Coś cię trapi? Opowiedz o tym! - Liga Ochrony Obcych

Religia... Filozofia... Poszukujemy odpowiedzi na trudne pytania... Demaskujemy fałsz...

Moderator: {o}

Czy byłeś/byłaś ofiarą nagonek w szkole ?

tak
6
26%
nie, nigdy
9
39%
nie, ale moi znajomi tak
8
35%
 
Total votes: 23

inti
Fan
Posts: 680
Joined: Sun Dec 21, 2003 3:03 am
Location: wawa centralna, peron 2, sektor 3

Post by inti » Thu Mar 25, 2004 5:17 pm

Lyss wrote:ja moge przyznac ze sama nigdy nie bylam przesladowana i zadne takie tam... ale u mnie w klasie jest aki Kuba ktorego wszyscy "gnoja" strasznie a to dlatego ze jest... no troche cofniety w rozwoju.. szczerze mowiac nigdy z nim nie rozmawialam nie odzywalam sie nic i patrzylam tylko jak reszta go gnebila... coz do tej pory tropche porzestali ale i tak zdarza sie ze go wyzywaja i naprawde mi go zal.. ale coz tak jest i nawet gdybym ja chciala to zmienic to nie dam rady bo jesli wszyscya go gnoja a znajdzie sie jedna osoba ktora bedzie go bronic to ta osoba rowniez stanie sie posmiewiskiem i na takich obrotach kreci sie nasz obecny swiat
Lyss mylisz się - tak jest bo większość uważa podobnie jak ty. W takiej sytuacji bierna postawa jest najgorsza. Piszesz, że jest Ci go żal... ale to pusty żal, dlatego że nawet nie próbujesz mu pomóc. Twoje współczucie nic nie zmieni. Natomiast postawa twojej klasy świadczy o jej płytkości i niedojrzałości.

Może to już jest czas by zmienić te obroty...

User avatar
usmiechnieta
Gość
Posts: 35
Joined: Thu Mar 25, 2004 2:39 pm
Location: z 7-go Wymiaru (przedostatnie drzwi na lewo w Tęczowym Korytarzu)...
Contact:

Post by usmiechnieta » Sat Jun 12, 2004 12:12 am

Mi nie było łatwo w podstawówce. Przez pierwsze dwa lata byłam na indywidualnym toku nauczania, bo często chorowałam i gdy wróciłam do szkoły trudno mi było przystosować się. Moi koledzy przylepili mi metkę kujonki. Byłam cichą myszką, więc często stawałam się ofiarą (nie w sensie bicia, ale nieprzyjemnych uwag, obgadywania...). Dopiero pod koniec szóstej klasy poznałam ludzi, którzy nie znali moich wyników w nauce, a zwracali uwagę na to jaka jestem. Dzięki nim nabrałam pewności siebie. Do gimnazjum poszłam już jako zupełnie inna osoba. Zdobyłam mnóstwo przyjaciół, którzy uważają mnie za naprawdę przebojową dziewczynę. Zostałam wolontariuszką w Młodzieżowym Ochotniczym Pogotowiu Rówieśniczym (MOPR), który jest organizacją działającą w łódzkich gimnazjach na zasadzie wsparcia rówieśniczego. Zaczęłam pomagać osobom, które są nieprzystosowane. To prawda, że obojętność jest najgorszą reczą, jaką możemy zrobić. Siła tkwi w tym, żeby zdecydowanie sprzeciwiać się takim nagonkom. Nawet jedna osoba może coś zdziałać. Wiem o tym, bo przyjaźnię się z osobami, które były takimi omegami w swoim otoczeniu. Wystarczyło, że znalazły jedną taką pokrewną duszę, która miała siłę powiedzieć "nie!" i wszystko sie zmieniło. Są teraz lubiani i już nikt na nich nie najeżdża. Powiem nawet więcej... Jesteśmy najweselszą i najbardziej roześmianą grupą w szkole. Pomaganie innym naprawdę się opłaca! :D
Największą sztuką w życiu
Jest umieć śmiać się zawsze i wszędzie,
Nie żałować tego, co było
I nie bać się tego, co będzie.

***
I'm POLAR!!!

inti
Fan
Posts: 680
Joined: Sun Dec 21, 2003 3:03 am
Location: wawa centralna, peron 2, sektor 3

Post by inti » Sat Jun 12, 2004 10:05 am

usmiechnieta wrote:... Dopiero pod koniec szóstej klasy poznałam ludzi, którzy nie znali moich wyników w nauce. ...
W moich stronach nigdy nie spotkałem się z czymś takim... (nawet powiedziałbym, że było wręcz odwrotnie).
Dla mnie to śmieszne, że osoby ambitne i zdolne czasem borykają się z dziwną akceptacją zazdrosnych rówieśników.

Hotori
Obserwator Słów
Posts: 1509
Joined: Sat Jul 26, 2003 4:11 pm
Location: Lublin

Post by Hotori » Tue Jun 29, 2004 8:28 pm

to naprawdę przykre, ale ciągle w szkole podobne zachowania są na porządku dziennym... :cry:
'' It is easier to forgive an enemy than to forgive a friend''

William Blake

User avatar
aras
Zainteresowany
Posts: 460
Joined: Fri Aug 15, 2003 3:59 pm
Location: Będzin

Post by aras » Tue Jun 29, 2004 11:13 pm

Dla mnie to śmieszne, że osoby ambitne i zdolne czasem borykają się z dziwną akceptacją zazdrosnych rówieśników.
W liceum miałam koleżankę nieambitną, która uwazała, że inna ambitna powinna jej dać np. odpisać pracę domową, albo podpowiadać na klasówkach i wręcz obrażała sie gdy tamta tego nie robiła :roll: , nie rozumiem takich ludzi.
P.S. Ja należę do ambitnych przeciętniaków :lol: .
Czytaj między wierszami...

User avatar
shiri11
Gość
Posts: 44
Joined: Wed Apr 14, 2004 8:41 am
Location: Warszawa
Contact:

Post by shiri11 » Sun Nov 21, 2004 11:27 am

Ja kliknelam na tak, bo jak chodzilam do podstawowki, to mnie gnoili, bo nosilam okulary, dwa lubilam sie uczyc, trzy bylam indywidualistka. W liceum tez bylam indywidualistka, nie pilam alkoholu i nie uznawalam rozmow o makijazu, chlopakach i ciuchach.

Shirka
Bo byc z kims, kogo sam wybrales, to co innego niz byc z kims, kto wybral aby z Toba byc.

User avatar
Lizzy88
Nowicjusz
Posts: 105
Joined: Sat Aug 21, 2004 5:49 pm
Contact:

Post by Lizzy88 » Sun Nov 21, 2004 2:03 pm

Ja odpowiedziałam "tak". Najgorsza była dla mnie podstawówka, właściwie walka o przetrwanie (nie tak do końca dosłownie). Wszyscy ciągle się mnie czepiali, a że ja byłam bezczelna i nie dałam tak tego zostawić, oni dalej...
Dla mnie to śmieszne, że osoby ambitne i zdolne czasem borykają się z dziwną akceptacją zazdrosnych rówieśników.
Bo istnieje ta dziwaczna zasada równania w dół, a nie w górę. Czasem naprawdę nie opłaca się wyróżniać czymś, bo zaraz znajdą się tacy, co ci to udowodnią.

W gimnazjum niektóre dziewczyny czepiały się mnie, bo nie zawsze miałam takie modne ciuchy jak one. Raz nawet jedna powiedziała, że mam wieśniackie buty. A teraz okazuje się, że takie buty właśnie wchodzą w modę. :twisted: Ale miałam za to ubaw, kiedy ta modnisia przyszła na bal kończący gimnazjum w ślicznej sukieneczce, ale za to z buźką spieczoną na raka... Dzień wcześniej była w solarium... :twisted: Wyglądała wprost prześlicznie.

W pierwszej klasie, ktoś powiedział, że dostałam piątkę ze sprawdzianu z chemii, bo dałam nauczycielce łapówkę... :shock:

Ale moja koleżanka przeżywała istną gehennę... Jej klasa była wprost okropna. Niby wszyscy milutcy, ale kiedy tylko odchodziła, dopiero się zaczynało... Bardzo dobrze się uczyła, brała udział w różnych konkursach... Mówiła mi, że raz na kursie przygotowawczym do egzaminu odpowiedziała dobrze na pytanie nauczyciela i już szemranie... Najmniejszy błąd przy tablicy i szemranie... Pewnego razu słyszałam rozmowę na jej temat - jak to możliwe, że uczennica z najwyższą średnią w szkole nie napisała najlepiej ze wszystkich egzaminu??? Żenujące. A udział w tej rozmowie brała jeszcze pewna nauczycielka i nic nie powiedziała tym rzekomym koleżankom, wręcz się z nimi zgadzała...

Ci trochę gorsi w nauce mają pretensje do tych lepszych... Tylko że jakby też się trochę pouczyli zamiast obgadywać innych, toby im lepiej szło. Ale co tam... Lepiej powiedzieć, że źle mi idzie, bo klasowy prymus działa mi na nerwy lub coś w tym stylu...
Mężczyzna uważa, że wie, ale kobieta wie lepiej. - chińskie

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest