Lojalność

Religia... Filozofia... Poszukujemy odpowiedzi na trudne pytania... Demaskujemy fałsz...

Moderator: {o}

Post Reply
User avatar
caroleen
Zainteresowany
Posts: 374
Joined: Fri Apr 16, 2004 5:22 pm
Location: Warszawa
Contact:

Lojalność

Post by caroleen » Tue Dec 28, 2004 10:55 pm

Było o miłości, było o przyjaźni, to może teraz o lojalności? Bo bez niej chyba żadne z dwóch pierwszych nie istnieje, prawda? Jak daleko sięga lojalność? Ile jesteśmy w stanie zrobić dla drugiego, bliskiego nam człowieka? Jak bardzo, a właściwie czy w ogóle możemy złamać własne zasady, zagłuszyć własne sumienie? Mam teraz właśnie taki mały dylemat i nie wiem, co o tym mysleć. Ani co robić. Bo czy lojalnośc jest zawsze dobra?
Image

Magea
Fan
Posts: 536
Joined: Sun Sep 19, 2004 8:06 pm
Location: Wrocław
Contact:

Post by Magea » Tue Dec 28, 2004 11:09 pm

oj nie wiem czy lojalnośc jest zawsze dobra .... Jak dla mnie sumienia nie da się zagłuszyć bo wcześniej czy później i tak się odezwie .... O lojalności nigdy nie myślałam tak całkowicie poważnie i chyab musze zacząc bo nic dłuższego ani bardziej konkretnego nie wymyśle .....
:)

Luca
Starszy nowicjusz
Posts: 247
Joined: Tue Aug 05, 2003 9:58 pm

Post by Luca » Wed Dec 29, 2004 2:33 am

Nie wiem, czy zawsze dobra, ale wiem, ze powinna istnieć. Granice ustala się samemu.

User avatar
ADkA
Fan
Posts: 555
Joined: Fri Mar 12, 2004 10:07 am
Location: g.Śląsk
Contact:

Post by ADkA » Wed Dec 29, 2004 11:43 am

Lojalność? :? Uff... Poproszę o łatwiejszy zestaw pytań. :wink:
Można by pisać na ten temat eleboraty, ale tak sobie myślę, że każdy przypadek w którym można by mówić o lojalności jest inny, a więc każdy jednostkowo musiałby być rozpatrywany. Nie można nic uogólniac. Chciałoby się powiedzieć, że jak już chce się być lojalnym, to tylko do pewnych granic, czyli do sytuacji w których postępujemy w zgodzie z własnym sumieniem. Ale czy na pewno, czy to aż tak proste? :roll: Może właśnie na tym to polega, aby chronic kogoś za wszelką cenę, jeżeli jest to oczywiście osoba mi bliska, której ufam. Gdy nie ma innego wyjścia, a ja wiem, że mogę tylko w ten sposób pomóc. Być z tą osobą, stać przy niej, wspierać, nawet za cenę własnego "kaca moralnego". :roll: Samemu trzeba wiedzieć, na ile mnie stać i do jakiego momentu wytrzymam... 8) Ech, właśnie, tylko czy przez taką ślepą lojalność nie stracimy szacunku dla siebie i tego drugiego człowieka? :? Bo istnieje także takie zagrożenie. Nic za wszelką cenę.
Tak, rozpisałam się i do niczego nie doszłam, tylko znowu mi wyszło, że nic nie jest ani białe, ani czarne... 8) :wink:
"Żal jest potrzebny, żałując swoich pomyłek, uczymy się na błędach. Ale na Boga, nie pozwól, by rządził twoim życiem. Zwłaszcza, że nigdy nie będziesz pewna, że zobaczysz następny wschód słońca."
Hotaru "Freak Nation"

User avatar
caroleen
Zainteresowany
Posts: 374
Joined: Fri Apr 16, 2004 5:22 pm
Location: Warszawa
Contact:

Post by caroleen » Wed Dec 29, 2004 12:26 pm

ADkA wrote: Ech, właśnie, tylko czy przez taką ślepą lojalność nie stracimy szacunku dla siebie i tego drugiego człowieka? :? Bo istnieje także takie zagrożenie. Nic za wszelką cenę.
No właśnie...Coś w tym jest. Jeżeli ta bliska nam osoba wymaga lojalności, która przekracza nasze granice to co? Walczę z tym, najczęsciej pozostaję wierna swoim zasadom, ale wtedy ten drugi człowiek staje się dla mnie jakby obcy. Nie dość, że zrobił coś, czego się po nim nie spodziewałam, to jeszcze wymaga, abym stała po jego stronie wbrew sobie...
Jakiś mały widzę odzew na ten temat w ogólności, więc może przejdę trochę do konkretów. Mam koleżankę, która jest mi bardzo bliska. Koleżanka ma faceta, który też mi jest bliski, ale jednak trochę mniej. Żeby nie było- to są dorośli ludzie, którzy jakoś tam planowali wspólną przyszłość. Własciwie wszyscy jakoś się przyjaźnimy. I nagle zostaję postawiona pod ściana- koleżanka poznaje mnie ze swoim...hm....równoległym. Jest zadowolona z całej sytuacji, ktora trwa juz trochę czasu i uważa, że nie ma co robić z tego afery. A ja stoję jak wmurowana patrząc, jak przyprawia mojemu koledze rogi jak stąd do Krakowa....I wszystko we mnie krzyczy, że ona go oszukuje, że on powinien o tym wiedzieć. Pomijam inne kwestie (tego czy uwierzyłby mi, naszych późniejszych realcji itp), ale czy próba oświecenia go byłaby nielojalnością? I czy w tym kontekście powinnam cokolwiek mówić?
Image

