak on. A ja tylko sie tym dołowałam. Chcialam być lepsza dla niego, chciałam mu dorownac, ale to nie jest możliwe, choćby z tego względu, że jestem humanistką. Właśnie z tych powodów często wybuchały między nami kłótnie .

Natomiast moja mama to anioł. Taka pokojowa dusza w naszym domu- jak którekolwiek z nas sie wściekało na drugiego, to mama łagodziła spory. :D

Ulubiony kolor ?
'' It is easier to forgive an enemy than to forgive a friend''

William Blake

User avatar
ciekawska_osoba
Fan
Posts: 773
Joined: Sun Jul 13, 2003 11:35 am
Location: Rybnik
Contact:

Post by ciekawska_osoba » Thu Jul 07, 2005 10:40 am

heh z rodziną podobno najlepiej wychodzi się na zdjeciu 8) Ja sobei nei wyobrażam również bycia jedynaczką, brata kocham i nienawidzę, baardzo często się kłócimy ale jak jednemu sie dzieje krzywda drugie staje murem za nim. Z rodzicami obojgiem mam dobry kontakt, choć mówią, że charakterem kropka w kropkę wykapany tatuś, uparta, najczęściej z nim się kłócę, ale jakby nie było jestem córeczką tatusia:) Więc te kłótnie to chyba tylko takie pro forma.....
Heh Hotori nieraz pewnie ciężkawo musiało ci być, ojciec perfekcjonista, wiesz moja mama też jest podobna do Twojego taty, chociaż nei ma doktoratów ani innych tyutułów, ale lubi jak wszytko ma swoje meijsce i ogólnie jak jest po jej myśli, a przecież każdy z nas jest inny, heh długo się scierałyśmy na tym polu ale teraz widze ejst już coraz lepiej.....Chociaz zawsze pozwalała nam być sobą i nigdy nie narzucała kim mamy być w przyszłości i wspierała razem z tatą każdy nasz wybór drogi, i za to jestem im wdzieczna

Ok a teraz dosc tych wywodów


Ulubiony kolor? - Wszelkie odcienie i barwy ziemi, czyli od beżu, po głębokie brązy


Miesiąc bez telewizora czy miesiac bez komputera?
"We shall never forget and never forgive. And never ever fear. Fear is for the enemy. Fear and bullets."
Image

Hotori
Obserwator Słów
Posts: 1509
Joined: Sat Jul 26, 2003 4:11 pm
Location: Lublin

Post by Hotori » Thu Jul 07, 2005 12:09 pm

Janetko, jakże się cieszę, że cię widzę :cmok:

Wiesz, że to prawda. Było mi ciężko i jest nadal :lol: Może jeszcze tylko dodam, że mój tata jak miał 7 lat mieszkał sam z braćmi i siostrą w leśniczówce , która znajdowała sie w lasach chełmskich- mój dzadzio był leśniczym(w ogóle to moja rodzina pochodzi z Litwy); taka była po wojnie sytuacja, że musiał-> a moi dziadkowie mieszkali w mieście i tylko raz na tydzień sprawdzali co sie u dzieciaków dzieje...A ponieważ mój tata był najstarszy z rodzeństwa to wszystkim się zajmował. Gotował, sprzątał, prał, zjamował się zwierzętami, które tam mieli, a mieli dużo, bo to w końcu las- jeża, jelenia, którego mój dziadek znalazł koło zastrzelonej matki , wiewiórkę, dwa wyżyły - mój dziadek dużo polował, a to psy mysliwiskie; miał też kaczki , kury i perliczki, i jeszcze o wiele więcej. I sobie radził :shock: Kiedyś opowiadał mi jak jego brat Zygmunt zachorował na krup- a wtedy do była straszna choroba, i jeszcze nie było skąd pomocy zawołać. Ale i tym razem wyszli cało, chociaż inna rzecz, że wtedy to moja babcia do nich przyjechała. W każdym razie jakby tego było mało - pewnie i z tych powodów co powyżej- moi dziadkowie , a konkretnie najbardziej moja babacia - kochała ojca najwięcej z rodzeństwa , do końca swoich dni. To było straszne dla pozostałych dzieci, sama byłam tego świadkiem ...Co powiedział mój ojciec było święte i mylili się nawet urzędnicy a nie on , no i faktycznie cięzko zaprzeczyć, że zazwyczaj to mój ojciec we wszystkim ma rację. 8) Mówię wam, że takiego człowieka jeszcze nie spotkaliście, ale chyba nie żałujcie :lol:
Last edited by Hotori on Thu Jul 07, 2005 12:12 pm, edited 1 time in total.
'' It is easier to forgive an enemy than to forgive a friend''

William Blake

User avatar
Athaya
Zainteresowany
Posts: 298
Joined: Sun Jun 20, 2004 2:14 pm
Location: Kalisz

Post by Athaya » Thu Jul 07, 2005 12:28 pm

Ani bez kompa, ani bez telewizji... No może to dugie to się jeszcze da, ale bez kompa to ja nie wiem co ze sobą zrobić! (przyznaję się... uzalezniłam się od tego hałasującego pudła :twisted: )

Hotori twój tata miał niezwykle cięzkie życie :shock: Czytając twoją opowieść to jakbym słyszała własną babcię 8) Tylko, że ona była nieco starsza od twojego taty.

Teraz ja...
Dlaczego jest tak, że kobieta-mężczyzna nie mogą żyć bez swojej drugiej połowy? Oprócz miłosci oczywiście
Image

User avatar
Olka
Redaktor
Posts: 1365
Joined: Tue Jul 08, 2003 1:14 pm
Contact:

Post by Olka » Thu Jul 07, 2005 2:51 pm

Ojej, zaledwie kilka dni mnie nie było, a rozgadaliście się w najlepsze. Odpowiem na pytania wybiórczo, co mi do głowy przyjdzie.

Co do typu osobowości jestem lekkim cholerykiem, ale nie pieklę się o byłe duperelę. Jak mnie ktoś zdenerwuje milknę kwitując komentarze delikwenta wymownym spojrzeniem, do czasu... Kiedy, nazwijmy tegoż delikwenta baranem zrobi on o jeden krok za dużo, wtedy podnoszę głos i nikt mnie nie powstrzyma dopóki nie wyleję żółci. A powiem wam, że to męczące, bo potem zawsze robię się głodna jak wilk i pędzę do sklepu po mój stały zestaw odstresowujący - litr coli, duże chipsy paprykowe i tabliczka czekolady 8)

Życie przeszłością - nigdy go nie doświadczyłam, zawsze żyłam chwilą teraźniejszą. To też nie najlepiej. Nie wyciągam wniosków z popełnianych błędów. Pall licho czyichś, ale również i własnych. :oops:

Rodzeństwo. Ani przekleństwo, ani błogosławieństwo. Miło jest mieć z kim dorastać, postraszyć złych kolegów starszym bratem, czy mieć świadomość, że zawsze jest któs do kogo możesz się zwrócić. Ale mój brat nie jest też błogosławieństwem. Nigdy nie byliśmy przyjaciółmi - wiadomo, z równania mała siostra + duży brat wychodzą nam kłótnie i bójki wieku dziecięcego. Potem się to tonuje, rękoczyny przechodzą w niebyt, ale pozostają kłótnie. A te choć są rzadkie, mimo wszystko wraz z wiekiem rosną. Oboje jesteśmy bardzo uparci, rzadko dochodzimy do kompromisu. W dodatku mój brat ma tak odmienne poglądy na życie, że czasem mnie przeraża jego bezczynność i lekceważenie wszystkiego wokół oraz wieczne powtarzanie jego ulubionych słów "Wieeeeeem" (w domyśle, "ale nic mnie to nie obchodzi)" i "Zaraz" (w domyśle, "zrobię o co mnie prosisz, gdy skończę swoje i nie zapomnę, o co prosiłaś"). Ale jako rodzina zawsze się wspieramy. Nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł nas podzielić.

Rodzinę mam nieliczną. Tzn. drzewo genealogiczne, jakie znalazłam u babci ma ogromną koronę, ale moja wiedza o rodzinie ogranicza się do rodzeństwa moich rodziców i ich rodziców :) Za to jesteśmy silni. Nie wyobrażam sobie żeby miało zabraknąć którejś z moich babć (jednego dziadka nie znałam, drugi umarł wiele lat temu i bardzo to przeżyłam...), cioć, czy któregoś z wójków. Śmiesznie to nawet brzmi, gdy tak ich nazywam, bo całe życie mówiłam im (wójkom i ciotkom) po imieniu. Są dla mnie, jak najlepsi znajomi. Problem pojawia się chyba tylko z mężem siostry mojej mamy - ciężko by znaleźć kogokolwiek w naszej rodzinie, kto by go akceptował, a moja babcia, czyli mama mojej mamy i ciotki kilka lat temu zaczęła otwarcie pałać do niego nienawiścią. Taki to symatyczny szwagier :D

Z kim mam lepszy kontakt? Trudne pytanie. Z moją mamą dzielę się większością informacji i spraw, które mnie dotyczą (w pierwszej kolejności dzielę się nimi z przyjaciółką :)). Ale z moją mamą kłócę się częściej niż z kimkolwiek innym. Nie na poważnie, zwykle są to bzdety, ale zważywszy na moje poglądy i upodobania i obserwując moją mamę ciężko obcej osobie stwierdzić, że jesteśmy spokrewnione. Różnimy się chyba w każdym calu. Ale i tak najpoważniejsze sprzeczki dotyczą tego, jak się noszę. Mama najchętniej usunęłaby czerń z palety kolorów i tu jest pies pogrzebany 8) Mimo to nadal jestem skłonna więcej powiedzieć mamie niż tacie, chociaż jestm oczkiem w jego głowie. Modelowy przykład ukochanej córeczki tatusia. Niemal nigdy się nie kłócimy. Autorytet mojego taty w rodzinie jest niepdważalny. Zresztą częściej się z nim zgadzam, więc nie ma podstaw do sprzeczek. A kiedy się zdarzają (raz na rok, albo i rzadziej) zwykle kończy się to moim płaczem. I to jest najgorsze, bo łzy wyzwalają się automatycznie, gdy tatko podniesie głos. Wygląda to komicznie, bo potrafię na niego krzyczeć ze strugami łez na policzkach. Potem zaczynam się jąkać i wszystko wraca do normy. Ciężko by się było nie roześmiać na mój widok, nawet rozzłoszczonemu tacie.

Ulubiony kolor... hmm... let's think... How 'bout pink ? :lol: (wiem, wiem to fioletowy, ale mojego 'ulubionego' nie było :))

Miesiąc bez telewizora minąłby jak z bicza strzelił. Nigdy nie przywiązywałam się do tego pudła zbyt mocno. No chyba, że podczas, gdy Polsat emitował Roswell. Kiedy wyjechałam na miesiąc wakacji za granicę, mama nagrywała mi odcinki i relacjonowała co tydzień wydarzenia przez telefon :) Z komputerem byłoby gorzej. A to dlatego, że Roswell jest moją pasją, a z tego powodu jestem przywiązana do strony. No i mam wielu cybernetycznych znajomych, z którymi rozmów bardzo by mi brakowało.

Dlaczego jest tak, że kobieta-mężczyzna nie mogą żyć bez swojej drugiej połowy?

Bo samotność to przygnębiająca rzecz. Potrzebna człowiekowi od czasu do czasu, ale nie służąca mu w dłuższych okresach czasu.

No i proszę, jednak nie było wybiórczo. Wybaczcie tą przydługą gadaninę, nie mogłam się oprzeć - pod moją nieobecność padło wiele ciekawych pytań :) No, ale czas na mnie...

Ciekawość - pierwszy stopień do piekła, czy poznania świata?

User avatar
Athaya
Zainteresowany
Posts: 298
Joined: Sun Jun 20, 2004 2:14 pm
Location: Kalisz

Post by Athaya » Thu Jul 07, 2005 4:37 pm

Ciekawość - Zależy od człowieka... Czasami może oznaczać "piekło", ale przecież malutkie dziecko też jest wiąż ciekawe i to pomaga mi pogłębiać wiedzę 8)
Image

User avatar
Nan
Hybryda
Posts: 2781
Joined: Sat Jul 12, 2003 6:27 pm
Location: Warszawa

Post by Nan » Thu Jul 07, 2005 5:03 pm

Rodzina - hmm... Ta najbliższa jest bardzo szczupła, ale kuzynów, ciotek, wujków w którymś tam stopniu spokrewnionych jest mnóstwo, a co najfajniejsze - jakoś się znamy. Powinowaci czy krewniacy, jakoś się układa. Czasami relacje są szalenie skomplikowane, ale swego czasu usiłowaliśmy to z tatą ogarnąć - ileż tam pasjonujących rzeczy wyszło, historie że tylko usiąść, spisać i wydać drukiem. Ucieczki z domu, drugie małżeństwa, złoci ludzie i czarne charaktery - no i do tego imiona! Nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że w mojej rodzinie są osoby o naprawdę niezwykłych imionach jak i "uśmiechniętych" nazwiskach :wink:

Relacje - z tatą. Zawsze. Tata - umysł ścisły, ja - humanistka, ale z tatą można pogadać o wszystkim. Pomijając już uderzające podobieństwo zewnętrzne - jak zresztą w całej rodzinie, od razu widać po nas pokrewieństwo - to jednak oboje mamy podbne cechy charakteru. Upodobanie do techniki, do książek, do włóczenia się gdzie cię wzrok poniesie, miłość do żagli i ogólnie wody, a także... jakże prozaiczna niechęć do wszelkich zup :wink: No i mimo wszystko, w przeciwieństwie do ojca Hotori - rzadko mnie strofuje. Do mojej nauki nigdy się nie mieszał, uważa, że mam swój rozum, nigdy nie narzuca swojego zdania i zostawia mi zaskakująco dużo swobody. I przy tym romantyk z pociągami do historii (umysł ściśle techniczny nie wyklucza się z romantyzmem :cheesy: ) - czyli całkowite przeciwieństwo mojej mamy, w każdym calu.

Kolor - czarny. Względnie ciemnoczerwony.

Miesiąc bez telewizora, choć prawdę mówiąc spokojnie można przeżyć i to i to.

Ciekawość też ma swoje granice 8) Ale w zdrowych dawkach jest skuteczna.

Edit: Czy hamujesz emocje czytając posty. TAK. I w sumie bardzo często. Nie zwracanie uwagi bywa męczące :wink: i czasami gdy czytam pewne komentarze momentalnie się irytuję. Widać mam w miarę dobre hamulce...

Jaką książkę najlepiej pamiętasz? Pełna dowolność - książka z dzieciństwa, ostatni "hit", który przeczytałeś, a może w ogóle ukochana książka.
Image

User avatar
Athaya
Zainteresowany
Posts: 298
Joined: Sun Jun 20, 2004 2:14 pm
Location: Kalisz

Post by Athaya » Thu Jul 07, 2005 5:13 pm

Książka... Uuuu... "Wszystko dla pań" Emila Zoli. To mi w pamięci kuka coś ostatnio, ale też przewija się HPcz4 ostatnio mam na niego fazę.

Twój typ faceta/dziewczyny (chodzi o wygląd)
Mój to: wysoki o ciemnej karnacji, ciemnowłosy. I ciemne oczy :twisted: Mam do takich słabość jak diabli.
Image

Xander
Fan
Posts: 700
Joined: Sat Aug 16, 2003 6:49 pm

Post by Xander » Thu Jul 07, 2005 5:38 pm

Kobieta: Jessica Alba :!:

Ulubiona epoka historyczna ?

User avatar
maddie
Fan
Posts: 970
Joined: Sat Jul 12, 2003 5:47 pm
Location: Kostrzyn k/Poznania
Contact:

Post by maddie » Thu Jul 07, 2005 7:04 pm

No to odpowiadam, nie było mnie od niedzieli a tu tyle pytań...

Jaki typ osobowości posiadasz :sangwinik, choleryk, flegmatyk ?
Coś po między flegmatykiem i cholerykiem. Łatwo wybucham, czasem nawet z błachych powodów (ale jeszcze nie jestem w takim stadium jak mój kochany tatuńcio :wink: ). Problem tylko z tym że obojętnie z kim się kłócę to jeżeli trwa to dłużej niż np. 2 minuty to zaraz pojawiają się łzy (obojętnie jakbym próbowała to powstrzymać) i mogę się pożegnać :? No ale dalej brnę w moje racje...

Pytanie o przeszłość (nie chce mi się go tu całego wklejać) - może nie chodzi o to że żyję przeszłością, ale zwykle próbuję się hamować w pewnych rzeczach ze względu na przeszłość i na to jak mnie ludzie kiedyś potraktowali. Nie jest to miłe, ale jakoś z tym walczę - już i tak dużo udąło mi się osiągnąć. Przeszłość może pomóc, może też przeszkadzać ale mimo wszystko powinno się patrzyć na teraźniejszość tak żeby później jej nie żałować.

rodzeństwo - przekleńswto czy błogosławieństwo?
Tak jak już ktoś do góry mówię: ani to, ani to. Ja z moim rodzeństwem na stopie obojętności. Czasem coś zrobie z bratem, pogram w piłkę z małym, zdecydowanie najgorszy kontakt mam z siostrą - to przez mój choleryzm :roll:. Nie wyobrażam sobie żeby ich nie było, ale w obecnym momencie czasem ich nie rozumiem - może to się zmieni za kilka lat, mimo wszystko różnica wieku wciąż pozostaje.
(O właśnie zauważyłam kto zadał to pytanie, pozdrowienia dla siostry Aniu :wink: )

Rodzinka? Zdecydowanie duża i rozciągnięta. Mama 2 rodzeństwa tata 3, dotego nas czwórka, babcia i jej 13 rodzeństwa i wiele wiele gałęzi. Właściwie to z wszystkimi mamy dobry kontakt, oczywiście jedna mała czarna owieczka jest. Jakoś większych kłótni w rodzinie nie pamiętam (a przewertowałam trochę te korzenie :)).

Kolor zdecydowanie czarny i khaki. Ostatnio bierze też mnie coś na pomarańcz w zestawieniu z brązami.

Miesiąc bez TV - tam ogl. tylko wieczorem filmy i sport.

Z typem faceta jestem w 100% za Athayą :D

A jeśli chodzi o książkę to ostatnio wciąż mi po głowie chodzi Dziewczyna z Pomarańczami, Chyba muszę ją znowu przeczytać.

Epoka? A może być lata 30/40 XX wieku?
Last edited by maddie on Thu Jul 07, 2005 8:49 pm, edited 2 times in total.
Image

Hotori
Obserwator Słów
Posts: 1509
Joined: Sat Jul 26, 2003 4:11 pm
Location: Lublin

Post by Hotori » Thu Jul 07, 2005 8:02 pm

Epoka- Starożytność i Nowożytność.

Książka, która kocham (nie mam ulubionej, bo po prostu zbyt dużo książek lubię )- > ''Cienka Czerwona Linia'' Jones'a , dedykację nawet w pewnien sposób wykorzystałam , bo jest genialna.
:P

Nan :wink: , wiesz , czasami strofowanie jest potrzebne- mój tata mnie strofował, ale chyba dobrze na tym wyszłam. Gorzej się z nim dogadywałam- fakt, ale nauczył mnie wszystkiego. Ojciec zawsze był człowiekiem krystalicznie uczciwym i wymagał tak od siebie jak i innych. Dlatego wychował mnie na osobę z niezachwianym systemem wartości. Poza tym- to, że posiadał tyle talentów. Jak już mówiłam- skończył pare kierunków studiów, i nie tylko ścisłych, chociaż tym się zajmuje zawodowo. Zna się na wszystkim - od historii, przez biologię, literaturę, kończąc na fizyce i matmie, i sztucznej inteligencji. I nie koloryzuję(zreszta celowo nie powiem kim jest z nazwiska, bo niektórzy pewnie o nim słyszeli) 8) A w domu mam taką bibliotekę, że można książki łopatą przerzucać :cheesy: I przepraszam, że tak sie rozgadałam, ale po prostu jestem dumna, m.in dlatego, że tata sam wszystko osiągnął- pochodził z małego miasteczka polskiej ściany wschodniej, ale doszedł na samą górę.

Złamać nogę czy rękę ?

P.S. Te zamachy w Londynie. Boże, ja mam tam lecieć i mam tam przyjaciół....Nienawisć ludzka nie zna granic.
Last edited by Hotori on Thu Jul 07, 2005 8:09 pm, edited 2 times in total.
'' It is easier to forgive an enemy than to forgive a friend''

William Blake

User avatar
onar-ek
Pleciuga
Posts: 887
Joined: Mon Aug 30, 2004 4:40 pm
Location: Białystok
Contact:

Post by onar-ek » Thu Jul 07, 2005 8:02 pm

No dobra jestem choleryczka, ale jesli tylko chce to potarfie zachowac zimna krew to zalezy od mojego humorku i nastawienia do danej osoby.

Nie zyje przeszloscia chociaz nie oddalabym jej za nic to ona nas ksztaltuje i jest nam potrzebna. Ale ide do przodu tak jest latwiej.

Mam brata to cholerny len i w ogole potworek, ale to moj brat i lepszy taki niz zaden :lol: A rodzine mam liczna mama i tatus po 7 rodzenstwa, w tym juz wiekszosc nie zyje, ale zawsze spotykamy sie razem na gwiazdce u babci to taka nasza mala tradycja, ktora bardzo lubie.

Lepszy kontakt mam z tatuskiem :lol: Typowa coreczka tatusia, jego oczko w glowie. zawsze mnie broni nawet przed facetami i kazda wizyta nowego chlopaka jest niemilym przezyciem przynajmniej dla nich bo tatko bawi sie w 100pytan do :lol:

Ulubiony kolor? Blekitny jednak owego nie nosze bo za duzo blond barbie sie w takich nosi :lol: Uwielbiam tez braz, czarny i khaki (przynaujmniej wtedy wygladam troszke powazniej i odpowiednio do wieku :haha:)

Miesiac bez kompa? Wlasnie mnie czeka jesli uda sie planowany wyjazd do Francji a na 99% tak bedzie. Co do TV... Malo ogladam bo nie ma co chyba, ze jakies programy informacyjno-polityczne i wiadomosci, tego nie daruje za nic w swiecie 8)

Ideal? Nie mam. Zalezy od mojego nastawienia do tej osoby i patrzac w przeszlosc nie mam okreslonego typu faceta :roll:

Epoko? Zdecydowanie sredniowiecze, zawsze chcialam byc spalona na stosie za czary :haha:

Imprezowicz/ka czy moze preferujesz spokojne wieczorki w domu? Zdecydowanie imprezowiczka, chociaz dniem w ktorym nie musze nic robic i moge spokojnie leniuchowac nie pogardze bo len ze mnie okropny :lol:

edit: noge juz mialam wiec chyba wolalabym reke :lol:

User avatar
Athaya
Zainteresowany
Posts: 298
Joined: Sun Jun 20, 2004 2:14 pm
Location: Kalisz

Post by Athaya » Thu Jul 07, 2005 9:43 pm

Zdecydowanie imprezowiczka! Odniedawana w zasadzie, ale spodobało mi się i teraz moi się buntują :lol:
Image

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 3 guests