Miłość...

Wszystko nie w temacie.

Moderators: Galadriela, Olka

User avatar
Ramzes
Fan...atyk
Posts: 1259
Joined: Thu Sep 04, 2003 9:48 pm
Location: moje miasto Tarnowem zwane

Post by Ramzes » Fri Jan 16, 2004 10:07 pm

w takim razie czym jest miłość :?: mi się wydawało że na miłość składa się wile czynników ... :roll:
Lubi mnie tu niewielu :p
A większość nienawidzi :]

User avatar
Szalona_Szatynka
Zainteresowany
Posts: 266
Joined: Tue Jul 15, 2003 9:40 pm
Location: #Ziemia - trzecia planeta od Słońca#

Post by Szalona_Szatynka » Fri Jan 16, 2004 10:24 pm

"Dzięki miłości człowiek może rozwiązać generalny problem ludzkiego istnienia - przezwyciężyć uczucie osamotnienia."
"Istota miłości polega na tym, że zakłada ona bezinteresowność, samą bezinteresowność i tylko bezinteresowność."
"Jedynie miłość rozumie tajemnicę: innych obdarowywać i samemu przy tym stać się bogatym."
---"We are beautiful in every single way - Yes, words can bring us down..."---Image
---------------:mrgreen: PoZdroWiOnKa Dla LuśKi, MeNelKi oRaZ LysS :mrgreen:----------------

User avatar
Ramzes
Fan...atyk
Posts: 1259
Joined: Thu Sep 04, 2003 9:48 pm
Location: moje miasto Tarnowem zwane

Post by Ramzes » Fri Jan 16, 2004 10:36 pm

dobra ale co z tego wynika ?nikt nie umie sprecyzować dokładnie co to jest... :roll:
Lubi mnie tu niewielu :p
A większość nienawidzi :]

Lyss
Pleciuga
Posts: 618
Joined: Tue Dec 09, 2003 10:24 pm
Location: Swiar wampirow..raj dla kriw, pieklo dla smiertelnikow
Contact:

Post by Lyss » Fri Jan 16, 2004 10:37 pm

Ramzes wrote:w takim razie czym jest miłość :?: mi się wydawało że na miłość składa się wile czynników ... :roll:
ramzes milos to napewno nie sam seks!
milosc to uczucie ktore dodaje ci skrzydel jestes silniejszy...
i tak nikt nie umie sprecyzowac co to jest milosc bo nikt tego tak naprawde nie wie... tak samo jak nikt nie moze powiedziec dokaldnie co to jest przyjazn...
milosc ot poprostu uczicie dodajace sily..

User avatar
Szalona_Szatynka
Zainteresowany
Posts: 266
Joined: Tue Jul 15, 2003 9:40 pm
Location: #Ziemia - trzecia planeta od Słońca#

Post by Szalona_Szatynka » Fri Jan 16, 2004 10:41 pm

Ramzes :roll: A oglądałeś Titanica :twisted: ?
---"We are beautiful in every single way - Yes, words can bring us down..."---Image
---------------:mrgreen: PoZdroWiOnKa Dla LuśKi, MeNelKi oRaZ LysS :mrgreen:----------------

Lyss
Pleciuga
Posts: 618
Joined: Tue Dec 09, 2003 10:24 pm
Location: Swiar wampirow..raj dla kriw, pieklo dla smiertelnikow
Contact:

Post by Lyss » Fri Jan 16, 2004 10:53 pm

hehe lepiej mu o tym nie mow bo wiesz...:D

User avatar
Ramzes
Fan...atyk
Posts: 1259
Joined: Thu Sep 04, 2003 9:48 pm
Location: moje miasto Tarnowem zwane

Post by Ramzes » Fri Jan 16, 2004 11:02 pm

ramzes milos to napewno nie sam seks
wiem :!: ale ja chcę udowodnić że seks jest ważny bardzo w miłości ... 8) a w Titanicu był seks ? :twisted:
Lubi mnie tu niewielu :p
A większość nienawidzi :]

Lyss
Pleciuga
Posts: 618
Joined: Tue Dec 09, 2003 10:24 pm
Location: Swiar wampirow..raj dla kriw, pieklo dla smiertelnikow
Contact:

Post by Lyss » Fri Jan 16, 2004 11:43 pm

Byl a titanicu a co ty myslales :twisted: musisz ogladanc ;)

Seks wazny jest w milosci bo kazdy poszukuje odpowiedniego kochanka nawet jesli kogos sie kocha a jest on zly w lozko to z nim jestesmy bo go kochamy ale podswiadomie wiemy ze ktos inny bylby lepszy

_liz
Fan...atyk
Posts: 1041
Joined: Fri Aug 15, 2003 4:07 pm
Location: Wrocław
Contact:

Post by _liz » Sun Jan 18, 2004 6:46 pm

A oglądałeś Titanica?
Błagam, nie kompromitujcie się.... nie uwłaczajcie miłości ( o ile coś takiego istnieje). Titanic to najgorszy z możliwych przykladów, jakie moznabyło dobrać.
Image

User avatar
piter
Wieczna zrzęda
Posts: 1724
Joined: Thu Aug 07, 2003 2:57 pm
Location: warszawa
Contact:

Post by piter » Sun Jan 18, 2004 6:53 pm

pare dni temu, na imprezie, rozmowa zeszla wlasnie na Titanica...
okazalo sie, ze wsrod czterech rozmowcow kazdy na nim plakal...
1. wyrzucone w bloto pieniadze...
2. niewygodne krzeslo...
3. smiertelna nuda...
4. naga Kate Winslet... (to akurat nie ja)

tak wiec, podsumowujac, uwazam Titanica za film bardzo wzruszajacy...
dzien dobry. jestem piter i wszystkich lubie.

User avatar
Szalona_Szatynka
Zainteresowany
Posts: 266
Joined: Tue Jul 15, 2003 9:40 pm
Location: #Ziemia - trzecia planeta od Słońca#

Post by Szalona_Szatynka » Sun Jan 18, 2004 7:02 pm

Fakt w Titanicu to ta miłość troche naciągana była...
Rose (czy jak jej tam było :wink: ) znała go jeden dzień i już mu pozowała w naszyjniku :roll: A na następny dzień juz robili wiadomo co w samochodzie :roll: Nie wiadomo czy jakby DiCaprio to przeżył to cos by z tego było :roll: Możliwe że po pierwszym zauroczeniu znudziliby sie sobą :roll:
Ale chciałabym abyście zwrócili szcególną uwagę na zachowanie głównych bohaterów podczas katastrofy :roll: Rose nie chciała odpłynąć bez DiCapria i była gotowa zginąć razem z nim, więc gdyby pominąc to że znali sie od paru dni, a zakładając że są parą przez jakis dłuższy czas (wyobrażnia START :mrgreen: ) to ich zachowanie byłoby przykładem przawdziwej miłości :mrgreen:
---"We are beautiful in every single way - Yes, words can bring us down..."---Image
---------------:mrgreen: PoZdroWiOnKa Dla LuśKi, MeNelKi oRaZ LysS :mrgreen:----------------

_liz
Fan...atyk
Posts: 1041
Joined: Fri Aug 15, 2003 4:07 pm
Location: Wrocław
Contact:

Post by _liz » Sun Jan 18, 2004 7:30 pm

Mam się wypowiedzieć na temat Titanica? Tragedia - owszem; miłość - bez przesady. Najbardziej ujmujące - góra lodowa. Kate Winslet w roli Rose - ładna buziulka, niezła aktorka... szkoda, że się nie utopiła. Leonardo DiCarpio - kretyn nie potrafił wejśc na tratwę...
Więc błagam zostawmy ten temat i trzymajmy się tego o czym mamy mówić. Czyli tego czegoś, co się nazywa miłością.

"Łatwiej kochac wspomnienie, niż zywego człowieka"
Image

User avatar
;-)
Pleciuga
Posts: 577
Joined: Sun Jul 13, 2003 10:07 am
Location: from Rome
Contact:

Post by ;-) » Sun Jan 18, 2004 8:20 pm

masz racje, on byl glupcem tratwa byla duza i starczylo by miejsca dla nich obydwojga
"You are not my mother, Rome is my mother"Image

User avatar
Smerfeta
Nowicjusz
Posts: 82
Joined: Mon Jul 19, 2004 6:21 pm
Location: Smerfolandia :)
Contact:

Post by Smerfeta » Wed Aug 25, 2004 7:52 pm

No tak, ale po za paroma szczegółami film bardzo wzruszający... Ciągle jak go oglądam chce mi się płakać i w ogóle jak sobie pomyśle ile nie winnych osób wtedy musiało zginąć :cry: :cry: :cry:... A mówiąc o tratwię i DiCaprio to macie rację- niby taki bohater a nawet nie umiał wejść na tak dużą tratwę- no ludzie, co jak co ale w tym momencie mogli mu darować grania za taką pierdołę (sorrki za wyrażenie)...
Miłość- przereklamowana, no ale podczas oglądania miło popatrzeć jak miłość tak szybko rozkwita...
"Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
I ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
Czy pierwsza jest ostatnią
Czy ostatnia pierwszą. "
Jan Twardowski

User avatar
Liz16
Fan
Posts: 534
Joined: Fri Apr 16, 2004 9:10 pm
Location: Warszawa
Contact:

Post by Liz16 » Wed Aug 25, 2004 8:53 pm

Przereklamowana :?: :?: :!: :!: Co pod tym rozumiesz...
Image

User avatar
AAgusia
Gość
Posts: 47
Joined: Thu Nov 03, 2005 11:27 pm
Location: Ruda Śląska
Contact:

Post by AAgusia » Tue Dec 20, 2005 9:58 pm

Chciałam was poprosić o rade, chciałam poznać waszą opinie... sprawa dotyczy oczywiście tematu głównego...mianowicie- miłość...więc zaczne od początku...

dawno temu...bo dwa lata temu miałam dość przykre rosztanie z chłopakiem, z którym byłam razem ponad rok....ale dość o nim, ważne tylko to, że on mnie bardzo skrzywdził i że mam przez niego niechęć do mężczyzn, wiem, może nie wszyscy to dranie, ale ja tak na nich przez ostatnie dwa lata patrzyłam, bałam się czegoś stałego, bałam się zakochać i dwa lata byłam sama, nauczyłam się cieszyć moją samotnością, było mi dobrze, ale wzniosłam wokół siebie wiele murów, było i chyba nadal jest we mnie tyle strachu przed stałym związkiem, bałam się zakochać, broniłam ze wszystkich sił, odpychałam każdego kto tylko mógł być "zagrożeniem" dla mojej samotności... do czasu... niedawno poznałam fantastycznego faceta... najpierw to była przyjaźń, dobrze nam się rozmawiało, razem spędzało czas, jednak błyskawicznie to przerodziło się w coś więcej, starciłam kontrolę nad swoimi uczuciami...i niby wszystko byłoby ok, ale mam problem, bo wiem, że jemu zależy, a ja się boją, że go skrzywdze, że nie potrafię się zaangażować, dać z siebie tyle ile on potrzebuje, a miał niełatwą prace- przebić, zburzyć moje mury... ale wciąż ten strach cholerny!!! Nie wiem co robić, jesteśmy tak skrajnie różni, że aż podobni... on jest czernią, ja bielą...
Z jednej strony strony strach przed ryzykiem, z drugiej kuszący podszept, żeby skoczyć... bo to taka moja jakby druga połówka jest.../i nawet Roswell zaczął ze mną oglądać- i to jest argument:P!/
Wiem, że to taki blog mały, ale mi ulżyło jak to tutaj napisałam, bo mój pamiętnik juz nie wyrabia ze mną:P
Podziwiam lasu głębie ciemną,
lecz nim zapadnę w otchłań senną,
obietnic wiele do spełnienia
i długa droga wciąż przede mną...

User avatar
Athaya
Zainteresowany
Posts: 298
Joined: Sun Jun 20, 2004 2:14 pm
Location: Kalisz

Post by Athaya » Wed Dec 21, 2005 11:02 am

AAgusia - Daj się poniesć uczuciom 8) Nawet jeśli dwa lata temu jakaś menda cię "skrzywdziła" to wyrzuć to i bierz się za tego przystojniaczka, który nawet Roswell z tobą ogląda :twisted: I zrób to szybko zanim na choryzoncie pojawi się ktoś inny.
I koniecznie powiedz mu o swoich wątpliwościach!
Image

User avatar
AAgusia
Gość
Posts: 47
Joined: Thu Nov 03, 2005 11:27 pm
Location: Ruda Śląska
Contact:

Post by AAgusia » Wed Dec 21, 2005 9:37 pm

Dzieki Athaya!!! To dla mnie bardzo, bardzo cenne:*
Chyba jednak dam sie ponieść uczuciom... bo chociaz we mnie mnóstwo strachu, to jednak najbardziej się boje, że jego mogłabym stracić...
On wie o tych wątpliwościach, wie, że potrzebuje troche czasu i szanuje to...
A mi z nim dobrze jest...więc... może dać temu szanse... zobaczyć co będzie...
/dzisiaj jego urodziny.../

User avatar
Athaya
Zainteresowany
Posts: 298
Joined: Sun Jun 20, 2004 2:14 pm
Location: Kalisz

Post by Athaya » Wed Dec 21, 2005 10:45 pm

AAgusia wrote:Dzieki Athaya!!! To dla mnie bardzo, bardzo cenne:*
Chyba jednak dam sie ponieść uczuciom... bo chociaz we mnie mnóstwo strachu, to jednak najbardziej się boje, że jego mogłabym stracić...
On wie o tych wątpliwościach, wie, że potrzebuje troche czasu i szanuje to...
A mi z nim dobrze jest...więc... może dać temu szanse... zobaczyć co będzie...
/dzisiaj jego urodziny.../
Cieszę się, że mogłam pomóc. 8)
Image

User avatar
AAgusia
Gość
Posts: 47
Joined: Thu Nov 03, 2005 11:27 pm
Location: Ruda Śląska
Contact:

Post by AAgusia » Wed Dec 21, 2005 11:06 pm

A ja cieszę się, że odpisałaś, potrzebowałam opinii kogoś z zewnątrz, z dystansem...
Jeszcze raz dziękuje:* ...napisze co z tego będzie...
No i Wesołych Świąt!!!

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 4 guests