User avatar
ADkA
Fan
Posts: 555
Joined: Fri Mar 12, 2004 10:07 am
Location: g.Śląsk
Contact:

Post by ADkA » Wed Dec 29, 2004 1:50 pm

Taa... nie zazdroszczę. :roll: Tak myślę, że jakbyś nie postąpiła, to i tak będzie źle. Gdy powiesz o wszystkim facetowi przyjaciółki, istnieje możliwość jej straty, ale postąpisz w zgodzie ze swoim sumieniem , gdy nic nie powiesz prócz tego, że sama będziesz miała wspomnianego już przez mnie "kaca moralnego" to jeszcze istnieje możliwość, że chłopak sam z trzeciej ręki się dowie i ... wiadomo. Jest jeszcze inna opcja, nota bene najlepsza, bajkowa :wink: , że przyjaciółka, zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję, zmądrzeje i sama skończy tą podwójną gierkę i wróci na właściwą drogę z którymś z chłopaków ... :roll:
Jest zadowolona z całej sytuacji, ktora trwa juz trochę czasu i uważa, że nie ma co robić z tego afery.
Z tego wynika, że ona tak na prawdę sama jeszcze nie wie co chce i że jest na rozdrożu, więc prawdopodobnie z ich planów przyszłościowych nic nie wyjdzie i w końcowym efekcie będziesz musiała wybierać między nią a nim.. :?
Ale tak samo może to być tylko przejściowy kryzys, który za jakiś czas minie i wszystko się szczęśliwie skończy dla nich i dla Ciebie. 8)
A moje zdanie? Ja bym jeszcze poczekała, porozmawiała z przyjaciółką, także o swoich odczuciach wodec zaistniałej sytuacji (ale to już na pewno zrobiłaś). Czyli w efekcie optuje za jeszcze chwilową lojalnością względem przyjaciółki. :wink:

Ups! wyszedł elaborat :oops:
"Żal jest potrzebny, żałując swoich pomyłek, uczymy się na błędach. Ale na Boga, nie pozwól, by rządził twoim życiem. Zwłaszcza, że nigdy nie będziesz pewna, że zobaczysz następny wschód słońca."
Hotaru "Freak Nation"

User avatar
caroleen
Zainteresowany
Posts: 374
Joined: Fri Apr 16, 2004 5:22 pm
Location: Warszawa
Contact:

Post by caroleen » Wed Dec 29, 2004 2:21 pm

Elaborat, ale za to z sensem ;)
Rozmowy z nią jeszcze nie było, narazie udaję, ze mnie nie ma :| Ale to chyba rzeczywiście najlepsze wyjście. Może powinnam po prostu wszelkimi siłami starać się skłonić ją, aby sama rozwiązała ten problem i porozmawiała z zainteresowanym osobnikiem. Powinien dowiedzieć się od niej- tym bardziej, że jest tak jak mówisz, ich wspólna przyszłośc to raczej już tylko mżonki....Tylko, że w takim wypadku robię straszne świństwo koledze :cry:
Image

User avatar
ADkA
Fan
Posts: 555
Joined: Fri Mar 12, 2004 10:07 am
Location: g.Śląsk
Contact:

Post by ADkA » Wed Dec 29, 2004 3:06 pm

caroleen wrote:Tylko, że w takim wypadku robię straszne świństwo koledze :cry:
:roll: A niby dlaczego? Że nie mówisz mu już teraz? Najpierw rozmowa z koleżanką, a potem się obwiniaj... :wink: Niektórym sprawą potrzeba do rozwiązania jedynie czasu... 8) A niekiedy nie warto występować przed szereg. :wink: I to nie Ty mu robisz świństwo, tylko koleżanka! :? No! :wink:
"Żal jest potrzebny, żałując swoich pomyłek, uczymy się na błędach. Ale na Boga, nie pozwól, by rządził twoim życiem. Zwłaszcza, że nigdy nie będziesz pewna, że zobaczysz następny wschód słońca."
Hotaru "Freak Nation"

User avatar
caroleen
Zainteresowany
Posts: 374
Joined: Fri Apr 16, 2004 5:22 pm
Location: Warszawa
Contact:

Post by caroleen » Wed Dec 29, 2004 3:54 pm

To się nazywa umiejętnośc podniesienia na duchu :cheesy: 8)
Pięknie dziękuję za słowa otuchy. Już mi trochę lepiej. Choć wcale nie łatwiej... :roll:
Image

User avatar
LEO
Minstrel przy dworze Czasu
Posts: 978
Joined: Fri Sep 12, 2003 7:16 pm

Post by LEO » Thu Dec 30, 2004 7:50 pm

przyjaźń, miłość, lojalność i nienawiść, to chyba najbardziej i najtrwalej powiązane ze sobą uczucia.

Czesto pierwsze przemienia sie w drugie, a kiedy nie dochodzi do trzeciego zamienia się w czwarte.

Dostaliśmy coś takiego jak wolna wola i tylko od nas zależy komu zaufamy. Musimy jednak pamiętać, że nasze wybory nie zawszę są słuszne, podobnie jak i wybory innych osób. Jednak chcąc mieć prawo do błędu przyznajmy je też tej drugiej osobie. A do zrozumienia definicji słów, o których mowa użyjmy nie tylko serca ale i rozumu. Pozostając w zgodzie z własnym sumieniem będziemy chyba najbardziej lojalni?
"...I'm a member of that group of... outsiders. So... thank you, Roswell... Thank you for... for letting me live among you...Thank you for giving me a home... "

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest