Kartofel- cz.1

Śmieszne, głupie, absurdalne... Najzabawniejsze forum roswelliańskie.

Moderator: piter

User avatar
Mari@_DeLuca***
Gość
Posts: 6
Joined: Sun Oct 03, 2004 1:07 pm
Contact:

Kartofel- cz.1

Post by Mari@_DeLuca*** » Fri Jan 21, 2005 10:23 pm

Ten tytuł o niczym nie świadczy. Nie świadczy o miejscu akcji, czasie akcji itp., ani tym bardziej o imionach bohaterów. Jednak to właśnie kartofel jest motywem przewodnim tego opowiadania, powiedziałabym nawet że narratorem.Jest to moje pierwsze opowiadanie ff, które napisałam jakieś plus- minus półtorej roku temu. Zamieściłam go również na forum roswell komnata gdzie pisze pod nickiem **~~Ava~~**.Uprzedzam- nie jest to jakieś wykwintne dzieło sztuki. Cała akcja dzieje się pewnego popołudnia i wieczoru w kawiarni państwa Parker CrashDown.

cz.1

Czy kiedykolwiek ktoś zastanawiał się nad losem biednego kartofla? Nie.
A czy kiedykolwiek ktoś zastanawiał się, jak to jest być gotowanym razem z kumplami kartofelkami i marchewkami w zupie ziemniaczanej? Nie.
To ja wam odpowiem- przede wszystkim śmierdząco. Tak, śmierdząco. I to bardzo. Nawet nie wyobrażacie sobie jaki odór wydziela marchewka w podeszłym wieku gotowana w śmietanie. Jęsli do tego dodać kartofle i pieprz to to cuchnie obrzydliwie! Dla was to piękny zapach unoszący się w kuchni, ale dla składników waszej pysznej(tfu!) zupki to prawdziwa męka.
Jednak zanim zostanie się wrzuconym do takiego kwasu trzeba być pracowicie i pięknie obranym. Teraz właśnie obierała mnie ta ślicznotka Tess.Klnęła przy każdym ukłuciu sie w palec. Egoistka pieprznięta. A co ja mam powiedzieć?! Ja który muszę być obdzierany ze skóry(w dosłownym znaczeniu) i jeszcze siłą mnie obnażają! Chyba podam tych całych Parkerów do sądu! Pomoże mi Organizacja Do Spraw Waki z Dyskryminacją Kartofli i Innych Produktów Ziemniaczanych.
Jednak jakoś tej Tess wybaczę. Mmmm...te ciało. Właśnie teraz opowiada mi(a raczej sobie, bo przecież skąd ona może wiedzieć że ja gadam!) jaki to dupek z tego młodego Evansa. Przyznam, że debil. Wiem to z doświadczenia. Kumple ziemniaki opowiadały mi kiedyś, że nie smakowała mu zupa z ich dodatkiem! Podobno zwrócił całą na dywan! Żeby chociażby perski był! Ale nie- to był zwykły i prosty dywan, który można dostać w każdym sklepie dla gospodyń domowych! Co za bezczelność! Naprawdę! Grr....aż ciarki przeszły mi po plecach. Tess skończyła mnie obierać, rzuciła mnie do koszyka z moimi kumplami i wyszła. Właśnie namyślałem się jak przekonać tą laleczkę Ziemniaczkę z sąsiedniego koszyczka, żeby poszła ze mną na randkę , kiedy do kuchni weszli, a raczej weszli z impetem ta cała ślicznotka Maria ze swoim chłopakiem Michaelem.
-Michael, jeszcze ktoś wejdzie...-haha ta cała Maria nie wiedziała, że już ktoś ich obserwuje
-Nie przejmuj się....mhm.....- zboczek
-Michael, ale naprawdę....
-Kochanie, Max i Liz pojechali do kina a Tess usługuje klientom...
-Może masz rację...
Ugh! Nie mogli sobie znaleźć innego miejsca! Przecież tu są dzieci! I to przynajmniej z pięćdziesiąt poniżej osiemnastki! Reszta to dorośli, ale niech sobie ten Michael nie myśli, że oni tak koniecznie chcą to oglądać! Pornosy to mają w telewizji. Szczególnie gdy przebywają w domu Evansów! Ten młody cały czas tylko te świńskie filmiki ogląda! A ta jego dziewczyna pewno nic o tym nie wie! Ta dzisiejsza młodzież....
Nagle drzwi otworzyły się z impetem i wszedł ten gbur Parker. Wściekł się na Marie i Michaela i powiedział, że mają natychmiast spadac z jego kawiarni! Haha! Dobrze im tak...Mam nadzieję, że dopóki Courtney nie zrobi ze mnie ziemniaczanej to nie będę musiał oglądać miłosnych ekscesów. Oprócz Marii i Michaela nikt chyba nie będzie obściskiwał się na piecu! Liz i Max tkwią dopiero na etapie pierwszaków- trzymanie się za łapki i tym podobne...Jednak nie dane mu było tkwić spokojnie na swoim miejscu, bo do kuchni wpadli.....ponownie Jeff Parker, ale tym razem towarzyszyła mu ta modeleczka Isabel.
-Och....panie Parker, a jeśli ktoś nas nakryje?!- kartofel właśnie zastanawiał się nad ujawnieniem się i przekazaniem wszystkiego Nancy i Alexowi. Lojalność górą!
-Issy proszę cię, Maria i Michael obściskują się w jego mieszkaniu, Max pewno robi dziecko mojej córce a Tess podrywa Kyle'a. Restauracja zamknięta, nic nam nie grozi....daj się ponieść...
-A...a pańska żona....kiedy wraca?- Isabel nie wydawał się być zbyt pewna
-Dopiero za tydzień, kotku...mamy tydzien dla siebie....dzieciom da się wolne, wyśle sie ich na tydzień na Florydę i mamy cały dom dla siebie....co ty na to?
-A ięc to tak! Jeff przeżywa kryzys wieku średniego i próbuje poderwać laseczkę dwadzieścia pięć lat od niego młodszą! Nie wiem co ona widzi w tym obleśnym staruchu- szepnęła mi do ucha moja upragniona Ziemniaczka, która od jakiegoś czasu przyglądała się obściskującej się parze.
-No nie wiem Jeffrey.....a Alex?- zastanawiała się Isabel
-Daj spokój! Chyba nie zamierzasz wrócić do tego niedojrzałego typka i maniaka komputerowego?!
-Jak on śmie?!- wyrwało się mojej ukochanej, która była bardzo wierną fanką Alexa
-Nawet od niego nie odeszłam....Będzie mu przykro....- kontynuowała Is
-Mówiłaś o mnie Isabel?!- od drzwi kuchni zabrzmiał ostry jak nóż głos Alexa Whitmana....

cdn
Napiszcie czy chcecie dalsze części :mrgreen:

User avatar
{o}
o'Admin
Posts: 1664
Joined: Tue Jul 08, 2003 10:31 am
Location: Opole
Contact:

Post by {o} » Fri Jan 21, 2005 10:27 pm

Chciałaś zdenerwować pitera? :mrgreen:
התשׂכח אשׂה עולה מרחם בן בטנה גם אלה תשׂכחנה ואנכי לא אשׂכחך
הן על כפים חקתיך

comprendo.info - co autor miał na myśli - interpretacje piosenek

Magea
Fan
Posts: 536
Joined: Sun Sep 19, 2004 8:06 pm
Location: Wrocław
Contact:

Post by Magea » Fri Jan 21, 2005 11:11 pm

HA ha HA ha HA ha HA ha HA ha HA haHA ha Ha ha rozbroiłaś mnie tym opowiadaniem o odczuciach biednego obieranego kartofla ... dosłownie .... {o} a czemu piter ma sie denerwoawać przecież to poważny i opanowany człowiek .. :lol:
:)

User avatar
piter
Wieczna zrzęda
Posts: 1724
Joined: Thu Aug 07, 2003 2:57 pm
Location: warszawa
Contact:

Post by piter » Sat Jan 22, 2005 12:05 am

nie jest to calkowicie niesmieszne.

nie neguje.
dzien dobry. jestem piter i wszystkich lubie.

User avatar
nowa
Fan
Posts: 609
Joined: Wed Feb 04, 2004 2:05 pm
Location: b-stok
Contact:

Post by nowa » Sat Jan 22, 2005 3:21 pm

piter czegoś nie skrytykował :shock:

Pomysł wymiata :lol: Naprawdę, Roswell z punktu widzenia ziemniaka to cos, czego jeszcze tu nie było :lol: Z wykonaniem gorzej, chociaż było i zabawnie. Zobaczymy jak dalej potoczy się życie naszego Kartofelka i jego Ziemniaczki. 8)
"Wszyscy leżymy w rynsztoku,
ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy."
Image

Magea
Fan
Posts: 536
Joined: Sun Sep 19, 2004 8:06 pm
Location: Wrocław
Contact:

Post by Magea » Sat Jan 22, 2005 3:23 pm

nowa wrote:piter czegoś nie skrytykował :shock:
Jak ja mogłam tego nie zauważyć ... :mrgreen:
:)

User avatar
{o}
o'Admin
Posts: 1664
Joined: Tue Jul 08, 2003 10:31 am
Location: Opole
Contact:

Post by {o} » Sat Jan 22, 2005 3:38 pm

Może po prostu napił się melisy?
Ale nie martwcie się - JA mam takie samo zdanie, jak zawsze :twisted:
התשׂכח אשׂה עולה מרחם בן בטנה גם אלה תשׂכחנה ואנכי לא אשׂכחך
הן על כפים חקתיך

comprendo.info - co autor miał na myśli - interpretacje piosenek

User avatar
Lizka*
Gość
Posts: 33
Joined: Sat Jan 08, 2005 6:53 pm

Post by Lizka* » Sat Jan 22, 2005 3:40 pm

ale fajne opowiadanie ...biedny ziemniaczek :cheesy: ...ja czekam na dalsza czesc hehehe

User avatar
piter
Wieczna zrzęda
Posts: 1724
Joined: Thu Aug 07, 2003 2:57 pm
Location: warszawa
Contact:

Post by piter » Sat Jan 22, 2005 5:18 pm

ja juz kiedys mowilem, ze bede tolerowal wszystko, co chociaz probuje byc zabawne...

sam pomysl mi sie zupelnie nie podoba, a wykonanie jest mocno srednie (pomijajac cala reszte, te zdrobnienia by mnie doprowadzily do szalu, gdybym sie tym choc troche przejmowal..)... ale jest scena Parker + Isabel, ktora jakby na nia nie patrzec, ma w sobie pierwiastek humoru... wiec moze o ile blogoslawienstwa Maria_costam_trzy_gwiazdki ode mnie nie dostanie, to nie zamierzam jej rowniez wyklinac po siodme pokolenie...
dzien dobry. jestem piter i wszystkich lubie.

Magea
Fan
Posts: 536
Joined: Sun Sep 19, 2004 8:06 pm
Location: Wrocław
Contact:

Post by Magea » Sat Jan 22, 2005 5:45 pm

piter wrote: nie zamierzam jej rowniez wyklinac po siodme pokolenie...
{o} piter jednak się chyba napił tej melisy ... :cheesy:
:)

User avatar
onar-ek
Pleciuga
Posts: 887
Joined: Mon Aug 30, 2004 4:40 pm
Location: Białystok
Contact:

Post by onar-ek » Sat Jan 22, 2005 6:24 pm

:shock: <--Chyba ta minka doskonale pokazuje moją opinię na temat tego 'czegoś'. No ok może to miało być zabawne i rozśmieszyć wszystkich, ale jakoś na mnie nie podziałało... Szczerze powiedziawszy to raczej w przeciwnym kierunku dobiło mnie 'takie' poczucie humoru :roll: Dalszej części nie przeczytam od razu piszę, ale chyba nikt tego ode mnie nie oczekuje i bardzo dobrze już wolę czytać moje nudne doktryny, które w porównaniu z tym są nawet zabawne :?

User avatar
Galadriela
Zainteresowany
Posts: 333
Joined: Sun Jul 13, 2003 1:41 pm
Contact:

Post by Galadriela » Sat Jan 22, 2005 6:35 pm

No cóż. Nie można zarzucić braku oryginalności. Chyba nikt nie napisał jeszcze opowiadania, którego narratorem jest 'ziemniak'.

Momentami nawet śmieszne, ale nie powalające.
Image

User avatar
nephit
Zainteresowany
Posts: 383
Joined: Fri Aug 22, 2003 10:58 pm
Contact:

Post by nephit » Sat Jan 22, 2005 7:11 pm

haha :X zapewniam was, ze 2 czesc przeczytam z duza wieksza ochota niz ficki... nawet gdyby jedynym powodem mialo byc to ze, nie znajduje sie w tworczosci :shock:
co do opowiadania - sam pomysl niezly - ale mozna bylo jakies fajniejsze pomysly wrzucic. jak narazie 1 czesc wcale mnie nie rozbawila ale licze, ze w nastepnej bedzie lepiej.
Collect some stars to shine for you.

User avatar
onar-ek
Pleciuga
Posts: 887
Joined: Mon Aug 30, 2004 4:40 pm
Location: Białystok
Contact:

Post by onar-ek » Sat Jan 22, 2005 7:44 pm

Brak oryginalności? :shock: No fakt niek nie wpadł na taki pomysł ciekawe dlaczego? :roll:
W ogóle dlaczego 'kartofel'? A nie pomidor, marchew czy groszek? Czy kartofel jest w czymś lepszy? Jawna dyskryminacja innych warzyw :shock:

User avatar
piter
Wieczna zrzęda
Posts: 1724
Joined: Thu Aug 07, 2003 2:57 pm
Location: warszawa
Contact:

Post by piter » Sun Jan 23, 2005 12:56 am

a ja jednak bede bronil tego malego bastionu...
Mari@_DeLuca*** wrote:Max pewno robi dziecko mojej córce
wyobrazcie sobie tego dobrego czlowieka mowiacege te slowa... to JEST zabawne.
Mari@_DeLuca*** wrote:Nie wiem co ona widzi w tym obleśnym staruchu
nazwanie Parkera 'oblesnym staruchem' to kolejne punkty..
Mari@_DeLuca*** wrote:-Nawet od niego nie odeszłam....Będzie mu przykro...
moze niezamierzone, ale smieszne...
dzien dobry. jestem piter i wszystkich lubie.

User avatar
onar-ek
Pleciuga
Posts: 887
Joined: Mon Aug 30, 2004 4:40 pm
Location: Białystok
Contact:

Post by onar-ek » Sun Jan 23, 2005 7:34 pm

:scep: Tak samo jakbym ja napisała, że Makjawelii był zabawny bo miał bardzo kontrowersyjne poglądy... Albo, że More był zabawny bo był Anglikiem :scep: Mówiłam, że doktryny potrafią być zabawne :scep:
Ok więcej się nie odzywm nie prokokujcie :roll:

User avatar
{o}
o'Admin
Posts: 1664
Joined: Tue Jul 08, 2003 10:31 am
Location: Opole
Contact:

Post by {o} » Sun Feb 20, 2005 5:09 pm

Lizka* wrote:ale fajne opowiadanie ...biedny ziemniaczek :cheesy: ...ja czekam na dalsza czesc hehehe
A chcesz bana(na)? :twisted:
התשׂכח אשׂה עולה מרחם בן בטנה גם אלה תשׂכחנה ואנכי לא אשׂכחך
הן על כפים חקתיך

comprendo.info - co autor miał na myśli - interpretacje piosenek

Magea
Fan
Posts: 536
Joined: Sun Sep 19, 2004 8:06 pm
Location: Wrocław
Contact:

Post by Magea » Sun Feb 20, 2005 5:16 pm

to bana czy bana(na) ... :lol: :cheesy:
{o} nie stresuj się tak przecież jak ktoś lubi czytać o odczuciach obieranego kartofla ( czemu akurat kartofla ??) to nie nasza wina ... 8) a pozatym co to komu przeszkadza ... a ztym banem bananem to ty tak serio serio .. :twisted: :D
:)

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest