Przeznaczenie

Religia... Filozofia... Poszukujemy odpowiedzi na trudne pytania... Demaskujemy fałsz...

Moderator: {o}

User avatar
Ramzes
Fan...atyk
Posts: 1259
Joined: Thu Sep 04, 2003 9:48 pm
Location: moje miasto Tarnowem zwane

Post by Ramzes » Thu Jan 29, 2004 11:46 pm

przeznaczenie jak dla mnnie coś takiego nie istnieje ja wierzę że sam decyduje o mojej przyszłości i jakby było gdzieś z góry wiadomo co się wydaży to życie jest bez sensu :lol:
Lubi mnie tu niewielu :p
A większość nienawidzi :]

Lyss
Pleciuga
Posts: 618
Joined: Tue Dec 09, 2003 10:24 pm
Location: Swiar wampirow..raj dla kriw, pieklo dla smiertelnikow
Contact:

Post by Lyss » Fri Jan 30, 2004 12:30 am

hmm tak sami mozemy soba kierowac ;)

zajavka
Zainteresowany
Posts: 373
Joined: Mon Sep 15, 2003 5:58 pm

Post by zajavka » Fri Jan 30, 2004 12:55 am

Trochę myślałam nad tym pytaniem i doszłam do wniosku, że ateiści nie mają się przed czym bronić. Jeżeli nie wierzą w istnienie Boga, wy we wcześniejszych postach doszliście że Bóg kieruje naszym przeznaczeniem, to dla nich coś takiego jak przeznaczenie nie istnieje. Wierzą oni tylko w siebie i swoje decyzję i w to, że to oni całkowicie kierują swoim losem.
Jam jest kielich bez dna. Jam jest śmierć bez grobu. Jam jest imię bez imienia.

User avatar
Graalion
Mroczny bóg
Posts: 2018
Joined: Sat Jul 12, 2003 8:10 pm
Location: Toruń, gdzie 3 małe kocięta tańczą na kurhanach swych wrogów
Contact:

Post by Graalion » Fri Jan 30, 2004 1:01 am

Teoretycznie chyba nie trzeba wierzyć w Boga, żeby uważać że nasz los jest z góry zapisany.
"Please, God, make everyone die. Amen."
Wieczorny pacierz Scratch'a ("PvP")

zajavka
Zainteresowany
Posts: 373
Joined: Mon Sep 15, 2003 5:58 pm

Post by zajavka » Fri Jan 30, 2004 1:07 am

Nie zawsze teoria zgadza się z praktyką.
Jam jest kielich bez dna. Jam jest śmierć bez grobu. Jam jest imię bez imienia.

User avatar
LEO
Minstrel przy dworze Czasu
Posts: 978
Joined: Fri Sep 12, 2003 7:16 pm

Post by LEO » Fri Jan 30, 2004 9:13 am

RENYA! nie wierzę!! Oczywiście masz rację, proszę Cię, napisz co o tym myślisz, bo w tej książce upatruję też podobieństw do Uphill Battle. Ciężki temat, ale piękna miłość i życie, które nie jest takie, jakie powinno być. A może jest dokładnie takie jakie miało być? W tym drugim przypadku po prostu strach się bać... Co do genów... nie szukałabym tak prostego usprawiedliwienia w tym jacy jesteśmy. Przerażająca byłaby wtedy bezsilność, ponieważ oznaczać by to mogło, że jesteśmy bezsilni, że nie warto się starać...

I polecam "Kubusia Fatalistę" Diderot'a :) , jego wielką wstęgę i to, co jest zapisane w górze ;)

ZAJAVKA - dawniej politeizm dyktował wiarę ale los był ponad tym, on wydawał rozkazy nawet bogom. Idąc tym tropem można się zastanowić, czy Bóg zsyła nam los, czy tylko obserwuje jak sobie radzimy z tym co nas spotyka. ?? .
"...I'm a member of that group of... outsiders. So... thank you, Roswell... Thank you for... for letting me live among you...Thank you for giving me a home... "

Lyss
Pleciuga
Posts: 618
Joined: Tue Dec 09, 2003 10:24 pm
Location: Swiar wampirow..raj dla kriw, pieklo dla smiertelnikow
Contact:

Post by Lyss » Fri Jan 30, 2004 12:45 pm

a nie sadzicie ze to przeznaczenie to tylko bujda? ktos sobie tak wymyslil zebysmy wierzyli w to ze nic w swoim zyciu nie mozemy zroibc, i jesli cos zlego sie przytrafi to zwalamy to na przeznacznie?tak naprawde to przeznaczenie to tylko slowo ktore nas chroni..

zajavka
Zainteresowany
Posts: 373
Joined: Mon Sep 15, 2003 5:58 pm

Post by zajavka » Fri Jan 30, 2004 3:16 pm

Wiem , że przeznaczenie można traktować także jako siłę istniejącą niezależnie od Boga. W tym wypadku odpowiedź na pytanie Maxwela brzmi - przed przeznaczeniem nie mogą się bronić, tak jak nikt nie może, mogą dochodzić tylko do niego okrężnymi drogami.
A jeżeli chodzi o jakąś lekturę związaną z przeznaczeniem, to polecam "Nostalgię anioła". Może nie jest t6o utwór bezpośrednio o przeznaczeniu, ale naprawdę warto.
Jam jest kielich bez dna. Jam jest śmierć bez grobu. Jam jest imię bez imienia.

User avatar
Maxel
Fan
Posts: 671
Joined: Mon Jul 28, 2003 2:07 pm
Location: Wawa
Contact:

Post by Maxel » Sat Jan 31, 2004 12:05 am

Sprecyzuje - jezeli nasze sciezka jest spisana (My o niej decydujemy, ale Bog i tak wie co zrobimy bo istnieje poza czasem) to w takim razie jaki wybor ma przyszly ateista ? Bog wie ze ten czlowieczek nie wykaze nigdy wiekszej wiary w Wyzsza Sile, nie bedzie sie modlil, chodzil do Kosciola itd czyli zostanie potepiony. Bog wie juz w dniu narodzin tegoz czlowieczka ze za 80 lat czasu ziemskiego zdecydowanie nie trafi do "nieba". Co o tym myslicie ? To chyba by sie nie zgadzalo z idea wolnej woli, nie ?

ps. Slonce - Moj kapitam zwykl mawiac iz kazda kula wylatujaca z rusznicy w swiat posiada swoj adres :cheesy: swietna ksiazka...
Po co człowiek żyje ?Aby byćoczamiuszamii sumieniemStwórcy WszechświataTy baranie][-][ ][_][ ][\/][ //-\ ][\][

inti
Fan
Posts: 680
Joined: Sun Dec 21, 2003 3:03 am
Location: wawa centralna, peron 2, sektor 3

Post by inti » Sat Jan 31, 2004 12:42 am

Miło, że pojawiła się ta ciekawa myśl związana z czasem... chyba juz św. Augustyn niegdyś powiedział że Bóg stworzył Wszechświat a czas jest jego własnością więc przed poczatkiem wszechświata czas nie istniał a Bóg tak... Możemy z tego wnioskować, że skoro coś takiego zostało stworzone to dla jakiegoś celu (np dla porządku...). Poza tym jestem przekonany że Bóg nie zaplanował naszego działania, dał nam wolny wybór i od nas zależy co ostatecznie zrobimy.

Lyss
Pleciuga
Posts: 618
Joined: Tue Dec 09, 2003 10:24 pm
Location: Swiar wampirow..raj dla kriw, pieklo dla smiertelnikow
Contact:

Post by Lyss » Sat Jan 31, 2004 12:47 am

wlasnie tak sami kierujemy swoim zyciem i poczynaniami i ponosimy za nie wszelka odpowiedzialnosc..ale zdarzaja sie wypadki kiedy niepowodzenia zwalamy na przeznaczenie...coz ja wierze ze sami jestesmy sobie kowalami losu

lonnie
Starszy nowicjusz
Posts: 138
Joined: Sun Dec 28, 2003 4:05 pm
Location: Łomża
Contact:

Post by lonnie » Sat Jan 31, 2004 12:59 am

przeznaczenie wymyslaili sobie ludzie by miec na co zrzucac swoje niepowodzenia zyciowe...tak jakos mi to przyszlo do glowy

a tak pozatym to zgadzam sie sami tworzymy swoje przeznaczenie

zajavka
Zainteresowany
Posts: 373
Joined: Mon Sep 15, 2003 5:58 pm

Post by zajavka » Mon Feb 02, 2004 7:10 pm

Nie ma teraz czasu napisać jakiejś duższej wypowiedzi. Napisze tylko tyle, ze twój post skojarzył mi się z jednym pojęciem - PREDESTYNACJA i nie ma ona żadnego związku z wolną wolą.
Jam jest kielich bez dna. Jam jest śmierć bez grobu. Jam jest imię bez imienia.

lonnie
Starszy nowicjusz
Posts: 138
Joined: Sun Dec 28, 2003 4:05 pm
Location: Łomża
Contact:

Post by lonnie » Mon Feb 02, 2004 8:47 pm

co sugerujesz zajavko???
o ile to wogole bylo do mnie.... :?

User avatar
Max_oholiczka
Nowicjusz
Posts: 72
Joined: Sat Jan 31, 2004 10:27 pm
Location: Olsztyn

Post by Max_oholiczka » Mon Feb 02, 2004 9:53 pm

mówiąc o przeznaczeniu ironizujemy tu tylko samych siebie bo zapewne niejednokrotnie kążdemu zdarzyło się zostawić coś nie skończonego -bo tak musi być.
jeżeli jednak mam pisać na dzień dzisiejszy to osmiele się stwierdzić że z przeznaczeniem mój los nie ma nic wspólnego.sama zapracowałam na swe sukcesy jak i w tym samym stopniu na swe niepowodzenia no chyba że ktoś nie uczy się metodą prób i błędów tak jak mój znajomy(pewien serdel :twisted: ) powiedział błędami są tylko decyzje które za takowe uznamy można stwierdzić wówczas że uczymy się metodą prób i nagród. :twisted:
††† <dane mi na nową droge życia

Lyss
Pleciuga
Posts: 618
Joined: Tue Dec 09, 2003 10:24 pm
Location: Swiar wampirow..raj dla kriw, pieklo dla smiertelnikow
Contact:

Post by Lyss » Sat Feb 28, 2004 12:16 pm

przeznaczenie to jest poprostu slowo ktore kojarzy nam sie z naszym losem... gdy cos nam sie nie uda zrzucamy cala wine na przeznaczenie. co to oznacza?
oznacza to ze przeznaczenie to jest nasza tarcza obronna ktora wykorzystujemy kiedy cos nam nie wychodzi

User avatar
LEO
Minstrel przy dworze Czasu
Posts: 978
Joined: Fri Sep 12, 2003 7:16 pm

Post by LEO » Sat Mar 06, 2004 12:14 pm

Czy jednak czasami nie jest łatwiej pogodzić się z tym co nas spotkało mówiąc, że tak po prostu miało być? Przecież ulga w naszym cierpieniu jest czasami tak bardzo potrzebna...
"...I'm a member of that group of... outsiders. So... thank you, Roswell... Thank you for... for letting me live among you...Thank you for giving me a home... "

inti
Fan
Posts: 680
Joined: Sun Dec 21, 2003 3:03 am
Location: wawa centralna, peron 2, sektor 3

Post by inti » Sat Mar 06, 2004 3:11 pm

O jakim cierpieniu mówisz..? To jest bez sensu - ponieważ patrząc z innej perspektywy na istnienie przeznaczenia widzimy zupełnie coś innego. Jak można wierzyć w przeznaczenie żyjąc w świecie rzeczywistym? Dajcie mi przykład zaistnienia przeznaczenia w przeszłości. Uważacie np. że przeznaczeniem J. Chrystusa było ukrzyżowanie? Mnie się wydaje, że to nie przeznaczenie go ukrzyżowało tylko ludzie - a Jezus to przewidział z racji swojego daru. Tak samo jest wtedy gdy odnosimy jakąś krzywdę, albo odczuwamy radość - a to nie jest przecież spowodowane tym, że "tak miało być". Wierzycie w istnienie proroków? Jeśli tak to powinniście wiedzieć, że już i oni podkreślali iż ostatnie słowo zawsze będzie należy do nas.


Usprawiedliwianie się przeznaczeniem jest bardziej niż naiwne a co do ukojania bólu - nie wiem jakie można mieć z tego ukojenie dla mnie to tak jakby faszerować się prochami - czyli zwykłem oszukiwanie samego siebie. Inaczej mówiąc to jest strach przed prawdą, przed własnymi wyrzutami sumienia, zwyczajnie przed samym sobą. Mam wrażenie, że co niektórzy w ogóle nie dostrzegają możliwości wyboru czyli 'Wolna wola' - i idą z nurtem rzeki, najłatwiejszą drogą a w chwili gdy noga im się powinie zrzucają wszystko na przeznaczenie.

User avatar
LEO
Minstrel przy dworze Czasu
Posts: 978
Joined: Fri Sep 12, 2003 7:16 pm

Post by LEO » Mon Mar 15, 2004 3:12 pm

Powiada się, iż najlepszą obroną jest atak. jednak często strach jest wyzwalaczem adrenaliny, która pozwala nam umknąć cało z niepewnej sytuacji. Skorpion otoczony płomieniem zabija się. Pytanie: akt odwagi czy tchórzostwa? Miał wybór, czy nie? Bo przecież nie przeznaczenie pcha nieodmiennie te zwierzęta ku samobójstwu w przypadku osaczenia.

To co mam na myśli to to, że często idziemy pewnymi drogami, które są nam wyznaczone, niezupełnie sami je wybraliśmy, czasami po prostu okazało się, że minęliśmy drogowskaz i zamiast do Rzymu trafiliśmy do Neapolu. jedno i drugie miasto warto zobaczyć, ale podczas gdy pierwsze było świadomym wyborem drugie niejako "stanęło na drodze" w wyniku przypadku. Owszem, przynając się, że sami przeoczyliśmy rozwidlenie wybieramy trudniejszą drogę, ale czy to musi być zawsze trudniejsza droga? Co jest złego w chodzeniu na łatwiznę, zwłaszcza widząc, że inni dawno zdeptali drogowskazy i przestali zwracać uwagę na ograniczenia prędkości? jesteśmy w Neapolu, powiedzmy sobie, że tak miało być i mamy okazję zobaczyć to po części mroczne, ale i niesamowite miasto.

To nie jest pean pochwalny na temat "łatwizny". tylko pytanie: co złego w tym, by przyznać przed samym sobą, nawet oszukując sie tym na krótki czas, że tak miało być i iść dalej? Są ludzie, którzy nie potrafią chodzić na łatwiznę i , wierzcie mi, jest im w życiu bardzo ciężko. czasami zrzucenie winy na przeznaczenie jest sposobem Kubusia Fatalisty na wyjście z opresji, uspokojenie się, nabranie odwagi do dalszego działania. "Coś, co jest zapisane w górze' jest sposobem na pogodzenie się czasai z tym wszystkim, co bardzo boleśnie nas dotknęło. Często pytamy się Boga, dlaczego nasi najbliżsi odeszli, czemu ich zabrał, przecież ma tam wielu wspaniałych ludzi, po co Mu ktoś, bez kogo nie wiem, czy tu sobie poradzę. Ból łatrwiej zrozumieć akceptując go jako coś wyższego. Tak miało być, nie ma juz tej wspaniałej postaci, ale taki chyba był najlepszy moment, moze to sposób, byś ruszył dalej i zaczął myśleć nowymi torami...
"...I'm a member of that group of... outsiders. So... thank you, Roswell... Thank you for... for letting me live among you...Thank you for giving me a home... "

inti
Fan
Posts: 680
Joined: Sun Dec 21, 2003 3:03 am
Location: wawa centralna, peron 2, sektor 3

Post by inti » Mon Mar 15, 2004 8:39 pm

W pewnym sensie masz racje ponieważ często nasze czyny są spowodowane przypadkiem czyli np. nieprzemyślaną decyzją. A mi właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Rozumiem, że nie da się do wszystkiego podchodzić racionalnie - trudno być ideałem. Ja chyba nie znam osoby, która czegoś by w swym życiu nie żałowała. Nie mam komuś za złe jeśli ktoś stracił kogoś bliskiego i mówi, że tak może miało być... Co się stało to się nie odstanie i nie ma co gdybać. Ale musimy mieć świadomość swoich poczyniań ponieważ one doprowadzają do tych sytuacji - nierzadko smutnych gdzie wtedy czasem pojawia się to słowo "przeznaczenie" . Jeśli ktoś ginie to nie dlatego, że to był cios nieunikniony. Na to zdarzenie wpływa miliony moze miliardy albo nawet tryliardy innych wydarzeń (nawet takich, które wydarzyły się spory czas temun być może jeszcze w odległej przeszłości wśród naszych przodków) - mniej lub bardziej ale powoiązanych. To idzie łańcuchowo mozna porównać coś takiego do reakcji termojądrowej - najpierw jest małe a potem duże bum.

Podać można przykład: Jest pewna osoba mieszka w przykładnej rodzinie dobrze się rozwija, rodzina zapewnia jej miłość dach nad głową i wszystko czego mozna chcieć... Pewnego dnia ta osoba w drodze np. do szkoly na przejściu dla pieszych zostaje potrącona przez samochód... Natomiast może gdzieś niedaleko mieszka inna osoba obita patologią ze wszystkich stron, nie mająca żadnych wzorców tylko np. same używki itp... Ta osoba staje się prawie kopią swych opiekunów/wychowawców - schodzi na tą samą drogę co i oni. Pewnego razu nawala się i wsiada za kierownice po czym powoduje wypadek - w którym bierze udział ta pierwsza przezemnie wspomniana osoba. I kto jest winny? - przeznaczenie? osoba powodująca wypadek? rodzice tej osoby? a może jakiś niby nic nieznaczący błąd, który zapisał się gdzieś w przeszłości i spotęgowany przez następojące po nim zdarzenia doprowadził do tej tragedji.
Ktoś może powiedzieć, że winny jest sprawca wypadku - ale czy tak do końca...? Czy tekich sytuacji nie da się uniknąć? Odpowiedzcie sobie na to pytanie i poszukajcie w tym wsystkim przeznaczenia...

Często odpowiedzi na takie pytania mogą drzemać daleko w przeszłości a my żyjąc życiem teraźniejszmy szybko o nich zapominamy i podążamy dalej...
Sami widzicie co się dzieje na świecie - wszystko tak by zwlać na przeznacenie czy to ostatecznie ma sens??

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest